Powtórny pogrzeb Kopernika. Tym razem z honorami
23.05.2010
, aktualizacja: 23.05.2010 15:54
Genialny astronom spoczął we fromborskiej katedrze. Tym razem już nie w anonimowym, skromnym grobie - jak przed wiekami - lecz pod okazałym pomnikiem. - Dobrze, że wreszcie ma godne miejsce - mówili ludzie.
ZOBACZ TAKŻE
- Kopernik jest obcy Warmiakom. A torunianie go kochają (24-05-10, 19:07)
- Spokój nad trumną kanonika po pogrzebie we Fromborku (23-05-10, 17:52)
- Warmińska historia Mikołaja Kopernika (26-08-11, 19:05)
- Mikołaj Kopernik - wszechstronny człowiek renesansu (21-05-10, 19:36)
- Rycerze i waganci, czyli impreza na cześć astronoma (21-05-10, 19:35)
- Ostatnia droga astronoma, kanonika, medyka, geniusza (20-05-10, 20:38)
- Wielka stypa na zamku po genialnym astronomie (20-05-10, 17:46)
- Kopernik, urzędnik z olsztyńskiego zamku (20-05-10, 10:50)
- Kopernik, obrońca Olsztyna (20-05-10, 10:51)
- W poszukiwaniu grobu Kopernika (20-05-10, 10:51)
SERWISY
Warmia do tego wydarzenia przygotowywała się od kilku lat. Z chwilą odkrycia szczątków Mikołaja Kopernika w 2005 roku i ostatecznej identyfikacji w 2008 roku (na podstawie badań DNA włosa znalezionego w księgach) było jasne, że wróci on do Fromborka. Nie było tylko pewne, kiedy odbędzie się pogrzeb i jak będzie wyglądało miejsce jego ostatniego spoczynku.
Doceniony po wiekach
Duchowni uznali, że pochówek astronoma i kanonika to wyjątkowa sprawa. Postanowili w ten sposób uświetnić obchody 750-lecia kapituły katedralnej.
W piątek trumna z Kopernikiem została powitana przez mieszkańców Fromborka. W nabożeństwie żałobnym wzięły udział setki mieszkańców niewielkiego miasteczka. Na sobotni pogrzeb trzeba było już mieć zaproszenia. Nic więc dziwnego, że niektórzy byli z tego powodu zawiedzeni.
Miejscowi starali się jednak, by ich miasto jak najlepiej przyjęło gości. Tego dnia do Fromborka przyjechali przedstawiciele samorządów, uczelni wyższych, a także naukowcy, którzy odszukali astronoma lub pomogli go zidentyfikować. Gości i dziennikarzy byłoby zapewne jeszcze więcej, gdyby nie powódź, która nawiedza centralną i południową Polskę. Uroczystości wypadły jednak bardzo okazale. Oprawę uświetniły oddziały wojska i straży pożarnej.
Na nabożeństwie nie zabrakło oczywiście najwyższych przedstawicieli kościoła. Mszy przewodniczył prymas Polski abp Józef Kowalczyk.
Metropolita lubelski Józef Życiński, który wygłosił homilię, przypomniał, że odkrycie Kopernika zostało przed wiekami uznane za herezję, a jego dzieło trafiło na indeks ksiąg zakazanych jako sprzeczne z Pismem Świętym. - Nadgorliwość samowolnych obrońców Kościoła przynosi gorsze rezultaty niż można się spodziewać - mówił. Astronoma przedstawił jako człowieka, który umiał połączyć umiłowanie Boga i nauki.
Nagrobek z innego świata
Po pożegnalnej modlitwie, trumna ze szczątkami Kopernika została zaniesiona w procesji na miejsce pochówku - w pobliżu ołtarza św. Krzyża. Tam szczątki złożono pod posadzką u stóp mierzącego ponad 3 metry nagrobka z czarnego kamienia. - W naszej kulturze grób i nagrobek ma duże znaczenie. Jest to miejsce szczególne i stanowi punkt odniesienia, do którego się wraca - mówił biskup Jacek Jezierski, który zainicjował poszukiwania Mikołaja Kopernika. - To będzie także ważne dla przybyszów: Rosjan, Niemców, a nawet Japończyków. Takie miejsca przyciągają ludzi, wystarczy wspomnieć grób Dantego czy Petrarki.
- W tym momencie przestaje istnieć powtarzane przez przyjeżdżających do Fromborka pytanie: "Gdzie spoczywa Kopernik?" - mówi prof. Karol Piasecki, antropolog, który pomagał identyfikować szczątki astronoma.
Fromborski grobowiec Kopernika powstał w wyniku konkursu, a jednak wielu historyków i konserwatorów wolało, żeby astronom spoczął pod zwykłą płytą. Wytykali, że nowoczesność nie będzie pasowała do średniowiecznego wnętrza katedry. Wybrane zostało jednak rozwiązanie bardziej awangardowe i imponujące. Już kilka godzin po pogrzebie pierwsi turyści robili sobie zdjęcia na tle nagrobka. Z myślą o nich księża zdecydowali się zastąpić szkłem jedną z płyt posadzki, by można było zobaczyć spoczywającą tam, dodatkowo podświetloną, trumnę.
- Ten pomnik jest ciekawy i dobrze, że jeden z naszych największych uczonych ma wreszcie godne miejsce - cieszy się Jan Brzozecki, który przyjechał na uroczystości pogrzebowe z Elbląga.
Przy okazji pogrzebu otwarto dwie nowe wystawy: jedną poświęconą działalności astronoma w Muzeum Mikołaja Kopernika, druga wystawiona w Kapitularzu opowiada o odkryciu grobu słynnego kanonika.
Pierwszy pochówek był skromny
Sobotnie uroczystości bardzo różniły się od pierwszego pogrzebu Kopernika. Niestety, ze względu na brak przekazów możemy jedynie przypuszczać, jak wówczas on przebiegał. - Domyślamy się, że od śmierci do pochówku minęły trzy dni - mówi dr Jerzy Sikorski, który pomógł odszukać miejsce pochówku. - Trumnę złożono w wykopie przed jego ołtarzem, a mszę żałobną odprawił któryś z prałatów bądź wikariusz Kopernika. Takie rzeczy były wówczas na porządku dziennym i nie było w tym pogrzebie nic wyjątkowego.
Uczonego pochowano jak jednego z wielu kanoników. Nie było to wydarzenie, na które zjeżdżaliby się dostojnicy. Jako że Kopernik nie pozostawił w testamencie żadnych postanowień, co do ufundowania płyty nagrobnej, a pieniądze przeznaczył krewnym, oznacza to, że nie życzył sobie jakiejś szczególnej formy upamiętnienia miejsca wiecznego spoczynku. - Mógł sobie na to pozwolić, jednak był człowiekiem skromnym - dodaje Jerzy Sikorski. Nic dziwnego, że gdy czterdzieści lat później biskup Marcin Kromer postanowił ufundować epitafium na cześć uczonego, to nikt już nie wiedział, gdzie Kopernik leży.
Jest też kilka punktów wspólnych z sobotnim pogrzebem. W obu uczestniczyli na pewno obecni we Fromborku kanonicy. Na mszy nie było także mieszczan. Podobnie jak teraz nie mogli raczej liczyć na zaproszenia. - Dystans społeczny był wówczas zbyt duży, żeby mogli oni brać udział w nabożeństwach w katedrze - tłumaczy Jerzy Sikorski.
Bez odpowiedzi pozostaje pytanie: "kiedy Kopernik umarł?". Nie znamy dokładnej daty śmierci ani pogrzebu. - Wiadomo tylko, że 21 maja przybył następca, który przejął funkcję kanonika. Można się domyślać, że przybył z Gdańska dopiero, gdy dowiedział się, że Kopernik nie żyje. Mogło to trwać kilkanaście dni. Może to oznaczać, że wielki uczony umarł w pierwszej dekadzie maja 1543 roku - przypuszcza naukowiec.
Doceniony po wiekach
Duchowni uznali, że pochówek astronoma i kanonika to wyjątkowa sprawa. Postanowili w ten sposób uświetnić obchody 750-lecia kapituły katedralnej.
W piątek trumna z Kopernikiem została powitana przez mieszkańców Fromborka. W nabożeństwie żałobnym wzięły udział setki mieszkańców niewielkiego miasteczka. Na sobotni pogrzeb trzeba było już mieć zaproszenia. Nic więc dziwnego, że niektórzy byli z tego powodu zawiedzeni.
Miejscowi starali się jednak, by ich miasto jak najlepiej przyjęło gości. Tego dnia do Fromborka przyjechali przedstawiciele samorządów, uczelni wyższych, a także naukowcy, którzy odszukali astronoma lub pomogli go zidentyfikować. Gości i dziennikarzy byłoby zapewne jeszcze więcej, gdyby nie powódź, która nawiedza centralną i południową Polskę. Uroczystości wypadły jednak bardzo okazale. Oprawę uświetniły oddziały wojska i straży pożarnej.
Na nabożeństwie nie zabrakło oczywiście najwyższych przedstawicieli kościoła. Mszy przewodniczył prymas Polski abp Józef Kowalczyk.
Metropolita lubelski Józef Życiński, który wygłosił homilię, przypomniał, że odkrycie Kopernika zostało przed wiekami uznane za herezję, a jego dzieło trafiło na indeks ksiąg zakazanych jako sprzeczne z Pismem Świętym. - Nadgorliwość samowolnych obrońców Kościoła przynosi gorsze rezultaty niż można się spodziewać - mówił. Astronoma przedstawił jako człowieka, który umiał połączyć umiłowanie Boga i nauki.
Nagrobek z innego świata
Po pożegnalnej modlitwie, trumna ze szczątkami Kopernika została zaniesiona w procesji na miejsce pochówku - w pobliżu ołtarza św. Krzyża. Tam szczątki złożono pod posadzką u stóp mierzącego ponad 3 metry nagrobka z czarnego kamienia. - W naszej kulturze grób i nagrobek ma duże znaczenie. Jest to miejsce szczególne i stanowi punkt odniesienia, do którego się wraca - mówił biskup Jacek Jezierski, który zainicjował poszukiwania Mikołaja Kopernika. - To będzie także ważne dla przybyszów: Rosjan, Niemców, a nawet Japończyków. Takie miejsca przyciągają ludzi, wystarczy wspomnieć grób Dantego czy Petrarki.
- W tym momencie przestaje istnieć powtarzane przez przyjeżdżających do Fromborka pytanie: "Gdzie spoczywa Kopernik?" - mówi prof. Karol Piasecki, antropolog, który pomagał identyfikować szczątki astronoma.
Fromborski grobowiec Kopernika powstał w wyniku konkursu, a jednak wielu historyków i konserwatorów wolało, żeby astronom spoczął pod zwykłą płytą. Wytykali, że nowoczesność nie będzie pasowała do średniowiecznego wnętrza katedry. Wybrane zostało jednak rozwiązanie bardziej awangardowe i imponujące. Już kilka godzin po pogrzebie pierwsi turyści robili sobie zdjęcia na tle nagrobka. Z myślą o nich księża zdecydowali się zastąpić szkłem jedną z płyt posadzki, by można było zobaczyć spoczywającą tam, dodatkowo podświetloną, trumnę.
- Ten pomnik jest ciekawy i dobrze, że jeden z naszych największych uczonych ma wreszcie godne miejsce - cieszy się Jan Brzozecki, który przyjechał na uroczystości pogrzebowe z Elbląga.
Przy okazji pogrzebu otwarto dwie nowe wystawy: jedną poświęconą działalności astronoma w Muzeum Mikołaja Kopernika, druga wystawiona w Kapitularzu opowiada o odkryciu grobu słynnego kanonika.
Pierwszy pochówek był skromny
Sobotnie uroczystości bardzo różniły się od pierwszego pogrzebu Kopernika. Niestety, ze względu na brak przekazów możemy jedynie przypuszczać, jak wówczas on przebiegał. - Domyślamy się, że od śmierci do pochówku minęły trzy dni - mówi dr Jerzy Sikorski, który pomógł odszukać miejsce pochówku. - Trumnę złożono w wykopie przed jego ołtarzem, a mszę żałobną odprawił któryś z prałatów bądź wikariusz Kopernika. Takie rzeczy były wówczas na porządku dziennym i nie było w tym pogrzebie nic wyjątkowego.
Uczonego pochowano jak jednego z wielu kanoników. Nie było to wydarzenie, na które zjeżdżaliby się dostojnicy. Jako że Kopernik nie pozostawił w testamencie żadnych postanowień, co do ufundowania płyty nagrobnej, a pieniądze przeznaczył krewnym, oznacza to, że nie życzył sobie jakiejś szczególnej formy upamiętnienia miejsca wiecznego spoczynku. - Mógł sobie na to pozwolić, jednak był człowiekiem skromnym - dodaje Jerzy Sikorski. Nic dziwnego, że gdy czterdzieści lat później biskup Marcin Kromer postanowił ufundować epitafium na cześć uczonego, to nikt już nie wiedział, gdzie Kopernik leży.
Jest też kilka punktów wspólnych z sobotnim pogrzebem. W obu uczestniczyli na pewno obecni we Fromborku kanonicy. Na mszy nie było także mieszczan. Podobnie jak teraz nie mogli raczej liczyć na zaproszenia. - Dystans społeczny był wówczas zbyt duży, żeby mogli oni brać udział w nabożeństwach w katedrze - tłumaczy Jerzy Sikorski.
Bez odpowiedzi pozostaje pytanie: "kiedy Kopernik umarł?". Nie znamy dokładnej daty śmierci ani pogrzebu. - Wiadomo tylko, że 21 maja przybył następca, który przejął funkcję kanonika. Można się domyślać, że przybył z Gdańska dopiero, gdy dowiedział się, że Kopernik nie żyje. Mogło to trwać kilkanaście dni. Może to oznaczać, że wielki uczony umarł w pierwszej dekadzie maja 1543 roku - przypuszcza naukowiec.
- 25 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
Powtórny pogrzeb Kopernika. Tym razem z honorami
bakoy
23.05.10, 17:02
Nie jest godzien Wawelu,bo był w sporze z kumplami Dziwisza w sprawie kształtuziemi. »
-
Re: Powtórny pogrzeb Kopernika. Tym razem z honor
1sz-truten
23.05.10, 17:56
masz racje !»
-
Powtórny pogrzeb Kopernika. Tym razem z honorami
bobasz
23.05.10, 19:27
Szkoda, że Giordano Bruno nie pochowają ponownie»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Stomil Olsztyn kiedyś i dziś. Co się zmieniło?
- Buspasy zablokowały główne ulice miasta
- Czytelniczka: dlaczego rano zamknięto ulice?
- Mieszkańcy Pieczewa mieli dość pijackiej ...
- Policjanci oskarżyli swoją przełożoną o ...
- Buspasy. Koniecznie zobacz jak jeździć w ...
- Recydywista. Cukierkami znów kusił młode ...









więcej zdjęć