Skąd kolejki? Pacjenci wybierają najlepszych lekarzy

Przemysław Prais
2010-02-11 , aktualizacja: 11.02.2010 19:19
A A A Drukuj
Długie kolejki pacjentów? To nie przez nasze lenistwo. Po prostu ludzie przychodzą tam, gdzie gabinety są najlepiej wyposażone i gdzie leczą świetnie wykształceni lekarze - mówi ordynator diabetologii w Szpitalu Wojewódzkim
Pacjentem poradni diabetologicznej przy Szpitalu Wojewódzkim jest Krzysztof Iwulski z Olsztyna. - Leczyłem się tu już u trzech lekarzy i każdy dobrze mnie traktował - mówi. Dlatego mimo kolejek nie szuka specjalistów gdzie indziej
Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta
Pacjentem poradni diabetologicznej przy Szpitalu Wojewódzkim jest Krzysztof Iwulski z Olsztyna. - Leczyłem się tu już u trzech lekarzy i każdy dobrze mnie traktował - mówi. Dlatego mimo kolejek nie szuka specjalistów gdzie indziej
W liście do "Gazety" rzeczniczka Narodowego Funduszu Zdrowia w Olsztynie przyznaje, że kolejki w przyszpitalnych poradniach są długie, ale wylicza, że są przychodnie, gdzie kolejki są krótsze. Odpowiedź na pytanie, dlaczego w jednej czeka się na wizytę u lekarza niemal rok, a w drugiej tylko kilkanaście dni, jest oczywista. Najlepiej widać to na przykładzie tak obleganych poradni przy Szpitalu Wojewódzkim.

Prof. Elżbieta Bandurska-Stankiewicz od 1993 r. kieruje oddziałem diabetologicznym, który stworzyła w tym szpitalu. Przez te kilkanaście lat wykształciła wielu specjalistów, z których część pracuje w szpitalu i leczy pacjentów w przyszpitalnej poradni. To endokrynolodzy, diabetolodzy, neonatolodzy i pediatrzy. Większość z nich ma po kilka specjalizacji. - Od niedawna współpracujemy też z uniwersytetem i jesteśmy oddziałem klinicznym. Nie oszczędzamy, kierujemy naszych pacjentów na drogie badania, których gdzie indziej nie zrobią, na przykład na scyntygrafię [to metoda diagnostyczna z użyciem radioaktywnych izotopów - red.] - mówi ordynatorka. - Dlatego chorzy garną się do nas, co cieszy.

Irena Kierzkowska, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego, dodaje, że pacjentów jest wielu także z tego powodu, że w jednym miejscu mają możliwość odwiedzenia innych specjalistów. - Nie dziwi więc, że nas wybierają - mówi.

O tych zaletach wiedzą dobrze lekarze pierwszego kontaktu, którzy chętnie kierują swoich pacjentów na badania do Szpitala Wojewódzkiego. - Mam ponad 70 lat, choruję na cukrzycę i tu mnie skierował mój lekarz rodzinny - mówi mężczyzna spod Ostródy, którego spotkałem pod gabinetem w poradni przy Szpitalu Wojewódzkim. - Powiedział, że tu znajdę dobrą opiekę.

Z pracy lekarzy zadowolony jest też Krzysztof Iwulski z Olsztyna. - Jestem pacjentem od 15 lat i nie mogę narzekać. Dlatego przychodzę tu raz na dwa-trzy miesiące - opowiada. - Nie mam nawet swojego ulubionego lekarza. Leczyłem się dotąd u trzech i każdy dobrze mnie traktował. A dziś przyjmie mnie dr Ewa Aksamit-Białoszewska.

Opinia o lekarzach i siła przyzwyczajenia pacjentów robią swoje. Kolejki na wizytę w Szpitalu Wojewódzkim są najdłuższe w Olsztynie. Ludzie, którzy dziś zarejestrują się do poradni endokrynologicznej osteoporozy, zostaną przyjęci dopiero w styczniu 2011 r. Krócej, bo do sierpnia trzeba tu czekać na przyjęcie u "zwykłego" endokrynologa. To o wiele dłużej, niż w poradni przy Szpitalu Miejskim, gdzie oczekiwanie wynosi ok. pięć miesięcy.

Do tego dochodzą oczywiste powody kolejek. Brakuje sieci komputerowej między placówkami zdrowia, która wyłapywałaby pacjentów rejestrujących się na wizytę w kilku miejscach równocześnie. - I tak tworzy się sztuczny tłok. Szkoda, że nikt nie potrafi tego skontrolować - żałuje Elżbieta Bandurska-Stankiewicz. - Wielu zarejestrowanych nie przychodzi na wizytę w umówionym terminie, blokując miejsce innym. Uciążliwy jest także wymuszony przez NFZ obowiązek ciągłej rejestracji pacjentów i choć dopiero co zaczął się rok 2010, musimy zapisywać chorych na wizyty w 2011 roku. Ale i tak najbardziej boli mnie limit przyjęć [określa go kontrakt ustalony przez NFZ - red.] ograniczający liczbę chorych, którym możemy pomóc - opowiada ordynatorka. - Zamiast koncentrować się na pacjencie, skupiamy się na papierach, żeby przypadkiem nie przekroczyć granicy, bo w takim przypadku dostaniemy reprymendę od dyrekcji bądź NFZ. To druga, okrutna strona naszej pracy.

Irenie Kierzkowskiej marzy się utworzenie endokrynologicznej poradni konsultacyjnej, do której byliby kierowani tylko pacjenci w najcięższym stanie. Teraz do najlepszych specjalistów może się zgłosić każdy, także pacjenci, którzy - jak mówi dyrektorka - uzyskaliby pomoc w dowolnym gabinecie specjalistycznym. - Niestety NFZ nie przewiduje takiej placówki w swoich procedurach - tłumaczy.

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos