Skąd kolejki? Pacjenci wybierają najlepszych lekarzy
2010-02-11
, aktualizacja: 11.02.2010 19:19
Długie kolejki pacjentów? To nie przez nasze lenistwo. Po prostu ludzie przychodzą tam, gdzie gabinety są najlepiej wyposażone i gdzie leczą świetnie wykształceni lekarze - mówi ordynator diabetologii w Szpitalu Wojewódzkim
ZOBACZ TAKŻE
- Lekarze ze Szpitala Miejskiego sercowcom na ratunek (18-03-10, 19:59)
- List z NFZ: Kolejki? Są długie, ale bywają krótsze (11-02-10, 19:05)
- Coraz dłużej musimy czekać na wizytę u specjalisty (07-02-10, 18:45)
- Lekarz pyta: Jak leczyć służbę zdrowia? (05-01-10, 19:53)
- Olsztyński rekord: Pięć lat w kolejce na operację (10-12-09, 19:44)
- Bunt w szpitalach, NFZ obniża kontrakty na 2010 r. (08-12-09, 19:41)
W liście do "Gazety" rzeczniczka Narodowego Funduszu Zdrowia w Olsztynie przyznaje, że kolejki w przyszpitalnych poradniach są długie, ale wylicza, że są przychodnie, gdzie kolejki są krótsze. Odpowiedź na pytanie, dlaczego w jednej czeka się na wizytę u lekarza niemal rok, a w drugiej tylko kilkanaście dni, jest oczywista. Najlepiej widać to na przykładzie tak obleganych poradni przy Szpitalu Wojewódzkim.
Prof. Elżbieta Bandurska-Stankiewicz od 1993 r. kieruje oddziałem diabetologicznym, który stworzyła w tym szpitalu. Przez te kilkanaście lat wykształciła wielu specjalistów, z których część pracuje w szpitalu i leczy pacjentów w przyszpitalnej poradni. To endokrynolodzy, diabetolodzy, neonatolodzy i pediatrzy. Większość z nich ma po kilka specjalizacji. - Od niedawna współpracujemy też z uniwersytetem i jesteśmy oddziałem klinicznym. Nie oszczędzamy, kierujemy naszych pacjentów na drogie badania, których gdzie indziej nie zrobią, na przykład na scyntygrafię [to metoda diagnostyczna z użyciem radioaktywnych izotopów - red.] - mówi ordynatorka. - Dlatego chorzy garną się do nas, co cieszy.
Irena Kierzkowska, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego, dodaje, że pacjentów jest wielu także z tego powodu, że w jednym miejscu mają możliwość odwiedzenia innych specjalistów. - Nie dziwi więc, że nas wybierają - mówi.
O tych zaletach wiedzą dobrze lekarze pierwszego kontaktu, którzy chętnie kierują swoich pacjentów na badania do Szpitala Wojewódzkiego. - Mam ponad 70 lat, choruję na cukrzycę i tu mnie skierował mój lekarz rodzinny - mówi mężczyzna spod Ostródy, którego spotkałem pod gabinetem w poradni przy Szpitalu Wojewódzkim. - Powiedział, że tu znajdę dobrą opiekę.
Z pracy lekarzy zadowolony jest też Krzysztof Iwulski z Olsztyna. - Jestem pacjentem od 15 lat i nie mogę narzekać. Dlatego przychodzę tu raz na dwa-trzy miesiące - opowiada. - Nie mam nawet swojego ulubionego lekarza. Leczyłem się dotąd u trzech i każdy dobrze mnie traktował. A dziś przyjmie mnie dr Ewa Aksamit-Białoszewska.
Opinia o lekarzach i siła przyzwyczajenia pacjentów robią swoje. Kolejki na wizytę w Szpitalu Wojewódzkim są najdłuższe w Olsztynie. Ludzie, którzy dziś zarejestrują się do poradni endokrynologicznej osteoporozy, zostaną przyjęci dopiero w styczniu 2011 r. Krócej, bo do sierpnia trzeba tu czekać na przyjęcie u "zwykłego" endokrynologa. To o wiele dłużej, niż w poradni przy Szpitalu Miejskim, gdzie oczekiwanie wynosi ok. pięć miesięcy.
Do tego dochodzą oczywiste powody kolejek. Brakuje sieci komputerowej między placówkami zdrowia, która wyłapywałaby pacjentów rejestrujących się na wizytę w kilku miejscach równocześnie. - I tak tworzy się sztuczny tłok. Szkoda, że nikt nie potrafi tego skontrolować - żałuje Elżbieta Bandurska-Stankiewicz. - Wielu zarejestrowanych nie przychodzi na wizytę w umówionym terminie, blokując miejsce innym. Uciążliwy jest także wymuszony przez NFZ obowiązek ciągłej rejestracji pacjentów i choć dopiero co zaczął się rok 2010, musimy zapisywać chorych na wizyty w 2011 roku. Ale i tak najbardziej boli mnie limit przyjęć [określa go kontrakt ustalony przez NFZ - red.] ograniczający liczbę chorych, którym możemy pomóc - opowiada ordynatorka. - Zamiast koncentrować się na pacjencie, skupiamy się na papierach, żeby przypadkiem nie przekroczyć granicy, bo w takim przypadku dostaniemy reprymendę od dyrekcji bądź NFZ. To druga, okrutna strona naszej pracy.
Irenie Kierzkowskiej marzy się utworzenie endokrynologicznej poradni konsultacyjnej, do której byliby kierowani tylko pacjenci w najcięższym stanie. Teraz do najlepszych specjalistów może się zgłosić każdy, także pacjenci, którzy - jak mówi dyrektorka - uzyskaliby pomoc w dowolnym gabinecie specjalistycznym. - Niestety NFZ nie przewiduje takiej placówki w swoich procedurach - tłumaczy.
Prof. Elżbieta Bandurska-Stankiewicz od 1993 r. kieruje oddziałem diabetologicznym, który stworzyła w tym szpitalu. Przez te kilkanaście lat wykształciła wielu specjalistów, z których część pracuje w szpitalu i leczy pacjentów w przyszpitalnej poradni. To endokrynolodzy, diabetolodzy, neonatolodzy i pediatrzy. Większość z nich ma po kilka specjalizacji. - Od niedawna współpracujemy też z uniwersytetem i jesteśmy oddziałem klinicznym. Nie oszczędzamy, kierujemy naszych pacjentów na drogie badania, których gdzie indziej nie zrobią, na przykład na scyntygrafię [to metoda diagnostyczna z użyciem radioaktywnych izotopów - red.] - mówi ordynatorka. - Dlatego chorzy garną się do nas, co cieszy.
Irena Kierzkowska, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego, dodaje, że pacjentów jest wielu także z tego powodu, że w jednym miejscu mają możliwość odwiedzenia innych specjalistów. - Nie dziwi więc, że nas wybierają - mówi.
O tych zaletach wiedzą dobrze lekarze pierwszego kontaktu, którzy chętnie kierują swoich pacjentów na badania do Szpitala Wojewódzkiego. - Mam ponad 70 lat, choruję na cukrzycę i tu mnie skierował mój lekarz rodzinny - mówi mężczyzna spod Ostródy, którego spotkałem pod gabinetem w poradni przy Szpitalu Wojewódzkim. - Powiedział, że tu znajdę dobrą opiekę.
Z pracy lekarzy zadowolony jest też Krzysztof Iwulski z Olsztyna. - Jestem pacjentem od 15 lat i nie mogę narzekać. Dlatego przychodzę tu raz na dwa-trzy miesiące - opowiada. - Nie mam nawet swojego ulubionego lekarza. Leczyłem się dotąd u trzech i każdy dobrze mnie traktował. A dziś przyjmie mnie dr Ewa Aksamit-Białoszewska.
Opinia o lekarzach i siła przyzwyczajenia pacjentów robią swoje. Kolejki na wizytę w Szpitalu Wojewódzkim są najdłuższe w Olsztynie. Ludzie, którzy dziś zarejestrują się do poradni endokrynologicznej osteoporozy, zostaną przyjęci dopiero w styczniu 2011 r. Krócej, bo do sierpnia trzeba tu czekać na przyjęcie u "zwykłego" endokrynologa. To o wiele dłużej, niż w poradni przy Szpitalu Miejskim, gdzie oczekiwanie wynosi ok. pięć miesięcy.
Do tego dochodzą oczywiste powody kolejek. Brakuje sieci komputerowej między placówkami zdrowia, która wyłapywałaby pacjentów rejestrujących się na wizytę w kilku miejscach równocześnie. - I tak tworzy się sztuczny tłok. Szkoda, że nikt nie potrafi tego skontrolować - żałuje Elżbieta Bandurska-Stankiewicz. - Wielu zarejestrowanych nie przychodzi na wizytę w umówionym terminie, blokując miejsce innym. Uciążliwy jest także wymuszony przez NFZ obowiązek ciągłej rejestracji pacjentów i choć dopiero co zaczął się rok 2010, musimy zapisywać chorych na wizyty w 2011 roku. Ale i tak najbardziej boli mnie limit przyjęć [określa go kontrakt ustalony przez NFZ - red.] ograniczający liczbę chorych, którym możemy pomóc - opowiada ordynatorka. - Zamiast koncentrować się na pacjencie, skupiamy się na papierach, żeby przypadkiem nie przekroczyć granicy, bo w takim przypadku dostaniemy reprymendę od dyrekcji bądź NFZ. To druga, okrutna strona naszej pracy.
Irenie Kierzkowskiej marzy się utworzenie endokrynologicznej poradni konsultacyjnej, do której byliby kierowani tylko pacjenci w najcięższym stanie. Teraz do najlepszych specjalistów może się zgłosić każdy, także pacjenci, którzy - jak mówi dyrektorka - uzyskaliby pomoc w dowolnym gabinecie specjalistycznym. - Niestety NFZ nie przewiduje takiej placówki w swoich procedurach - tłumaczy.
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień
- Kolejne cztery osoby zginęły jednym w wypadku
- Kierowca opla, w którym zginęły 4 osoby ...
- Prezydent tłumaczy się w sprawie lotniska
- Cztery osoby ranne w groźnym wypadku na ...
- Kortowiada: Czy to dobry znak firmowy ...
- Jakie tramwaje dla Olsztyna? Nadal nie wiemy
- Kortowiada. Jak studenci bawili się przez ...




