Winda przytrzasnęła inwalidzki wózek w szpitalu
23.11.2011
, aktualizacja: 23.11.2011 14:55
Do takiej sytuacji doszło w Poliklinice MSWiA. - Zamykające się drzwi dźwigu zablokowały moją 80-letnią mamę, kiedy chciałem ją zwieźć z trzeciego piętra - opowiada czytelnik.
ZOBACZ TAKŻE
- Dzwonisz po karetkę? Zawsze odbiorą telefon w Olsztynie (24-11-11, 17:09)
- Filharmonia dla niepełnosprawnych jak tor przeszkód (20-11-11, 18:40)
Pan Henryk we wtorek odbierał swoją matkę ze szpitala MSWiA. - Jest już wiekową osobą i porusza się za pomocą wózka inwalidzkiego. Czekaliśmy na windę na trzecim piętrze, gdzie mieści się oddział chorób wewnętrznych - relacjonuje. - Kiedy dźwig przyjechał, chciałem wprowadzić mamę do środka, i właśnie w tym momencie drzwi zaczęły się zamykać, klinując wózek. Jakiś człowiek pomógł mi odepchnąć zaciskające się skrzydła. Chwilę później spróbował wejść po raz drugi. Znowu się nie udało, ale tym razem zdążyłem uciec przed przytrzaśnięciem.
Zdaniem naszego czytelnika mechanizm działa zdecydowanie za szybko, nie czekając na pasażerów. - Może zepsuł się jakiś czujnik - podejrzewa.
Te przypuszczenia potwierdza Renata Kalin, dyrektorka ds. administracyjno-technicznych w Poliklinice. - W windzie, o której mowa, zamontowana jest fotokomórka, która powinna chronić przed sytuacjami podobnymi do opisanej - mówi. - Być może coś się rozregulowało albo jakiś bezpiecznik się przepalił. Niektóre z naszych wind mają już 11 lat, ale nigdy nie dostaliśmy podobnej informacji od naszych pacjentów.
Dodaje też, że urządzenia są pod kontrolą dozoru technicznego, który mniej więcej co roku robi im okresowe przeglądy. Oprócz tego czuwa nad nimi konserwator, którego można przez całą dobę wezwać, by usunął usterkę. - Awaria zgłoszona przez czytelnika "Gazety" zostanie jak najszybciej naprawiona - zapewnia.
Renata Kalin informuje, że szpital od trzech lat stara się pozyskać pieniądze na wymianę wind właśnie w tym budynku, gdzie drzwi ścisnęły wózek starszej kobiety, ale potrzebna kwota jest dosyć duża, bo chodzi o prawie 3 mln zł. - Niedawno wpadliśmy na pomysł, by w przewidzianą na przyszły rok przebudowę dachu wpleść projekt wymiany wind, miejmy nadzieję, że nam się to uda.
Zdaniem naszego czytelnika mechanizm działa zdecydowanie za szybko, nie czekając na pasażerów. - Może zepsuł się jakiś czujnik - podejrzewa.
Te przypuszczenia potwierdza Renata Kalin, dyrektorka ds. administracyjno-technicznych w Poliklinice. - W windzie, o której mowa, zamontowana jest fotokomórka, która powinna chronić przed sytuacjami podobnymi do opisanej - mówi. - Być może coś się rozregulowało albo jakiś bezpiecznik się przepalił. Niektóre z naszych wind mają już 11 lat, ale nigdy nie dostaliśmy podobnej informacji od naszych pacjentów.
Dodaje też, że urządzenia są pod kontrolą dozoru technicznego, który mniej więcej co roku robi im okresowe przeglądy. Oprócz tego czuwa nad nimi konserwator, którego można przez całą dobę wezwać, by usunął usterkę. - Awaria zgłoszona przez czytelnika "Gazety" zostanie jak najszybciej naprawiona - zapewnia.
Renata Kalin informuje, że szpital od trzech lat stara się pozyskać pieniądze na wymianę wind właśnie w tym budynku, gdzie drzwi ścisnęły wózek starszej kobiety, ale potrzebna kwota jest dosyć duża, bo chodzi o prawie 3 mln zł. - Niedawno wpadliśmy na pomysł, by w przewidzianą na przyszły rok przebudowę dachu wpleść projekt wymiany wind, miejmy nadzieję, że nam się to uda.
- 3 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień



