Akcja z małym limitem. Niezadowoleni ludzie krzyczeli
14.10.2011
, aktualizacja: 14.10.2011 20:09
Z okazji Dnia Spirometrii szpital płucny zorganizował akcję darmowych badań. Przyszło więcej chętnych, niż lekarze mogli przyjąć, więc zawiedzeni ludzie nie kryli oburzenia
ZOBACZ TAKŻE
- Pracownica Szpitala Płucnego: Miałam już tego dość (17-08-11, 18:57)
- Olsztyńsko-kaliningradzka współpraca w walce z gruźlicą (10-08-11, 12:40)
- Mamy supernowoczesny oddział. Prątkujący pod kontrolą (18-01-11, 17:09)
Światowy Dzień Spirometrii - metody polegającej na mierzeniu objętości i pojemności płuc oraz ilości przepływającego przez płuca i oskrzela powietrza - przypada 14 października. W związku z tym w piątek w całej Polsce prowadzone były bezpłatne badania spirometryczne. To seria długich i krótkich oddechów. - Pacjenci najczęściej mają problem z długim wydechem - tłumaczy Magdalena Tabaczyńska, pielęgniarka dokonująca pomiaru.
Zły wynik może oznaczać astmę lub inną chorobę płuc i układu oddechowego. W jakiej kondycji są płuca Polaków? - Delikatnie mówiąc, średniej. Niestety w Polsce nałóg palenia tytoniu jest powszechny i choroby odtytoniowe występują dosyć często - mówi pulmonolog Barbara Połubińska. Statystyki podają, że schorzenia płucne dotykają 5-6 mln Polaków i są na trzecim miejscu wśród najczęstszych przyczyn zgonu.
Olsztynianie też mogli w piątek skorzystać z darmowych badań: od godz. 11 do 15 w Zespole Gruźlicy i Chorób Płucnych przy ul. Jagiellońskiej, a od godz. 9 do 12 także w Urzędzie Stanu Cywilnego. Informacja o badaniach była rozsyłana przez szpital, a także przez urzędników ratusza, którzy zachęcali do udziału w akcji.
W kolejce do badania ustawił się Marek Jastrząbek z Olsztyna. - Chciałem sprawdzić, czy z moimi płucami jest wszystko w porządku, bo nigdy nie robiłem takich badań. Wyniki okazały się bardzo dobre i przyznam się, że tego właśnie oczekiwałem - mówił. - Ale nieraz taka przypadkowa wizyta u specjalisty może ujawnić jakieś nieprawidłowości, a lepiej je odkryć wcześniej niż później.
- Przyszedłem, bo uważam, że zdrowiem trzeba się interesować w każdym wieku - mówił 22-letni Maciej, który przyznaje, że pali od dziewięciu lat. - Mój nałóg oczywiście też miał wpływ na moją decyzję, żeby się zbadać. Spodziewałam się, że wyniki nie będą najlepsze, ale o dziwo wyszły bardzo dobrze.
Z informacji, którą w mediach znaleźli mieszkańcy Olsztyna, wynikało, że przebadany zostanie każdy, kto przyjdzie do szpitala lub USC. Tak miało być w teorii. W praktyce w USC już o godz. 10.30 - po przejęciu 25 osób - chętnych odprawiano z kwitkiem. - Nie mamy więcej jednorazowych ustników niezbędnych przy tego rodzaju pomiarach, wiec przykro mi, ale nie możemy państwa zbadać - poinformowała kilkuosobową grupę czekającą na korytarzu Połubińska.
Lekarka radziła zawiedzionym, by pojechali na badanie do szpitala płucnego przy ul. Jagiellońskiej. Niedoszli pacjenci nie chcieli o tym słyszeć. - Nie po to specjalnie przyjechałam do centrum, żeby teraz ktoś mnie ganiał po całym Olsztynie - mówiła podniesionym głosem starsza kobieta.
- Mogliście chociaż umieścić informację o tym, ile przyjmiecie ludzi. Napisaliście, że można przyjść do godz. 12, a teraz cyrki robicie - dodał ktoś inny.
Irena Petryna, dyrektorka Zespołu Gruźlicy i Chorób Płucnych, broni się, że w czasie tego typu akcji trudno przewidzieć frekwencję. - Pamiętam, że dwa lata temu niemal nikt na te badania nie przyszedł - mówi. - Myśleliśmy, że i tym razem nie będzie większego zainteresowania.
I dodaje: - Celem tego rodzaju akcji nie jest przyjęcie wszystkich chętnych, ale zasygnalizowanie problemu, jakim są choroby płucne.
Jej zdaniem podanie informacji, ilu pacjentów zostanie przyjętych, nie było konieczne, a nawet zaszkodziłaby akcji. - Wtedy ludzie po prostu by nie przyszli, myśląc, że nie będzie dla nich miejsca - mówi Petryna.
Inne szpitale, organizując darmowe badania, często proszą najpierw pacjentów o telefoniczną rejestrację.
Zły wynik może oznaczać astmę lub inną chorobę płuc i układu oddechowego. W jakiej kondycji są płuca Polaków? - Delikatnie mówiąc, średniej. Niestety w Polsce nałóg palenia tytoniu jest powszechny i choroby odtytoniowe występują dosyć często - mówi pulmonolog Barbara Połubińska. Statystyki podają, że schorzenia płucne dotykają 5-6 mln Polaków i są na trzecim miejscu wśród najczęstszych przyczyn zgonu.
Olsztynianie też mogli w piątek skorzystać z darmowych badań: od godz. 11 do 15 w Zespole Gruźlicy i Chorób Płucnych przy ul. Jagiellońskiej, a od godz. 9 do 12 także w Urzędzie Stanu Cywilnego. Informacja o badaniach była rozsyłana przez szpital, a także przez urzędników ratusza, którzy zachęcali do udziału w akcji.
W kolejce do badania ustawił się Marek Jastrząbek z Olsztyna. - Chciałem sprawdzić, czy z moimi płucami jest wszystko w porządku, bo nigdy nie robiłem takich badań. Wyniki okazały się bardzo dobre i przyznam się, że tego właśnie oczekiwałem - mówił. - Ale nieraz taka przypadkowa wizyta u specjalisty może ujawnić jakieś nieprawidłowości, a lepiej je odkryć wcześniej niż później.
- Przyszedłem, bo uważam, że zdrowiem trzeba się interesować w każdym wieku - mówił 22-letni Maciej, który przyznaje, że pali od dziewięciu lat. - Mój nałóg oczywiście też miał wpływ na moją decyzję, żeby się zbadać. Spodziewałam się, że wyniki nie będą najlepsze, ale o dziwo wyszły bardzo dobrze.
Z informacji, którą w mediach znaleźli mieszkańcy Olsztyna, wynikało, że przebadany zostanie każdy, kto przyjdzie do szpitala lub USC. Tak miało być w teorii. W praktyce w USC już o godz. 10.30 - po przejęciu 25 osób - chętnych odprawiano z kwitkiem. - Nie mamy więcej jednorazowych ustników niezbędnych przy tego rodzaju pomiarach, wiec przykro mi, ale nie możemy państwa zbadać - poinformowała kilkuosobową grupę czekającą na korytarzu Połubińska.
Lekarka radziła zawiedzionym, by pojechali na badanie do szpitala płucnego przy ul. Jagiellońskiej. Niedoszli pacjenci nie chcieli o tym słyszeć. - Nie po to specjalnie przyjechałam do centrum, żeby teraz ktoś mnie ganiał po całym Olsztynie - mówiła podniesionym głosem starsza kobieta.
- Mogliście chociaż umieścić informację o tym, ile przyjmiecie ludzi. Napisaliście, że można przyjść do godz. 12, a teraz cyrki robicie - dodał ktoś inny.
Irena Petryna, dyrektorka Zespołu Gruźlicy i Chorób Płucnych, broni się, że w czasie tego typu akcji trudno przewidzieć frekwencję. - Pamiętam, że dwa lata temu niemal nikt na te badania nie przyszedł - mówi. - Myśleliśmy, że i tym razem nie będzie większego zainteresowania.
I dodaje: - Celem tego rodzaju akcji nie jest przyjęcie wszystkich chętnych, ale zasygnalizowanie problemu, jakim są choroby płucne.
Jej zdaniem podanie informacji, ilu pacjentów zostanie przyjętych, nie było konieczne, a nawet zaszkodziłaby akcji. - Wtedy ludzie po prostu by nie przyszli, myśląc, że nie będzie dla nich miejsca - mówi Petryna.
Inne szpitale, organizując darmowe badania, często proszą najpierw pacjentów o telefoniczną rejestrację.
- 4 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Akcja z małym limitem. Niezadowoleni ludzie krz...
magdam1976
15.10.11, 20:34
Niestety,"pan redaktor" nie stanął na wysokości zadania.Napisał tekst bardzo niesprawiedliwy i nierzetelny.Nie raczył nawet wspomnieć o wielu osobach,które były zadowolone,uśmiechnięte i »
Najczęściej czytane24 htydzień


