Kierowca MPK zwymyślał pasażerkę. Nie odpuściła
27.11.2011
, aktualizacja: 27.11.2011 19:21
Czytelniczka "Gazety" zwróciła kierowcy autobusu uwagę, że zbyt wcześnie odjechał z przystanku. Zamiast przeprosin nasłuchała się przykrych słów. Wkrótce każdy, kto przeżyje podobną sytuację, będzie mógł łatwo poskarżyć się na niesolidnego kierowcę
ZOBACZ TAKŻE
- Do Warszawy autostopem, bo autobus złapał gumę (15-02-12, 21:00)
- Dajtki i Podgrodzie walczą o nową linię autobusową (19-12-11, 18:43)
- MPK nie może? Prywatna firma dojedzie. Trzy razy taniej (28-10-11, 18:45)
- SONDA: Jak oceniasz akcję nawołującą do bojkotu MPK (26-09-11, 14:10)
- Konkurencyjne firmy mogą wymusić poprawę usług MPK (15-06-11, 18:24)
- MPK: Autobusy się spóźniają, bo ulice są remontowane (09-11-10, 19:53)
Nie tylko spóźnienia autobusów drażnią pasażerów MPK. Denerwują się także ci, którzy przychodzą na przystanek punktualnie, a dowiadują się, że ich autobus już odjechał. Szczęście w nieszczęściu miała czytelniczka "Gazety", która w czwartek wybrała się na przystanek przy ul. 1 Maja, by skorzystać z linii nr 10. - Sprawdziłam w rozkładzie, że odjeżdża o godz. 16.25. Szłam bez pośpiechu, bo było jeszcze parę minut do odjazdu - relacjonuje. - Ku mojemu zdumieniu już o godz. 16.20 autobus podjechał na przystanek. Na szczęście zdążyłam. Dobiegłam, wsiadłam i skasowałam bilet. Autobus odjechał o 16.21, cztery minuty przed czasem. Jestem stałym klientem MPK i takie sytuacje strasznie mnie irytują.
Inni pasażerowie potwierdzili, że z wcześniejszych przystanków autobus też odjeżdżał przed czasem. - Wtedy nie wytrzymałam i podeszłam do kierowcy. Zapytałam, dlaczego jedzie tyle minut przed czasem. Kierowca, starszy pan, opryskliwie mi odpowiedział, a może raczej burknął "Skoro pani zdążyła, to niech się pani cieszy".
Zdumiona odpowiedzią kobieta nie zamierzała dać za wygraną. Gdy wysiadła z autobusu, zadzwoniła do dyspozytora MPK, który czuwa nad pracą kierowców. - Ale o dziwo w rozmowie z nim też spotkałam się z oschłością i brakiem zainteresowania tą sprawą - relacjonuje kobieta. Według jej słów dyspozytor najpierw zapewnił, że zdarzenie "sprawdzi się", ale zaraz potem dodał niezadowolonej klientce, że powinna "zmienić firmę", w domyśle - jak jej się nie podoba. - Te słowa aż mnie zatkały. Na chwilę zamarłam. Jestem ciekawa, czy telefony w olsztyńskim MPK są nagrywane. Wyszło na to, że to ja jestem dla MPK, a oni robią łaskę, że mnie w ogóle wożą. To fatalny sposób, by pozyskać pasażerów.
Czytelniczka poprosiła o pomoc "Gazetę". Na zgłoszenie ostro zareagował Zarząd Komunikacji Miejskiej, który nadzoruje MPK i odpowiada za organizację pracy autobusów miejskich. - Zachowanie kierowcy było niedopuszczalne. Autobus nie ma prawa odjeżdżać z przystanków wcześniej niż zakłada rozkład jazdy - wyjaśniła Marta Bartoszewicz, rzeczniczka ZKM.
Dzięki informacjom od pasażerki bez trudu udało się ustalić kierowcę "szybkiego" autobusu, jak i dyspozytora. Obaj poniosą konsekwencję swojego zachowania. - Rozmawiałam już o tym z kierownikiem działu ruchu MPK i zarówno wobec kierowcy, jak i dyspozytora zostaną wyciągnięte dotkliwe konsekwencje finansowe. Obaj panowie nie otrzymają premii - dodaje Bartoszewicz.
Rzecznik MPK Przemysław Kaperzyński przysłał następujące wyjaśnienie: "Wewnętrzne postępowanie wykazało ewidentną winę kierowcy, który w rażący sposób naruszył dyscyplinę pracy, a swoim niekulturalnym zachowaniem naraził na szwank wizerunek naszej firmy. Wspomnianego pracownika spotkają surowe konsekwencje służbowe. Wobec Pani, którą zbulwersowało zachowanie kierowcy, pragnę złożyć wyrazy ubolewania i bardzo serdecznie Ją przeprosić".
ZKM zapewnia, że zbiera wszystkie skargi od zawiedzionych pasażerów MPK i zastrzeżenia dotyczące funkcjonowania komunikacji. - Za każdym razem, gdy otrzymujemy takie informacje, staramy się na bieżąco reagować i poprawiać wszystkie niedociągnięcia. Żadne zgłoszenie nie zostaje bez reakcji. Wszystkie przekazujemy przewoźnikowi lub zajmujemy się nimi sami, jeśli sprawa dotyczy rozkładów jazdy - zapewnia Bartoszewicz.
Na razie takie zgłoszenia można wysyłać pocztą elektroniczną lub zgłaszać telefonicznie w biurze ZKM. Jednak za kilka dni wszystkie tego typu problemy będzie można opisywać w formularzu na internetowej stronie ZKM - www.zkm.olsztyn.eu - która na razie jest w budowie. - W zakładce "Zgłoś problem" każdy z pasażerów będzie mógł napisać uwagi odnośnie obsługi komunikacyjnej - zapowiada rzeczniczka.
Inni pasażerowie potwierdzili, że z wcześniejszych przystanków autobus też odjeżdżał przed czasem. - Wtedy nie wytrzymałam i podeszłam do kierowcy. Zapytałam, dlaczego jedzie tyle minut przed czasem. Kierowca, starszy pan, opryskliwie mi odpowiedział, a może raczej burknął "Skoro pani zdążyła, to niech się pani cieszy".
Zdumiona odpowiedzią kobieta nie zamierzała dać za wygraną. Gdy wysiadła z autobusu, zadzwoniła do dyspozytora MPK, który czuwa nad pracą kierowców. - Ale o dziwo w rozmowie z nim też spotkałam się z oschłością i brakiem zainteresowania tą sprawą - relacjonuje kobieta. Według jej słów dyspozytor najpierw zapewnił, że zdarzenie "sprawdzi się", ale zaraz potem dodał niezadowolonej klientce, że powinna "zmienić firmę", w domyśle - jak jej się nie podoba. - Te słowa aż mnie zatkały. Na chwilę zamarłam. Jestem ciekawa, czy telefony w olsztyńskim MPK są nagrywane. Wyszło na to, że to ja jestem dla MPK, a oni robią łaskę, że mnie w ogóle wożą. To fatalny sposób, by pozyskać pasażerów.
Czytelniczka poprosiła o pomoc "Gazetę". Na zgłoszenie ostro zareagował Zarząd Komunikacji Miejskiej, który nadzoruje MPK i odpowiada za organizację pracy autobusów miejskich. - Zachowanie kierowcy było niedopuszczalne. Autobus nie ma prawa odjeżdżać z przystanków wcześniej niż zakłada rozkład jazdy - wyjaśniła Marta Bartoszewicz, rzeczniczka ZKM.
Dzięki informacjom od pasażerki bez trudu udało się ustalić kierowcę "szybkiego" autobusu, jak i dyspozytora. Obaj poniosą konsekwencję swojego zachowania. - Rozmawiałam już o tym z kierownikiem działu ruchu MPK i zarówno wobec kierowcy, jak i dyspozytora zostaną wyciągnięte dotkliwe konsekwencje finansowe. Obaj panowie nie otrzymają premii - dodaje Bartoszewicz.
Rzecznik MPK Przemysław Kaperzyński przysłał następujące wyjaśnienie: "Wewnętrzne postępowanie wykazało ewidentną winę kierowcy, który w rażący sposób naruszył dyscyplinę pracy, a swoim niekulturalnym zachowaniem naraził na szwank wizerunek naszej firmy. Wspomnianego pracownika spotkają surowe konsekwencje służbowe. Wobec Pani, którą zbulwersowało zachowanie kierowcy, pragnę złożyć wyrazy ubolewania i bardzo serdecznie Ją przeprosić".
ZKM zapewnia, że zbiera wszystkie skargi od zawiedzionych pasażerów MPK i zastrzeżenia dotyczące funkcjonowania komunikacji. - Za każdym razem, gdy otrzymujemy takie informacje, staramy się na bieżąco reagować i poprawiać wszystkie niedociągnięcia. Żadne zgłoszenie nie zostaje bez reakcji. Wszystkie przekazujemy przewoźnikowi lub zajmujemy się nimi sami, jeśli sprawa dotyczy rozkładów jazdy - zapewnia Bartoszewicz.
Na razie takie zgłoszenia można wysyłać pocztą elektroniczną lub zgłaszać telefonicznie w biurze ZKM. Jednak za kilka dni wszystkie tego typu problemy będzie można opisywać w formularzu na internetowej stronie ZKM - www.zkm.olsztyn.eu - która na razie jest w budowie. - W zakładce "Zgłoś problem" każdy z pasażerów będzie mógł napisać uwagi odnośnie obsługi komunikacyjnej - zapowiada rzeczniczka.
- 11 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
25 głosów
-
Tak,jak pisałem już wcześniej..
lucyferos
28.11.11, 14:44
przy następnym spotkaniu kierowca winien opluć wredną pasażerkę!Należy się,jak psu kość!»
Najczęściej czytane24 htydzień




