Kontrola zakończona złamaną nogą była prawidłowa
03.12.2010
, aktualizacja: 03.12.2010 19:19
Prokuratura w Biskupcu umorzyła postępowanie, nie dopatrując się nieprawidłowości w zachowaniu funkcjonariuszy drogówki. Poszkodowany kierowca złożył zażalenie.
ZOBACZ TAKŻE
- Po artykule "Gazety": Drogówka niepotrzebnie prowokuje (14-03-10, 18:18)
- Kierowca złamał przepisy. Ale żeby łamać mu nogę...? (11-03-10, 19:13)
SERWISY
Sprawę najpierw prowadziła Prokuratura Rejonowa Olsztyn Północ, po kilku miesiącach przejęła ją Prokuratura Rejonowa w Biskupcu.
A zaczęło się od zawiadomienia jednego z kierowców o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, polegającego na przekroczeniu uprawnień przez dwóch policjantów drogówki. Miało do tego dojść pod koniec lutego na drodze krajowej nr 16.
Zawiadomienie złożył Polak, ale zameldowany w Czechach i posiadający tamtejsze prawo jazdy. Jechał samochodem z Olsztyna w stronę Ostródy. Za rogatkami natknął się na nieoznakowane policyjne renault megane. Jechał za radiowozem przez prawie 10 kilometrów. Gdy policjanci włączyli prawy kierunkowskaz i zjechali do krawędzi jezdni, mężczyzna zaczął ich wyprzedzać. Manewr skończył jednak już na linii ciągłej. A to był wystarczający powód do kontroli. Kierowca najpierw odmówił przyjęcia 200-złotowego mandatu. Bronił się, że funkcjonariusze, włączając kierunkowskaz, sprowokowali go do wyprzedzenia.
Policjanci sprawdzając jego dane dowiedzieli się, że mężczyzna nie może prowadzić samochodu, bo wcześniej miał polskie prawo jazdy i przekroczył limit 24 pkt karnych. Za to i za przejechanie linii ciągłej chcieli go ukarać mandatem w łącznej wysokości 700 zł. Gdy i tym razem kierowca odmówił, funkcjonariusze zapowiedzieli, że go zatrzymają. Wtedy zmienił zdanie. A że jest zameldowany w Czechach, powinien opłacić mandat gotówką, tak jak każdy obcokrajowiec. W tym miejscu powstał kolejny spór. Mundurowi zażądali najpierw pieniędzy, a dopiero potem chcieli dać mandat. Mężczyzna, bojąc się prowokacji i oskarżenia o próbę przekupienia, chciał najpierw otrzymać pokwitowanie. Ostatecznie nie doszli do porozumienia. Policjanci przewrócili kierowcę na ziemię, a jeden z nich skuł mu ręce kajdankami. Mężczyzna upadając, złamał kość lewej stopy.
Interwencję na "szesnastce" zbadał wydział kontroli w Komendzie Wojewódzkiej Policji: - Kierowca powinien najpierw dać gotówkę policjantom, a dopiero potem mógł otrzymać za to pokwitowanie. Tak stanowią przepisy - wyjaśnia Dawid Stefański z biura prasowego KWP w Olsztynie. - A skoro odmówił zapłaty, musiał zostać zatrzymany. Tak postępuje się u nas w przypadku obcokrajowców.
Czy jednak zatrzymanie musiało zakończyć się da kierowcy złamaniem nogi? - Z relacji policjantów oraz z zapisków w ich notatnikach wynika, że mężczyzna nie dość, że przez cały czas był agresywny, to na dodatek wchodził na jezdnię stwarzając zagrożenie w bezpieczeństwie ruchu - argumentuje rzecznik. - Policjanci użyli więc chwytu obezwładniającego, przewrócili go na ziemię i skuli go kajdankami. Potem co prawda [kierowca - red.] uskarżał się na ból nogi, ale odmówił podwiezienia do lekarza. Ich zachowanie było więc zupełnie prawidłowe.
Taki sam finał ma prokuratorskie śledztwo: - Postępowanie umorzyliśmy, ale na taką decyzję wpłynęło już zażalenie - mówi Piotr Stemplewski, szef Prokuratury Rejonowej w Biskupcu. - Rozpatrzy je sąd.
A zaczęło się od zawiadomienia jednego z kierowców o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, polegającego na przekroczeniu uprawnień przez dwóch policjantów drogówki. Miało do tego dojść pod koniec lutego na drodze krajowej nr 16.
Zawiadomienie złożył Polak, ale zameldowany w Czechach i posiadający tamtejsze prawo jazdy. Jechał samochodem z Olsztyna w stronę Ostródy. Za rogatkami natknął się na nieoznakowane policyjne renault megane. Jechał za radiowozem przez prawie 10 kilometrów. Gdy policjanci włączyli prawy kierunkowskaz i zjechali do krawędzi jezdni, mężczyzna zaczął ich wyprzedzać. Manewr skończył jednak już na linii ciągłej. A to był wystarczający powód do kontroli. Kierowca najpierw odmówił przyjęcia 200-złotowego mandatu. Bronił się, że funkcjonariusze, włączając kierunkowskaz, sprowokowali go do wyprzedzenia.
Policjanci sprawdzając jego dane dowiedzieli się, że mężczyzna nie może prowadzić samochodu, bo wcześniej miał polskie prawo jazdy i przekroczył limit 24 pkt karnych. Za to i za przejechanie linii ciągłej chcieli go ukarać mandatem w łącznej wysokości 700 zł. Gdy i tym razem kierowca odmówił, funkcjonariusze zapowiedzieli, że go zatrzymają. Wtedy zmienił zdanie. A że jest zameldowany w Czechach, powinien opłacić mandat gotówką, tak jak każdy obcokrajowiec. W tym miejscu powstał kolejny spór. Mundurowi zażądali najpierw pieniędzy, a dopiero potem chcieli dać mandat. Mężczyzna, bojąc się prowokacji i oskarżenia o próbę przekupienia, chciał najpierw otrzymać pokwitowanie. Ostatecznie nie doszli do porozumienia. Policjanci przewrócili kierowcę na ziemię, a jeden z nich skuł mu ręce kajdankami. Mężczyzna upadając, złamał kość lewej stopy.
Interwencję na "szesnastce" zbadał wydział kontroli w Komendzie Wojewódzkiej Policji: - Kierowca powinien najpierw dać gotówkę policjantom, a dopiero potem mógł otrzymać za to pokwitowanie. Tak stanowią przepisy - wyjaśnia Dawid Stefański z biura prasowego KWP w Olsztynie. - A skoro odmówił zapłaty, musiał zostać zatrzymany. Tak postępuje się u nas w przypadku obcokrajowców.
Czy jednak zatrzymanie musiało zakończyć się da kierowcy złamaniem nogi? - Z relacji policjantów oraz z zapisków w ich notatnikach wynika, że mężczyzna nie dość, że przez cały czas był agresywny, to na dodatek wchodził na jezdnię stwarzając zagrożenie w bezpieczeństwie ruchu - argumentuje rzecznik. - Policjanci użyli więc chwytu obezwładniającego, przewrócili go na ziemię i skuli go kajdankami. Potem co prawda [kierowca - red.] uskarżał się na ból nogi, ale odmówił podwiezienia do lekarza. Ich zachowanie było więc zupełnie prawidłowe.
Taki sam finał ma prokuratorskie śledztwo: - Postępowanie umorzyliśmy, ale na taką decyzję wpłynęło już zażalenie - mówi Piotr Stemplewski, szef Prokuratury Rejonowej w Biskupcu. - Rozpatrzy je sąd.
- 63 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
15 głosów
-
w zadnym kraju na swiecie nie placi sie gotowka
wybitniemadry
05.12.10, 06:03
mandat nie jest przyznaniem sie do winy, sa 2 tygodnie na odwolanie sie do sadu, tak jest w krajajch cywilizowanych, oprocz waszego bagna pokomuny polaki»
-
Spotkać policjanta to jak spotkać bandytę
j_p_salomonczyk
05.12.10, 14:01
Nie widzę różnicy między tymi dwoma nacjami. Może jedną - innego pracodawcę. Jednak zachowanie, bezczelne poczucie bezkarności, chamstwo itd. sugerują, że są nadzwyczaj bliscy. I z tego »
-
Re: Kontrola zakończona złamaną nogą była prawidł
mrfreddie
05.12.10, 20:29
Policjanci zamiast pilnowac porzadku i bezpieczenstwa zajmuje sie zlodziejskimi prowokacjami.Niczym nie roznia sie od zwyklych rzezimieszkow.A potem w wieku trzydziestu paru lat emerytura - »
Najczęściej czytane24 htydzień




