Portret naszego rodaka sporządzony przez cudzoziemca
26.06.2011
, aktualizacja: 26.06.2011 16:38
Ciągle narzekacie, a mimo to jesteście niezwykle mili i pomocni. Znajomi ostrzegali mnie, żebym nie mierzyła się w piciu alkoholu z Polakami. I mieli rację, pijecie naprawdę dużo - śmieje się Francuzka.
ZOBACZ TAKŻE
- Olsztyn okiem turysty. Piękna Łyna, świetne Kortowo (24-06-11, 18:32)
- Rozkład MPK będzie łatwiejszy dla obcokrajowców (30-06-11, 16:04)
- Misja 21: Jak z tą polską religijnością jest naprawdę? (23-06-11, 19:37)
- Misja 21. Z kasjerka na migi, taksówkarz naciągnął (20-06-11, 19:57)
- Olsztyńskie plusy i minusy. Rozstrzygnięcie plebiscytu (17-06-11, 18:25)
SERWISY
Na zaproszenie "Gazety" przyjechało do Polski 21 studentów dziennikarstwa w Londynie. Przez tydzień sprawdzali, jak największe miasta są przygotowane na przyjazd turystów, którzy odwiedzą nasz kraj przy okazji Euro 2012. Olsztyn oceniała 19-letnia Francuzka Rebecca Suner.
Podczas pobytu w stolicy regionu miała możliwość zweryfikowania także stereotypów na temat Polaków. Niektóre okazały się wymysłem. Studentka obawiała się na przykład, że jesteśmy agresywni wobec osób, których nie znamy. Zmieniła zdanie. - Słyszałam, że ludzie w Polsce bardzo dużo narzekają - wyjaśnia dziewczyna. - To akurat okazało się prawdą. Ciągle coś jest nie tak: a to pogoda kiepska albo praca was irytuje.
I dodaje: - Myślałam, że skoro Polacy są pesymistami, mają też negatywne nastawienie do obcokrajowców. A jest zupełnie inaczej. Wszyscy byli niezwykle przyjacielscy i mili. Chcieli pokazać mi coś ciekawego, pomagali wybrać hotel, znaleźć odpowiedni autobus, nawet jak nie mówili dobrze po angielsku.
Rebecca opowiada, że kilka opinii o Polakach potwierdziło się. - Naprawdę dużo pijecie - śmieje się. - Po tych kilku dniach pobytu zastanawiam się, jak możecie przetrwać, spożywając tyle alkoholu. Zanim przyjechałam do Olsztyna, znajomi ostrzegali mnie, żebym nie mierzyła się w piciu z Polakami. Mieli rację: nie dałam rady dotrzymać wam kroku.
Dziewczyna miała sporo okazji, aby zobaczyć, jak bawią się Polacy, bowiem jej wizyta w Olsztynie zbiegła się w czasie z tzw. długim weekendem. Już w środę wieczorem mogła obserwować, jak ludzie relaksują się po pracy. Odwiedziła też kilka pubów. - To niesamowite, ale wasza zwykła cotygodniowa zabawa w knajpie przypomina imprezy, które my organizujemy z jakiś szczególnych okazji, np. na koniec roku studenckiego albo na zakończenie szkoły. A u was w każdy weekend odbywa się wielka balanga. Wszyscy tańczą i piją do białego rana. Ja nie dałam rady i wycofałam się w połowie zabawy.
Studentka dziwi się, że Polakom w piciu nie przeszkadza także fakt, że obchodzą danego dnia jakąś religijną uroczystość. Widziała tłumy biorące udział w procesji z okazji Bożego Ciała. Rano wszyscy chwalili Stwórcę, modlili się, a później umawiali się na wieczorne picie. Jakby cała ta religijna ceremonia nie miała znaczenia. Kiedy tego dnia Rebecca wybrała się na spacer nad jezioro Skanda, dosłownie co kilka metrów spotykała grupki ludzi przy ogniskach albo grillach spożywających alkohol. - Krzyczeli coś, śmiali się, słowem: kolejna wielka impreza, tym razem na łonie natury - opowiada dziewczyna.
Podczas pobytu w Polsce Rebecca postanowiła spróbować wódki, która najbardziej kojarzy jej się z naszym krajem. Testowała kilka rodzajów tego trunku, m.in. żubrówki, żołądkowej i czystej. Zapytana, który rodzaj najbardziej jej smakuje, odpowiedziała: - Nie widzę różnicy. Dla mnie to taki szok, że czuję jedynie, iż po każdym kieliszku robi mi się piekielnie gorąco.
Dziewczyna dodaje, że we Francji, skąd pochodzi, ludzie też dużo piją, zwłaszcza wina. Ale to, jak mówi, zupełnie inne picie: do każdego dania dobiera się odpowiedni rodzaj alkoholu. Znajomi siedzą godzinami przy wspólnym posiłku i piją. - Kiedy młodzi ludzie w Polsce bawią się w weekend, mieszają wszystkie rodzaje alkoholu - mówi. - Widziałam nawet, jak niektórzy zapijali wódkę piwem.
Ocena Rebecki: wódka - piekielnie mocna, piwo - bardzo dobre, zwłaszcza z lokalnych browarów, wino - mało popularne, Polacy - niezniszczalni.
Podczas pobytu w stolicy regionu miała możliwość zweryfikowania także stereotypów na temat Polaków. Niektóre okazały się wymysłem. Studentka obawiała się na przykład, że jesteśmy agresywni wobec osób, których nie znamy. Zmieniła zdanie. - Słyszałam, że ludzie w Polsce bardzo dużo narzekają - wyjaśnia dziewczyna. - To akurat okazało się prawdą. Ciągle coś jest nie tak: a to pogoda kiepska albo praca was irytuje.
I dodaje: - Myślałam, że skoro Polacy są pesymistami, mają też negatywne nastawienie do obcokrajowców. A jest zupełnie inaczej. Wszyscy byli niezwykle przyjacielscy i mili. Chcieli pokazać mi coś ciekawego, pomagali wybrać hotel, znaleźć odpowiedni autobus, nawet jak nie mówili dobrze po angielsku.
Rebecca opowiada, że kilka opinii o Polakach potwierdziło się. - Naprawdę dużo pijecie - śmieje się. - Po tych kilku dniach pobytu zastanawiam się, jak możecie przetrwać, spożywając tyle alkoholu. Zanim przyjechałam do Olsztyna, znajomi ostrzegali mnie, żebym nie mierzyła się w piciu z Polakami. Mieli rację: nie dałam rady dotrzymać wam kroku.
Dziewczyna miała sporo okazji, aby zobaczyć, jak bawią się Polacy, bowiem jej wizyta w Olsztynie zbiegła się w czasie z tzw. długim weekendem. Już w środę wieczorem mogła obserwować, jak ludzie relaksują się po pracy. Odwiedziła też kilka pubów. - To niesamowite, ale wasza zwykła cotygodniowa zabawa w knajpie przypomina imprezy, które my organizujemy z jakiś szczególnych okazji, np. na koniec roku studenckiego albo na zakończenie szkoły. A u was w każdy weekend odbywa się wielka balanga. Wszyscy tańczą i piją do białego rana. Ja nie dałam rady i wycofałam się w połowie zabawy.
Studentka dziwi się, że Polakom w piciu nie przeszkadza także fakt, że obchodzą danego dnia jakąś religijną uroczystość. Widziała tłumy biorące udział w procesji z okazji Bożego Ciała. Rano wszyscy chwalili Stwórcę, modlili się, a później umawiali się na wieczorne picie. Jakby cała ta religijna ceremonia nie miała znaczenia. Kiedy tego dnia Rebecca wybrała się na spacer nad jezioro Skanda, dosłownie co kilka metrów spotykała grupki ludzi przy ogniskach albo grillach spożywających alkohol. - Krzyczeli coś, śmiali się, słowem: kolejna wielka impreza, tym razem na łonie natury - opowiada dziewczyna.
Podczas pobytu w Polsce Rebecca postanowiła spróbować wódki, która najbardziej kojarzy jej się z naszym krajem. Testowała kilka rodzajów tego trunku, m.in. żubrówki, żołądkowej i czystej. Zapytana, który rodzaj najbardziej jej smakuje, odpowiedziała: - Nie widzę różnicy. Dla mnie to taki szok, że czuję jedynie, iż po każdym kieliszku robi mi się piekielnie gorąco.
Dziewczyna dodaje, że we Francji, skąd pochodzi, ludzie też dużo piją, zwłaszcza wina. Ale to, jak mówi, zupełnie inne picie: do każdego dania dobiera się odpowiedni rodzaj alkoholu. Znajomi siedzą godzinami przy wspólnym posiłku i piją. - Kiedy młodzi ludzie w Polsce bawią się w weekend, mieszają wszystkie rodzaje alkoholu - mówi. - Widziałam nawet, jak niektórzy zapijali wódkę piwem.
Ocena Rebecki: wódka - piekielnie mocna, piwo - bardzo dobre, zwłaszcza z lokalnych browarów, wino - mało popularne, Polacy - niezniszczalni.
- 5 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
Portret naszego rodaka sporządzony przez cudzoz...
mariusz2010
27.06.11, 07:46
"Polacy niezniszczalni"Fakt. Reszta w zależności od środowiska...Najlepszego.»
Najczęściej czytane24 htydzień








