Mazury poza czołową siódemką, ale i tak są cudem natury

Maciej Nowakowski, Grzegorz Szydłowski
11.11.2011 , aktualizacja: 11.11.2011 20:50
A A A Drukuj
Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
Bez tytułu zostały też miejsca dobrze znane na całym świecie, jak Malediwy, Kilimandżaro czy Wielki Kanion Kolorado
Nowymi cudami natury zostały: Dorzecze Amazonki, zatoka Halong w Wietnamie, wodospad Iguazu na pograniczu argentyńsko-brazylijskim, wyspa Jeju u wybrzeży Korei Płd., wyspa Komodo w Indonezji, podziemna rzeka Puerto Princessa na Filipinach i Góra Stołowa w RPA.

- Przegraliśmy, ale i tak wygraliśmy - skomentowała Anna Wasilewska, wicemarszałek województwa. - Dla mnie znalezienie się w czołówce tego plebiscytu i tak było ogromnym sukcesem. Nie zaprzepaścimy go.

- Wejście do finału to i tak więcej niż spełnienie marzeń - stwierdziła też Jolanta Piotrowska, burmistrz Giżycka. - Mieliśmy niesamowitą promocję, która na pewno przyniesie wymierne efekt w postaci większej liczby turystów.

Wyniki nie są jednak oficjalne. Ostateczne zostaną ogłoszone w czasie gali na początku 2012 r.

Plebiscyt to pomysł szwajcarskiej Fundacji New7Wonders, czyli z angielskiego Nowe Siedem Cudów. Jej założyciele wymyślili, że co kilka lat będą ogłaszać światowe głosowanie na kolejne nowe cuda. Ludzie z całego globu z inspiracji New7Wonders wybrali już siedem nowych cudów świata, przez ostatnie niemal trzy lata głosowali na siedem nowych cudów natury, a teraz zaczynają plebiscyt na siedem cudownych miast.

Konkurs na cuda natury okazał się szansą dla Mazur. Wielkie Jeziora zostały zgłoszone do rywalizacji, podobnie jak ponad 440 innych miejsc z ponad 220 krajów. O wynikach plebiscytu decydowały głosy internautów, którzy wskazywali swoich faworytów. Po trwającym kilka miesięcy pierwszym etapie Mazury bez problemu dostały się do ścisłego finału plebiscytu, razem z 27 innymi wyjątkowymi miejscami na wszystkich kontynentach. Co prawda na liście finalistów były miejsca symbole jak Wielki Kanion Kolorado, wyspy Galapagos, Amazonka, Kilimandżaro, Malediwy czy skała Uluru w Australii, ale były też mniej znane - przynajmniej Polakom - więc od początku wiadomo było, że Mazury nie są bez szans w światowym plebiscycie. Później się okazało, że właśnie te mniej znane miejsca wygrały plebiscyt.

Wielki finał trwał do piątku. Głosowanie zakończyło się po godz. 12. Organizatorzy w ostatnich godzinach konkursu dawkowali emocje. Tuż przed południem na swojej stronie internetowej umieścili mapę. Zaznaczyli na niej miejsca biorące udział w konkursie. Te, które w ostatnich godzinach zdobywały najwięcej głosów były zielone, te, które zdobywały głosy wolniej - czerwone. Mazury były zielone. Ok. godz. 17 fundacja podała listę 14 finalistów, którzy dostali najwięcej głosów. Były na niej Mazury! Zabrakło kilku faworytów. Wcześniej trudno było sobie wyobrazić siedem cudów natury bez Wielkiego Kanionu Kolorado, wysp Galapagos czy Malediwów. A jednak, te miejsce nie weszły do czołowej siódemki. Co prawda organizatorzy na swojej stronie pocieszali tych, którzy odpadli, że wszystkie finałowe miejsca są wyjątkowi i są częścią światowego dziedzictwa, ale co to za pocieszenie, gdy zwycięstwo było tak blisko.

Śledząc stronę internetową New7Wonders widać było, że na wyniki czeka cały świat. Na stronie fundacji co chwili pojawiały się kolejne komentarze internautów z Kanady, RPA, Izraela, Australii dopingujących swoich faworytów i trzymających za nich kciuki. Często powtarzali, że nieważne jakie będą wyniki, dla nich i tak cudami będą miejsca, które znają i które od początku popierali.

Dojście tak daleko w plebiscycie nie byłoby możliwe, gdyby nie akcja promocyjna, którą prowadził Urząd Marszałkowski. Początek był niemrawy, ale pomysły, akcje, happeningi, które realizowali urzędnicy od 2010 r. dały efekt. Ukoronowaniem było przyznanie Urzędowi Marszałkowskiemu tytułu Grand Prix 2011 Złotych Formatów, przeglądu osiągnięć promocyjnych polskich miast i regionów, za rozmach i konsekwencję w walce o tytuł jednego z siedmiu cudów natury, a przy okazji za promocję kraju. Mniejszych nagród po drodze też było kilka. Urzędnikom udało się zdobyć poparcie znanych ludzi dla mazurskiej kandydatury: od trzech prezydentów RP zaczynając - Bronisława Komorowskiego, Lecha Wałęsy i Aleksandra Kwaśniewskiego, na papieżu Benedykcie XVI kończąc.

Ten rozgłos docenia Jerzy Kamiński, wiceprezes regionalnego oddziału Polskiej Izby Turystyki. - Nie pamiętam, by nasz region w miał w historii taką promocję. Było o nas naprawdę głośno i to wyłącznie w pozytywnym znaczeniu - mówi. - Konkurencja w plebiscycie była duża. Nawet gdybyśmy nie zajęli miejsca w czołowej siódemce, to i tak już osiągnęliśmy ogromny sukces. Wiele osób na świecie dowiedziało się w ogóle, gdzie leży Polska, a tym bardziej Mazury. Teraz wystarczy to tylko wykorzystać, tym bardziej, że swoje kolejne pięć minut możemy mieć przy okazji zbliżającego się Euro 2012.

Radosław Zawadzki, dyrektor departamentu koordynacji promocji Urzędu Marszałkowskiego w Olsztynie, zapowiada, że co prawda plebiscyt się skończył, ale działania urzędników będą kontynuowane. - Mazury mają swój hymn, ambasadora, a także wielu przyjaciół na całym świecie i to wysoko postawionych. Już pracujemy, jak wykorzystać ten potencjał. Na razie nie chcę zdradzać szczegółów, ale na pewno znajdziemy kolejną trampolinę, która nas znowu wywinduje - mówi. - Jestem pewien, że teraz to do nas będą się zgłaszać różnego rodzaju organizacje turystyczne, by zachęcać do odwiedzenia Mazur.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 70 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów