Spór o bloki nad Podkówką może zamknąć zamiana działek

Robert Robaszewski, Marta Bełza, greg
01.02.2012 , aktualizacja: 01.02.2012 19:26
A A A Drukuj
Teren nad jez. Podkówka przeznaczony pod zabudowę Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta Teren nad jez. Podkówka przeznaczony pod zabudowę
Prezydent rozmawia z WPB, które chce stawiać bloki nad jeziorem na Redykajnach o wymianie gruntów. Deweloper nie mówi "nie" i czeka na konkretną propozycję. Gorzej za to szansą na szybkie zakończenie sporu ze społeczniczką. Anna Mackiewicz, której wypowiedź miała zaszkodzić wizerunkowi firmy, nie zamierza jej przepraszać
Prezydent spotkał się z przedstawicielami Warmińskiego Przedsiębiorstwa Budowlanego, które chce postawić bloki niedaleko brzegów jednego z najbardziej urokliwych olsztyńskich jezior. Protestują przeciwko temu okoliczni mieszkańcy. Miasto obiecało włączyć się w rozwiązanie konfliktu. Tym bardziej, że firma zapowiadała, że jest otwarta na współpracę. - Rozmawialiśmy o ewentualnej zamianie gruntów - mówi Piotr Grzymowicz. - Miasto przekazałoby im inne tereny pod wysoką zabudowę, a teren wokół Podkówki przeznaczylibyśmy na domki jednorodzinne. Urzędnicy mają przygotować plany i naszą propozycję.

Inwestor nie mówi "nie", ale na razie wypowiada się ostrożnie w tej kwestii. - Oczywiście bierzemy pod uwagę zamianę, ale póki nie usłyszymy konkretów ze strony prezydenta, nie możemy się ustosunkować do jego propozycji - wyjaśnia Danuta Gazdowska, dyrektor ds. deweloperskich w WPB.

O ile jest więc jakaś szansa, że brzegi jeziora nie zostaną zabudowane, o tyle nie zanosi się na szybkie zakończenie sporu firmy z Anną Mackowicz z rady osiedla Redykajny. Kobieta w wywiadzie dla lokalnej telewizji wypowiadała się na temat planowanej inwestycji: - Myślę, że jest za duży wpływ grupy interesu. Domyślam się, nie umiem tego udowodnić. Ale widzę, że nie może taki finansowy interes górować nad tym, co jest obowiązkiem każdego z nas, nawet nad poczuciem patriotyzmu lokalnego.

Jak pisaliśmy WPB zapowiedziało, że jeśli społeczniczka do środy nie przeprosi za tę wypowiedź, poda ją do sądu i będzie się domagać wpłacenia 50 tys. zł na cele charytatywne. To zachowanie dewelopera oburzyło mieszkańców, którzy potraktowali je jako próbę zastraszenia i zamknięcia im ust.

Anna Mackowicz nie zgadza się z zarzutami, że godzi w dobre imię WPB. Prawnicy pomogli jej przygotować odpowiedź na pismo przedprocesowe, które otrzymała. Tłumaczy, że uważa te zarzuty za bezpodstawne. - "Moja wypowiedź była wyrazem odpowiedzialności społecznej" - pisze. - "Jesteśmy zobowiązani do troski o otaczająca nas przyrodę, które ma szczególne znaczenie w przypadku naszego osiedla".

W rozmowie z "Gazetą" dodaje, że traktuje swój głos w dyskusji jako stanowisko osiedlowej rady, w której zasiada, a która wyraża opinię mieszkańców Redykajn. - Szanuję ludzi biznesu, ale chodzi o to, że nie mogą lekceważyć takich spraw jak ochrona środowiska - mówi i dodaje: - Nie chcę już zaostrzać konfliktu, ale nie zamierzam nikogo przepraszać, nawet jeżeli grozi mi się żądaniem zapłaty 50 tys. zł.

Anna Mackowicz mówi, że otrzymuje wiele gestów wsparcia. - Czy to telefonicznie, czy też spacerując po osiedlu. Dzwonią do mnie znajomi, zaczepiają przypadkowe osoby - opowiada.

Paweł Markiewicz, radca prawny, który reprezentuje dewelopera informuje, że nie otrzymał jeszcze tej odpowiedzi, dlatego nie może jeszcze stwierdzić jakie WBP podejmie dalsze kroki w tej sprawie. Decyzja zapadnie najwcześniej w przyszłym tygodniu. - Mojemu mocodawcy zależy szczególnie na tym, by wykazać, że jego działania są transparentne i zgodne z prawem. Takie słowa jak te wypowiedziane publicznie przez panią Mackowicz temu przeczyły i szkodzą marce firmy - komentuje.

Bardziej zdecydowanie wypowiada się Danuta Gazdowska. - Można wyrażać odpowiedzialność społeczną nie obrażając nikogo, a jeżeli się kogoś obraziło to należy go przeprosić. Tak wymagają dobre obyczaje kulturalnego człowieka. Traktowanie naszego pisma przedprocesowego w kategorii straszenia jest niedorzeczne - mówi Gazdowska. - To by znaczyło, że można nas mieszać z błotem, a my nie mamy prawa się bronić. To pismo to obrona naszego dobrego imienia.

ZOBACZ TAKŻE: "Idą na noże". Deweloper zagroził sądem społeczniczce


Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 11 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos