Skarbówka wśród pierogów, czyli sensacja na festynie
19.08.2011
, aktualizacja: 19.08.2011 18:23
To była zwykła impreza, jakich dziesiątki odbywa się latem. Ale uczestnicy zapamiętają ją na długo. - Nagle przyszły czarne potwory z pałami i paralizatorami - opowiadają. Te "potwory" to inspektorzy Urzędu Kontroli Skarbowej.
SONDAŻ
W Biesowie koło Biskupca 13 sierpnia odbyła się V Warmińska Uczta Pierogowa. W jej przygotowanie angażują się mieszkańcy sołectwa i okolicznych wsi oraz gospodynie z tamtejszego Forum Kobiet. W tym roku wśród gości byli najważniejsi lokalni politycy oraz marszałek Senatu Bogdan Borusewicz.
Miła atmosfera nie trwała jednak długo. - Po oficjalnym otwarciu na uroczystość wkroczyli (uzbrojeni, ubrani w czarne mundury) funkcjonariusze Urzędu Kontroli Skarbowej i Izby Celnej, którzy podjęli czynności kontrolne chodząc między stoiskami, kontrolując i przesłuchując zarówno osoby sprzedające pierogi, jak i organizatorów - czytamy w skardze, którą rada miejska z Biskupca wysłała do prezydenta RP, premiera, ministra finansów, wojewody i marszałka województwa. - Obecność umundurowanych funkcjonariuszy wprowadziła atmosferę niepokoju i podejrzeń, a u wielu płacz i zdenerwowanie.
Radni uznali, że zachowanie mundurowych zniweczyło wysiłki mieszkańców gminy oraz wywołało atmosferę spisku i niepokoju. - Powinny być granice ingerencji organów państwa - przekonują radni.
Skąd wizyta kontrolerów na święcie pierogów? Przed imprezą oba urzędy - i celnicy, i kontrola skarbowa - dostały donos, że na festynie mogą wystąpić nieprawidłowości finansowe. Postanowiły to sprawdzić. Informacje potwierdziły się. Strażacy sprzedający na festynie piwo nie mieli kasy fiskalnej. Dostali 500 zł mandatu. Odbywała się też loteria, na którą organizatorzy nie mieli zezwolenia. Tę sprawę nadal wyjaśnia Izba Celna.
Ryszard Chudy z olsztyńskiej Izby Celnej tłumaczy, że celnicy nie byli w mundurach i działali dyskretnie. - Myślę, że 99 proc. osób obecnych na festynie nawet by się nie zorientowało, że była tam służba celna - zapewnia.
W czarnych strojach wystąpili inspektorzy Urzędu Kontroli Skarbowej. - Ale nie byli uzbrojeni w broń palną, nie przeszedł tamtędy żaden batalion wojsk - tłumaczy Tomasz Nazarowski z UKS w Olsztynie.
Kontrola miała związek z akcją "Weź paragon". Skarbówka i celnicy sprawdzają, czy sprzedawcy mają kasy, a co za tym idzie, czy rozliczają się z fiskusem z zysków. - W tym sezonie wystawiliśmy już około 100 mandatów handlowcom [którzy nie korzystali z kas]. Byliśmy na Dniach Olsztynka, Dniach Szczytna, na bitwie pod Grunwaldem, sprawdzamy też sklepy i restauracje - dodaje Nazarowski.
Czy nie wystarczyłoby, gdyby kontrolę na wiejskim festynie przeprowadzili inspektorzy w cywilu, którzy nie sialiby grozy? Nazarowski mówi, że pracownicy UKS działali standardowo. - Najpierw teren sprawdzali dwaj inspektorzy po cywilnemu. Kiedy spostrzegli, że strażacy sprzedający piwo rzeczywiście nie wydają paragonów, poinformowali o tym swoich umundurowanych kolegów, którzy wkroczyli do akcji - wyjaśnia plan akcji.
Przyznaje jednak, że to kierownictwo UKS decyduje, gdzie i kiedy wysłać umundurowany patrol.
Alina Radziszewska z Biesowa, jedna z organizatorek tłumaczy, że nie wiedziała, że przed imprezą trzeba załatwić kasy fiskalne i zgodę na loterię. - Na festynach zbieramy pieniądze na cele ogólnospołeczne, na wsie, dzięki czemu oszczędzamy pieniądze z budżetu gminy - wyjaśnia. - Ludzie działają społecznie, nie biorą za to żadnych pieniędzy. Nie było nam przyjemnie, że zostaliśmy w taki sposób potraktowani.
Wizyta "czarnych umundurowanych potworów" - jak nazywa kontrolerów jedna z gospodyń z Biesowa - najbardziej przestraszyła kobiety z kramów z pierogami. - Poczuliśmy się jak jacyś groźni przestępcy - mówi jedna z nich.
Gospodyniom odeszła na razie ochota na kolejne imprezy. - Szykujemy dożynki, mamy piękne kramy, ale czy ktoś teraz się na nich wystawi - zastanawia się radna Ewa Olczak. - To smutne. Te wydarzenia zniszczyły wszystko, co tyle lat budowaliśmy.
- Na organizatorach leżał obowiązek wyposażenia strażaków w kasę fiskalną. Jeśli nie dopilnowali tego obowiązku, to oni powinni się wstydzić, a nie my - broni się Tomasz Nazarowski.
Miła atmosfera nie trwała jednak długo. - Po oficjalnym otwarciu na uroczystość wkroczyli (uzbrojeni, ubrani w czarne mundury) funkcjonariusze Urzędu Kontroli Skarbowej i Izby Celnej, którzy podjęli czynności kontrolne chodząc między stoiskami, kontrolując i przesłuchując zarówno osoby sprzedające pierogi, jak i organizatorów - czytamy w skardze, którą rada miejska z Biskupca wysłała do prezydenta RP, premiera, ministra finansów, wojewody i marszałka województwa. - Obecność umundurowanych funkcjonariuszy wprowadziła atmosferę niepokoju i podejrzeń, a u wielu płacz i zdenerwowanie.
Radni uznali, że zachowanie mundurowych zniweczyło wysiłki mieszkańców gminy oraz wywołało atmosferę spisku i niepokoju. - Powinny być granice ingerencji organów państwa - przekonują radni.
Skąd wizyta kontrolerów na święcie pierogów? Przed imprezą oba urzędy - i celnicy, i kontrola skarbowa - dostały donos, że na festynie mogą wystąpić nieprawidłowości finansowe. Postanowiły to sprawdzić. Informacje potwierdziły się. Strażacy sprzedający na festynie piwo nie mieli kasy fiskalnej. Dostali 500 zł mandatu. Odbywała się też loteria, na którą organizatorzy nie mieli zezwolenia. Tę sprawę nadal wyjaśnia Izba Celna.
Ryszard Chudy z olsztyńskiej Izby Celnej tłumaczy, że celnicy nie byli w mundurach i działali dyskretnie. - Myślę, że 99 proc. osób obecnych na festynie nawet by się nie zorientowało, że była tam służba celna - zapewnia.
W czarnych strojach wystąpili inspektorzy Urzędu Kontroli Skarbowej. - Ale nie byli uzbrojeni w broń palną, nie przeszedł tamtędy żaden batalion wojsk - tłumaczy Tomasz Nazarowski z UKS w Olsztynie.
Kontrola miała związek z akcją "Weź paragon". Skarbówka i celnicy sprawdzają, czy sprzedawcy mają kasy, a co za tym idzie, czy rozliczają się z fiskusem z zysków. - W tym sezonie wystawiliśmy już około 100 mandatów handlowcom [którzy nie korzystali z kas]. Byliśmy na Dniach Olsztynka, Dniach Szczytna, na bitwie pod Grunwaldem, sprawdzamy też sklepy i restauracje - dodaje Nazarowski.
Czy nie wystarczyłoby, gdyby kontrolę na wiejskim festynie przeprowadzili inspektorzy w cywilu, którzy nie sialiby grozy? Nazarowski mówi, że pracownicy UKS działali standardowo. - Najpierw teren sprawdzali dwaj inspektorzy po cywilnemu. Kiedy spostrzegli, że strażacy sprzedający piwo rzeczywiście nie wydają paragonów, poinformowali o tym swoich umundurowanych kolegów, którzy wkroczyli do akcji - wyjaśnia plan akcji.
Przyznaje jednak, że to kierownictwo UKS decyduje, gdzie i kiedy wysłać umundurowany patrol.
Alina Radziszewska z Biesowa, jedna z organizatorek tłumaczy, że nie wiedziała, że przed imprezą trzeba załatwić kasy fiskalne i zgodę na loterię. - Na festynach zbieramy pieniądze na cele ogólnospołeczne, na wsie, dzięki czemu oszczędzamy pieniądze z budżetu gminy - wyjaśnia. - Ludzie działają społecznie, nie biorą za to żadnych pieniędzy. Nie było nam przyjemnie, że zostaliśmy w taki sposób potraktowani.
Wizyta "czarnych umundurowanych potworów" - jak nazywa kontrolerów jedna z gospodyń z Biesowa - najbardziej przestraszyła kobiety z kramów z pierogami. - Poczuliśmy się jak jacyś groźni przestępcy - mówi jedna z nich.
Gospodyniom odeszła na razie ochota na kolejne imprezy. - Szykujemy dożynki, mamy piękne kramy, ale czy ktoś teraz się na nich wystawi - zastanawia się radna Ewa Olczak. - To smutne. Te wydarzenia zniszczyły wszystko, co tyle lat budowaliśmy.
- Na organizatorach leżał obowiązek wyposażenia strażaków w kasę fiskalną. Jeśli nie dopilnowali tego obowiązku, to oni powinni się wstydzić, a nie my - broni się Tomasz Nazarowski.
- 593 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
71 głosów
-
Skarbówka wśród pierogów, czyli sensacja na fes...
alinaw1
20.08.11, 12:08
W szkole organizujemy na corocznych piknikach loterię - dzieciaki się cieszą, nie ma żadnego zarobku, bo kasa idzie na cele szkolne, mamy pieką ciasta, które też sprzedajemy po 1-2 zł »
-
Skarbówka wśród pierogów, czyli sensacja na fes...
korcia2000
20.08.11, 15:36
Lekarze, na konto kas fiskalnych, podnieśli stawki za wizytę prywatną o 50-80 zł. Większość nadal nie ma kas fiskalnych względnie nie wydaje paragonów. Jakoś tego skarbowcy nie widzą.»
-
Skarbówka wśród pierogów, czyli sensacja na fes...
dabelo
21.08.11, 08:23
jeśli to ma być sprawiedliwe ,takie traktowanie społeczeństwa to gratuluje samopoczucia.zamiast karać inicjatywy społeczne opodatkujmy kościół,sprawdżmy każdą budowe(połowa pracowników na »
Najczęściej czytane24 htydzień



