Na rondzie przy dworcu głównym zamieszkały zające

Mikołaj Podolski
19.08.2011 , aktualizacja: 19.08.2011 18:16
A A A Drukuj
Zające pojawiły się na rondzie przy dworcu kilka tygodni temu. Zadomowiły się wśród rosnących tam słoneczników. Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta Zające pojawiły się na rondzie przy dworcu kilka tygodni temu. Zadomowiły się wśród rosnących tam słoneczników.
Kolejne zwierzęta, po dzikach, lisach czy sarnach, szukają pożywienia lub nowego domu w Olsztynie. Z reguły z powodzeniem. Szczęścia nie miał chyba tylko legwan, któremu nie udało się zamieszkać na drzewie.

Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta
Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta
Zające pojawiły się na rondzie przy dworcu głównym kilka tygodni temu. Zadomowiły się wśród rosnących tam słoneczników, wzbudzając zainteresowanie olsztynian. - Obserwuję je czasem z okna i bardzo mi się podobają - mówi starsza pani, która mieszka w pobliskim wieżowcu. - To miła atrakcja. Mam nadzieję tylko, że nikt im nic nie zrobi.

A pan Stanisław, taksówkarz, który często czeka na klientów na postoju koło ronda, dodaje: - Widuję głównie samicę z młodymi. Tu nie ma psów ani lisów, więc najwyżej człowiek może im zagrozić.

Nikt jednak nie ma zamiaru stamtąd ich zabierać, bo służby miejskie mają na głowie poważniejszy problem: - Ostatnio dostajemy już nawet 3-4 zgłoszenia dziennie dotyczące dzików - przyznaje Dariusz Rosiński, kierownik referatu patrolowo-interwencyjnego olsztyńskiej straży miejskiej. - Zwierzęta te przeniosły się z Osiedla Wojska Polskiego do centrum, na Jaroty i Osiedle Mleczne.

Aspirujący do miana miasta ogrodu Olsztyn coraz bardziej zaczyna przypominać więc małe zoo, ponieważ poza dzikami i zającami, to miasto upodobały sobie także inne zwierzęta. Jak mówi Anna Barańska z olsztyńskiego schroniska, bardzo przyzwoicie zachowywały się w tym roku kaczki, które co prawda gniazdowały w dziwnych miejscach (jak choćby rondo niedaleko budynku Europa Center przy ul. Dworcowej), ale ostatnio wiele z nich przeprowadziło młode do parku Kusocińskiego. W dodatku zrobiły to ponoć zgodnie z przepisami, czyli idąc po chodnikach i przekraczając ulice na pasach.

Z kolei jeże upodobały sobie ogródki działkowe i miejsca, gdzie ludzie zostawiają pokarm dla kotów. - One potrafią nawet mieszkać z nimi - dodaje Barańska. - Śpią z tymi kotami i jakoś się "dogadują".

Z kolei w okolicach mostu na ul. Tuwima można zobaczyć bobry.

Niepowodzeniem zakończyła się natomiast ucieczka z jednego z mieszkań legwana zielonego, który kilka miesięcy temu próbował zamieszkać na drzewie przy ul. Dworcowej. Pracownicy schroniska sprowadzili go jednak na ziemię.

W stolicy regionu zjawiają się także tchórze, tchórzofretki i kuny oraz coraz bardziej kłopotliwe lisy. - To też po części wina tego, że walczy się z wścieklizną, przez co jest ich coraz więcej. Wcześniej ta choroba potrafiła je przetrzebić - uważa Edward Urbanowicz, dyrektor Zarządu Zieleni Miejskiej.

I dodaje: - Chciałbym jednak zaapelować, żeby zwierząt nie karmić, bo to je jeszcze bardziej przyciąga. W parku Kusocińskiego na przykład jest już tyle kaczek, jakby prowadzono tam hodowlę.

Zwierzęta z reguły nie sprawiają mieszkańcom problemów, często jednak giną pod kołami samochodów.

Anna Barańska podkreśla, że ilość migrujących do miasta zwierząt nie rośnie w jakimś zastraszającym tempie, ale trzeba się nastawić na to, że może być ich jeszcze więcej. - Jesteśmy specyficznym miastem, gdzie środowisko naturalne przenika się z cywilizacją - mówi. - W końcu to miasto ogród.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 13 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów