Więcej miejsc dla dzieciaków w żłobkach
25.04.2011
, aktualizacja: 25.04.2011 16:37
Już wkrótce przybędzie miejsc, w których wykwalifikowany personel zajmie się najmłodszymi dziećmi. Do zakładania żłobków przymierzają się przedszkola. Ratusz zapowiada dofinansowanie takich placówek
ZOBACZ TAKŻE
- Ponad pół tysiąca pechowców bez prawa do żłobka (20-05-11, 17:16)
- 6-latki wolą przedszkole. "Namieszało ministerstwo" (18-04-11, 18:20)
- Weto dla reformy - mówią rodzice przyszłych 6-latków (11-04-11, 19:31)
- Żłobki pełne dzieci. A nowej placówki nie będzie (10-01-10, 17:22)
Dobra wiadomość dla mam, które po urlopie macierzyńskim chciałyby wrócić do pracy, a nie stać ich na opiekunkę. Na początek na przyjęcie maluchów przygotowują się niepubliczne przedszkola i stowarzyszenia edukacyjne, ale w następnych latach takie oddziały mają powstać też w miejskich placówkach.
W niemal 180-tysięcznym Olsztynie są zaledwie 284 miejsca w publicznych żłobkach. Pobyt kosztuje tam 174 zł. Dla porównania w Rzeszowie, który ma niemal identyczną liczbę mieszkańców, na maluchy czeka niemal 900 miejsc. Nic dziwnego że znalezienie żłobka dla malucha w stolicy województwa warmińsko-mazurskiego graniczy niemal z cudem. W droższych prywatnych placówkach też zwykle jest komplet. Ze znalezieniem chętnych nie mają problemu m.in. właścicielki Puchatka przy ul. Hallera, największej tego typu niepublicznej placówki w mieście, gdzie pobyt kosztuje miesięcznie 450 zł. Alternatywą jest niania, ale to w Olsztynie już wydatek około 800 zł.
Ta sytuacja może się zmienić już od września. Do ratusza zgłaszają się niepubliczne przedszkola, które chciałyby otworzyć u siebie oddziały dla młodszych dzieci. - Myślę, że to bardzo dobry pomysł - mówi Małgorzata Bogdanowicz-Bartnikowska, wiceprezydent Olsztyna zajmująca się edukacją. - Wielokrotnie przychodzą do mnie młode mamy, które mają ogromny problem z powrotem do pracy. Nowe żłobki powinny poprawić sytuację.
Tym bardziej, że dzięki zmianom w prawie samorząd zyskał możliwość dofinansowywania pobytu dziecka także w żłobkach, które nie są prowadzone przez miasto. Władze Olsztyna zamierzają z tego skorzystać już w przyszłym roku. - Ustawodawca nie definiuje, jaka ma to być kwota - tłumaczy wiceprezydent. - Na razie gromadzimy informacje o opiece żłobkowej w mieście, kiedy rozpoczną się prace nad budżetem, przedstawimy konkretną propozycję.
Do otwarcia oddziału żłobkowego przymierza się stowarzyszenie LOG-WARM, które prowadzi Akademię Wychowania Przedszkolnego przy ul. Artyleryjskiej. Już złożyło w ratuszu wniosek o rejestrację. - Jeśli dobrze pójdzie, to od września chcielibyśmy przyjąć 30 dzieci powyżej 1. roku życia - mówi Anna Purzycka, wiceprezes stowarzyszenia. - Rozważamy też przygotowanie oferty dla jeszcze młodszych maluchów.
Od września przyszłego roku oddział żłobkowy chciałoby otworzyć niepubliczne przedszkole "16" z ul. Zamenhofa. - Gdy 6-latki obowiązkowo pójdą do szkoły, zrobi się trochę miejsca dla młodszych dzieci - tłumaczy Jolanta Jastrzębska, dyrektor placówki. - W okolicy przybywa nowych domów i mieszkańców, a w okolicy nie ma żłobka. W pierwszej kolejności myślimy o przyjmowaniu dwulatków. Liczymy też na dofinansowanie z miasta, żeby także mniej zamożni rodzice mieli możliwość oddania malucha pod opiekę.
W 2012 roku, gdy obowiązek szkolny obejmie 6-latki, także w miejskich przedszkolach prawdopodobnie pojawią się oddziały żłobkowe. - Na pewno nie we wszystkich placówkach, ale myślimy o tym, by otworzyć je w kilku miejscach - dodaje wiceprezydent.
A co na to rodzice? - Żłobek w przystępnej cenie byłby dla mnie idealnym rozwiązaniem - mówi Marzena, mama 5-miesięcznej Agnieszki. - Póki co na publiczną placówkę moja córka nie ma szans, a oddawanie prawie połowy pensji na prywatny żłobek czy nianię nie ma sensu, więc zdecydowałam się zostać z małą w domu co najmniej przez pierwszy rok. Byłabym szczęśliwa, gdybym mogła za kilkanaście miesięcy wybierać w placówkach, do których dopłaca miasto. To byłaby prawdziwa rewolucja.
W niemal 180-tysięcznym Olsztynie są zaledwie 284 miejsca w publicznych żłobkach. Pobyt kosztuje tam 174 zł. Dla porównania w Rzeszowie, który ma niemal identyczną liczbę mieszkańców, na maluchy czeka niemal 900 miejsc. Nic dziwnego że znalezienie żłobka dla malucha w stolicy województwa warmińsko-mazurskiego graniczy niemal z cudem. W droższych prywatnych placówkach też zwykle jest komplet. Ze znalezieniem chętnych nie mają problemu m.in. właścicielki Puchatka przy ul. Hallera, największej tego typu niepublicznej placówki w mieście, gdzie pobyt kosztuje miesięcznie 450 zł. Alternatywą jest niania, ale to w Olsztynie już wydatek około 800 zł.
Ta sytuacja może się zmienić już od września. Do ratusza zgłaszają się niepubliczne przedszkola, które chciałyby otworzyć u siebie oddziały dla młodszych dzieci. - Myślę, że to bardzo dobry pomysł - mówi Małgorzata Bogdanowicz-Bartnikowska, wiceprezydent Olsztyna zajmująca się edukacją. - Wielokrotnie przychodzą do mnie młode mamy, które mają ogromny problem z powrotem do pracy. Nowe żłobki powinny poprawić sytuację.
Tym bardziej, że dzięki zmianom w prawie samorząd zyskał możliwość dofinansowywania pobytu dziecka także w żłobkach, które nie są prowadzone przez miasto. Władze Olsztyna zamierzają z tego skorzystać już w przyszłym roku. - Ustawodawca nie definiuje, jaka ma to być kwota - tłumaczy wiceprezydent. - Na razie gromadzimy informacje o opiece żłobkowej w mieście, kiedy rozpoczną się prace nad budżetem, przedstawimy konkretną propozycję.
Do otwarcia oddziału żłobkowego przymierza się stowarzyszenie LOG-WARM, które prowadzi Akademię Wychowania Przedszkolnego przy ul. Artyleryjskiej. Już złożyło w ratuszu wniosek o rejestrację. - Jeśli dobrze pójdzie, to od września chcielibyśmy przyjąć 30 dzieci powyżej 1. roku życia - mówi Anna Purzycka, wiceprezes stowarzyszenia. - Rozważamy też przygotowanie oferty dla jeszcze młodszych maluchów.
Od września przyszłego roku oddział żłobkowy chciałoby otworzyć niepubliczne przedszkole "16" z ul. Zamenhofa. - Gdy 6-latki obowiązkowo pójdą do szkoły, zrobi się trochę miejsca dla młodszych dzieci - tłumaczy Jolanta Jastrzębska, dyrektor placówki. - W okolicy przybywa nowych domów i mieszkańców, a w okolicy nie ma żłobka. W pierwszej kolejności myślimy o przyjmowaniu dwulatków. Liczymy też na dofinansowanie z miasta, żeby także mniej zamożni rodzice mieli możliwość oddania malucha pod opiekę.
W 2012 roku, gdy obowiązek szkolny obejmie 6-latki, także w miejskich przedszkolach prawdopodobnie pojawią się oddziały żłobkowe. - Na pewno nie we wszystkich placówkach, ale myślimy o tym, by otworzyć je w kilku miejscach - dodaje wiceprezydent.
A co na to rodzice? - Żłobek w przystępnej cenie byłby dla mnie idealnym rozwiązaniem - mówi Marzena, mama 5-miesięcznej Agnieszki. - Póki co na publiczną placówkę moja córka nie ma szans, a oddawanie prawie połowy pensji na prywatny żłobek czy nianię nie ma sensu, więc zdecydowałam się zostać z małą w domu co najmniej przez pierwszy rok. Byłabym szczęśliwa, gdybym mogła za kilkanaście miesięcy wybierać w placówkach, do których dopłaca miasto. To byłaby prawdziwa rewolucja.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć