Jestem z Kurpi, więc jak się zawezmę, to nie odpuszczę

Magdalena Spiczak-Brzezińska
04.04.2011 , aktualizacja: 04.04.2011 20:40
A A A Drukuj
Tak mówi mieszkanka Gronit, która zaangażowała się w starania o wyremontowanie drogi z tej podolsztyńskiej wsi do miasta
Anna Łowczak na drodze z Gronit do Olsztyna
Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta
Anna Łowczak na drodze z Gronit do Olsztyna
Anna Łowczak napisała do redakcji "Gazety" list o gruntowej drodze łączącej Gronity z Dajtkami. - Liczba głębokich dziur jest w niej chyba ewenementem na skalę światową, a żyjemy przecież w "nowoczesnym" kraju europejskim. Niestety, jak dotychczas nasze prośby o naprawienie drogi nie odnoszą skutku - żali się. - Zimą jeszcze nie jest tak źle, bo szosa jest ubita i do Olsztyna można dojechać w dwie minuty, ale teraz pokonanie tej samej trasy - raptem 1,7 tys. metrów - trwa dziesięć razy dłużej. W dwuletnim samochodzie już dwa razy zmieniałam felgi, mam uszkodzone zawieszenie przez jazdę po wertepach, a mój syn, który ma nawykowe zwichnięcie barku, gdy musiałam go przewieźć do miasta, dosłownie mdlał z bólu.

Mieszkanka Gronit postanowiła zaangażować się w wyremontowanie drogi. - Wiem, że mieszkańcy już próbowali walczyć w tej sprawie, ale odbijali się od urzędniczego muru. Wierzę jednak, że mnie się uda, bo jestem z Kurpi, więc jak się zawezmę, to nie odpuszczę - podkreśla. - Przeznaczę cały urlop, żeby przygotować akcję.

Chce zorganizować internetowy konkurs na drogę z największą liczbą dziur - jej zdaniem trasa z Gronit do Dajtek ma wielkie szanse na zwycięstwo - a na początek zebrać podpisy mieszkańców pod petycją, by drogę naprawić. - Nie chodzi przecież o autostradę, ale o w miarę bezpieczny dojazd - opowiada. - Będę chodzić od domu do domu, by ich przekonywać.

Swoje planuje też zrobić Dariusz Elzner, od pięciu tygodni sołtys w Gronitach. - Obiecałem, że zrobię drogę do Dajtek i słowa dotrzymam - mówi. - Jestem otwarty na wszelkie propozycje, jeśli tylko ktoś będzie chciał nam pomóc.

Na razie mieszkańcy Gronit łatają drogę w czynie społecznym. Ostatnio zasypywali dziury dwa tygodnie temu, ale przyszły deszcze i ich praca poszła na marne. - Kłopot w tym, że droga leży na terenie trzech gmin: Olsztyna, Stawigudy i Gietrzwałdu, a część to według map dukt leśny należący do Lasów Państwowych - dodaje sołtys. - Nikt nam nie pozwoli położyć tu asfaltu. Nawet zasypywanie dziur jest nielegalne, nie mówiąc już o tym, że brakuje nam pieniędzy na materiały, które na dłużej by załatały drogę. Staraliśmy się przez stowarzyszenie o dofinansowanie naprawy z funduszy unijnych, ale nie udało się ich pozyskać.

Mieczysław Ziółkowski, wójt gminy Gietrzwałd, na terenie której leżą Gronity, nie pozostawia złudzeń. - Występowaliśmy do samorządów, które są współwłaścicielami drogi i do Lasów Państwowych o zgodę na jej naprawę. Tylko Stawiguda odpowiedziała, że możemy ją remontować, ale oni się nie dołożą. A my nie możemy wydawać środków na cudzym terenie, i to jeszcze bez zgody właściciela - mówi. - Nie mogę obiecać, że sytuacja się poprawi. Zadbamy za to o dłuższą drogę z Gronit do Olsztyna, przez Kudypy. Dogadaliśmy się, że zrobi to Generalna Dyrekcja Dróg i Autostrad, gdy będzie budowana obwodnica Olsztyna. Czy powstanie? Okaże się w ciągu kilku miesięcy. Gdyby obwodnica jednak nie powstała, gmina wybuduje drogę ze swoich środków.

magdalena.spiczak-brzezinska@olsztyn.agora.pl

Podziel się

  • 28 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów