Urzędnicy chcą, by więcej 6-latków zaczynało naukę

Marta Bełza
15.03.2011 , aktualizacja: 15.03.2011 18:48
A A A Drukuj
Olsztyński ratusz przygotowuje raport o stanie podstawówek, by sprawdzić, czy są już przygotowane na przyjęcie sześciolatków do pierwszej klasy. Dokument będzie dostępny na stronie internetowej Urzędu Miasta. Władze miasta liczą, że to przekona rodziców, by szybciej wysłali swoje dzieci do szkoły
W 2009 roku naukę w Olsztynie zaczęło tylko 70 sześciolatków. Na zdjęciu inauguracja roku szkolnego w SP nr 6
Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
W 2009 roku naukę w Olsztynie zaczęło tylko 70 sześciolatków. Na zdjęciu inauguracja roku szkolnego w SP nr 6
Reforma obniżająca wiek szkolny zakłada, że od września 2012 roku wszystkie sześciolatki obowiązkowo pójdą do pierwszej klasy. Zgodnie z pomysłem Ministerstwa Edukacji, przez trzy lata poprzedzające zmiany dzieci sześcioletnie mogą, ale nie muszą iść do szkoły. Za rok ostatnia grupa siedmiolatków zacznie naukę w pierwszej klasie, a z nimi sześciolatki, które już nie mają wyboru. Początkowo w klasach pierwszych będą więc zarówno dzieci sześcio-, jak i siedmioletnie. Z szacunków urzędników wynika, że w Olsztynie w roku szkolnym 2012/2013 będzie 3157 pierwszaków. To oznacza, że szkoły przeżyją oblężenie. W tym roku w mieście jest 58 klas pierwszych, za dwa lata ponad 120. Dlatego władze Olsztyna wciąż mają nadzieję, że sporą grupę rodziców uda się przekonać, aby posłali swoje dzieci do podstawówek wcześniej niż wymagają tego ministerialne przepisy. To pozwoliłoby uniknąć tłoku w 2012 roku, a przy okazji zwolnić miejsca w przedszkolach dla młodszych dzieci.

Dotychczas rodzice z Olsztyna nie palili się, by wysyłać sześciolatki do szkoły. W 2009 roku naukę w tym wieku zaczęło 70 dzieci. To było zaledwie 4,4 proc. pierwszaków. W obecnym roku szkolnym jest niewiele więcej. W szkolnych ławach zasiadło 144 sześciolatków, czyli 9,65 proc. przyjętych. Słabe wyniki rekrutacji sześciolatków są uznawane za jeden z powodów zwolnienia Hanny Kowalskiej, poprzedniej dyrektor ratuszowego wydziału oświaty.

Urzędnicy pod rządami Małgorzaty Bogdanowicz-Bartnikowskiej, nowej wiceprezydent od oświaty, szukają sposobów, jak przekonać rodziców do obniżenia wieku szkolnego. - Za dwa-trzy dni zostanie utworzona zakładka na ratuszowej stronie internetowej www.edukacja.olsztyn.pl. Będą tam ważne treści i informacje dla rodziców, które pomogą im podjąć decyzję o rozpoczęciu nauki przez sześciolatki - mówi Aneta Szpaderska, rzeczniczka Urzędu Miasta.

Aby pomóc dorosłym w podjęciu decyzji, Urząd Miasta opracowuje też raport o stanie podstawówek. Będzie gotowy w przyszłym tygodniu. Rodzice dowiedzą się z niego, jak szkoły są przygotowane do przyjęcia sześciolatków do klas pierwszych i pięciolatków do tzw. zerówki. Czy są bezpieczne, jaką opiekę pozalekcyjną oferują, jak są wyposażone. Niestety, z tym przygotowaniem jest różnie. Dyrektorzy szkół, które nie są w 100 procentach gotowe na przyjęcie maluchów, skarżą się, że liczyli na pomoc miasta w urządzeniu klas dla najmłodszych. Nie chcą o tym mówić pod nazwiskiem.

Większa jest jednak grupa dyrektorów przekonanych, że mają wszystko, by przyjąć do pierwszej klasy dzieci sześcioletnie. - U nas są dobre warunki - mówi Edyta Balbuza ze Szkoły Podstawowej nr 33 przy ul. Stramkowskiej na Pieczewie. - Duże, bo aż 60-metrowe sale, urządzone jak przedszkolu: w jednej części są krzesełka, w drugiej dywan, miejsce do zabawy i odpoczynku. Mamy już chętnych, by zapełnić cztery klasy pierwsze w nowym roku szkolnym, z czego aż 30 deklaracji dotyczy sześciolatków.

Czy takie argumenty dyrektorów wystarczą? Rodzice wciąż dzielą się na dwie grupy. Jedni są za obniżeniem wieku szkolnego, zgodnie z zasadami obowiązującymi w wielu krajach zachodnich. Inni są przeciw. W tej drugiej grupie jest pan Radosław. Jego córka ma 4,5 roku i w roku szkolnym 2012/2013 będzie musiała obowiązkowo pójść do pierwszej klasy. Jej tata nie jest przekonany, czy obniżenie wieku szkolnego to dobre rozwiązanie. - Wszystko zależy od indywidualnych predyspozycji dziecka - mówi. - Mam znajomą, która zapisała swoje półtoraroczne dziecko do prywatnego przedszkola i bardzo dobrze to zniosło. Moja córka pierwszy raz poszła do przedszkola, kiedy miała trzy lata i musieliśmy zrezygnować, bo bardzo to przeżyła. Kolejną, tym razem udaną, próbę podjęliśmy niedawno. Po co to przyspieszać? Na wszystko przyjdzie właściwy czas. A ja nie należę do tych zwariowanych rodziców, którzy od najmłodszych lat zapisują dzieci na angielski, francuski i jeszcze naukę gry na skrzypcach.

Nabór do podstawówek potrwa do 15 kwietnia.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów