Aleja królów zagrożona. Znów wytną przedrożną aleję?

Grzegorz Szydłowski
24.11.2010 , aktualizacja: 24.11.2010 17:45
A A A Drukuj
Społecznicy walczą o zachowanie drzew rosnących wzdłuż historycznego traktu prowadzącego do pałacu w Sztynorcie. Na razie są górą dzięki nowym przepisom o ochronie przyrody

Spór dotyczy drzew rosnących wzdłuż drogi z Giżycka do Pierkunowa. Arteria ma zostać przebudowana, a przy okazji tamtejszy samorząd zamierza wybudować trasę rowerową, z której w założeniu mają korzystać okoliczni mieszkańcy i turyści przyjeżdżający na Mazury. By jednak to zrealizować, władze gminy Giżycko, przekonują, że niezbędna jest wycinka ponad 160 dębów, klonów i lip.

Ich losem zainteresowały się organizacje społeczne, w tym Mazurska Inicjatywa Obywatelska i Stowarzyszenie "Wspólnota Mazurska", które podkreślają wartość historyczną szpaleru. - Aleja Pierkunowska była historycznym szlakiem wiodącym na półwysep Królewski Róg, skąd łodziami dopływało się do pałacu w Sztynorcie - mówi Izabela Liedtke, ze Wspólnoty.

Stowarzyszenie w proteście złożonym do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Olsztynie podkreśla również, że wycięcie alei doprowadzi do zniszczenia drogi, z której w przeszłości korzystali królowie pruscy odwiedzający w XIX wieku Giżycko. - Dewastacja zmieniłaby historyczny kształt tego miejsca, dlatego należy objąć ją m.in. ochroną krajobrazową - uważa Liedtke. - Tym bardziej, że wchodziła ona w przeszłości w skład książęcego folwarku Pierkunowo. Część jego zabudowań zachowała się do dziś.

Społecznicy zapewniają, że nie podważają konieczności budowy ścieżki rowerowej, proponują jednak inny jej przebieg równoległy do szpaleru drzew. Jako przykład takiego rozwiązania, proponują wyjście zastosowane przy przebudowie jednej z dróg w gminie Cedry Wielkie, w województwie pomorskim. Jak na razie społecznicy są górą dzięki nowelizacji ustawy o ochronie przyrody, która weszła w życie w połowie roku. Zgodnie z jej zapisami decyzje władz, czyli zwykle wójtów i burmistrzów, o planowanej wycince przydrożnych drzew muszą zostać uzgodnione z regionalnymi dyrektorami ochrony środowiska.

- Wcześniej wystarczyło poproszenie o opinię, która i tak nie musiała być wiążąca dla inwestorów - mówi Stanisław Dąbrowski, dyrektor Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. - Dlatego dochodziło do wielu wycinek. Argumenty mazurskich społeczników przekonały mnie i zdecydowałem o wstrzymaniu wycinania drzew.

Dyrektor Dąbrowski podkreśla w swojej decyzji, że "aleje przydrożne są wyróżnikiem naszego regionu i jego bogactwem". - Wycinka wszystkich drzew ujętych we wniosku [wójta gminy Giżycko - red.] doprowadzi z całą pewnością do dysharmonii w strukturze krajobrazu, w którym aleje przydrożne stanowią integralną i nieodzowną część" - czytamy w decyzji olsztyńskiego RDOŚ-u.

Giżycki samorząd nie może pogodzić się z taką argumentacją i odwołał się do Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Dariusz Grygiencza, sekretarz gminy, przekonuje, że sporna droga musi zostać przebudowana ze względu na bezpieczeństwo korzystających z tej trasy. - Planowana inwestycja leży w interesie kierowców, okolicznych mieszkańców, jak i turystów - twierdzi sekretarz. - Teraz droga nie spełnia żadnych parametrów wymaganych dla takich tras. Jest wąska i kręta, giną na niej ludzie. Dlatego postulaty ekologów nie powinny przesłaniać tego problemu.

Sekretarz Grygiencza twierdzi, że słyszał o rozwiązaniu proponowanym przez społeczników mazurskich, ale jak zaznacza, nie przedstawili oni żadnych konkretów. - Ale i tak zdaniem projektantów, nie ma możliwości zastosowania takiego rozwiązania w praktyce - stwierdził.

Główna Dyrekcja Ochrony Środowiska rozpatruje odwołanie gminy Giżycko.

Podziel się

  • 8 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos