Kierowcy grozi osiem lat za przejechanie pieszego
02.11.2010
, aktualizacja: 02.11.2010 18:12
Olsztyńska prokuratura zakończyła śledztwo w sprawie śmiertelnego potrącenia na przejściu przez ulicę Wilczyńskiego. I oskarżyła kierowcę o spowodowanie wypadku. Grozi mu do ośmiu lat więzienia.
ZOBACZ TAKŻE
- Poprawmy ul. Wilczyńskiego. Jest nieprzyjazna pieszym (23-11-10, 20:10)
- Oto najniebezpieczniejsze zebry, wskazali je czytelnicy (29-07-10, 16:39)
- Internauci: Piesi są dyskryminowani z urzędu (26-07-10, 18:32)
- Pieszy zginął na przejściu przy ul. Wilczyńskiego (16-06-10, 10:57)
SERWISY
Ulica Wilczyńskiego to jedna z głównych ulic Jarot, na której jest kilka przejść z tzw. azylem dla pieszych, czyli wydzielonym miejscem na środku jezdni. Dzięki temu łatwiej i bezpieczniej przechodzić przez ulicę. Na jednym z takich przejść, koło dyskontu Biedronka i krzyżówki z ul. Burskiego, w czerwcu doszło jednak do nieszczęśliwego wypadku. Kierowca skody felicii potrącił starszego mężczyznę, który przechodził na pasach. Pieszy zginął na miejscu. Adam K., 26-letni kierowca skody był trzeźwy.
Prokuraturze Rejonowej Olsztyn-Południe kilka miesięcy zajęło ustalenie, z czyjej winy doszło do tej tragedii. Chodziło o wyjaśnienie, czy kierowca jechał zbyt szybko, czy też do wypadku doszło z powodu wtargnięcia pieszego na jezdnię. Śledczy, żeby to sprawdzić, skorzystali z wiedzy i opinii specjalistów z laboratorium kryminalistycznego Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie. - Opinię dostaliśmy kilka tygodni temu - mówi Arkadiusz Szwedowski, szef Prokuratury Rejonowej Olsztyn-Południe. - Wynika z niej, że Adam K. dojeżdżał do przejścia dla pieszych z prędkością 72 km na godz. Tymczasem na tej ulicy nie można jechać szybciej niż 50 km na godz.
Ponadto według śledczych 26-latek nie dość, że jechał zbyt szybko, to również za późno zaczął hamować. - W rezultacie uderzył w pieszego, który zginął na miejscu wypadku - dodaje Arkadiusz Szwedowski.
Prokuratura pod koniec przesłała już do sądu akt oskarżenia przeciwko Adamowi K. Za spowodowanie śmiertelnego wypadku grozi mu teraz kara do ośmiu lat pozbawienia wolności.
O tym zdarzeniu dużo mówiło się na Jarotach. Niektórzy mieszkańcy zaczęli mieć wątpliwości, czy znajdujące się na ul. Wilczyńskiego przejścia z azylami są rzeczywiście dla pieszych wystarczająco bezpieczne. - Stojący na wysepce znak ustawiony jest na tak niskiej wysokości, że tarcza przysłania kierowcy pieszego - uzasadniał jeden z nich. - Kilka razy zdarzyło mi się zobaczyć przechodnia dopiero, gdy byłem bardzo blisko przejścia. Ale ten sam problem mają też piesi, bo znak ogranicza im widoczność. Niczego nie przesądzam, ale kto wie, czy takie oznakowanie nie przyczyniło się w jakiś sposób do potrącenia pieszego.
Śledczy nie dopatrzyli się jednak nieprawidłowości w oznakowaniu tego przejścia. Tego samego zdania jest Jerzy Krasowski, przewodniczący Rady Osiedla Jaroty. - Do tego wypadku doszło ewidentnie z winy kierowcy - mówi. - Dlatego zarówno z tymi pasami, jak i innymi na ul. Wilczyńskiego, nie trzeba już nic dodatkowo robić. Wystarczy, że kierowcy będą jeździć z odpowiednią kulturą i poszanowaniem zasad ruchu drogowego.
Szef osiedlowej rady dodaje, że niedawno mieszkańcy wnioskowali nawet o wyznaczenie kolejnego przejścia dla pieszych z azylem w pobliżu poczty przy ul. Wilczyńskiego. - Zrezygnowaliśmy jednak z tego pomysłu, bo wspólnie z drogowcami uznaliśmy, że znajdowałoby się ono zbyt blisko skrzyżowania [z sygnalizacją świetlną - red.] ulic Wilczyńskiego z Jarocką.
Prokuraturze Rejonowej Olsztyn-Południe kilka miesięcy zajęło ustalenie, z czyjej winy doszło do tej tragedii. Chodziło o wyjaśnienie, czy kierowca jechał zbyt szybko, czy też do wypadku doszło z powodu wtargnięcia pieszego na jezdnię. Śledczy, żeby to sprawdzić, skorzystali z wiedzy i opinii specjalistów z laboratorium kryminalistycznego Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie. - Opinię dostaliśmy kilka tygodni temu - mówi Arkadiusz Szwedowski, szef Prokuratury Rejonowej Olsztyn-Południe. - Wynika z niej, że Adam K. dojeżdżał do przejścia dla pieszych z prędkością 72 km na godz. Tymczasem na tej ulicy nie można jechać szybciej niż 50 km na godz.
Ponadto według śledczych 26-latek nie dość, że jechał zbyt szybko, to również za późno zaczął hamować. - W rezultacie uderzył w pieszego, który zginął na miejscu wypadku - dodaje Arkadiusz Szwedowski.
Prokuratura pod koniec przesłała już do sądu akt oskarżenia przeciwko Adamowi K. Za spowodowanie śmiertelnego wypadku grozi mu teraz kara do ośmiu lat pozbawienia wolności.
O tym zdarzeniu dużo mówiło się na Jarotach. Niektórzy mieszkańcy zaczęli mieć wątpliwości, czy znajdujące się na ul. Wilczyńskiego przejścia z azylami są rzeczywiście dla pieszych wystarczająco bezpieczne. - Stojący na wysepce znak ustawiony jest na tak niskiej wysokości, że tarcza przysłania kierowcy pieszego - uzasadniał jeden z nich. - Kilka razy zdarzyło mi się zobaczyć przechodnia dopiero, gdy byłem bardzo blisko przejścia. Ale ten sam problem mają też piesi, bo znak ogranicza im widoczność. Niczego nie przesądzam, ale kto wie, czy takie oznakowanie nie przyczyniło się w jakiś sposób do potrącenia pieszego.
Śledczy nie dopatrzyli się jednak nieprawidłowości w oznakowaniu tego przejścia. Tego samego zdania jest Jerzy Krasowski, przewodniczący Rady Osiedla Jaroty. - Do tego wypadku doszło ewidentnie z winy kierowcy - mówi. - Dlatego zarówno z tymi pasami, jak i innymi na ul. Wilczyńskiego, nie trzeba już nic dodatkowo robić. Wystarczy, że kierowcy będą jeździć z odpowiednią kulturą i poszanowaniem zasad ruchu drogowego.
Szef osiedlowej rady dodaje, że niedawno mieszkańcy wnioskowali nawet o wyznaczenie kolejnego przejścia dla pieszych z azylem w pobliżu poczty przy ul. Wilczyńskiego. - Zrezygnowaliśmy jednak z tego pomysłu, bo wspólnie z drogowcami uznaliśmy, że znajdowałoby się ono zbyt blisko skrzyżowania [z sygnalizacją świetlną - red.] ulic Wilczyńskiego z Jarocką.
- 11 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień




