Podziel się życiem, napisz oświadczenie woli
09.09.2010
, aktualizacja: 09.09.2010 15:13
- To największy dar, jaki można przekazać - mówi olsztynianin, który żyje dzięki przeszczepowi wątroby. Projekt "Partnerstwo dla transplantacji" ma nas przekonać do przeszczepów i zwiększyć liczbę tych zabiegów
Przeszczep nerki, czy wątroby jest jedyną nadzieją dla tych, którym medycyna nie jest w stanie już pomóc. - Nadal panuje takie przekonanie, że transplantacja to zabieg drogi i tylko dla wybranych - mówi prof. Wojciech Rowiński, krajowy konsultant w dziedzinie transplantologii klinicznej. - Tak naprawdę jest to zwykła procedura leczenia, która wymaga stosunkowo niedużych nakładów pieniężnych, a może przynieść ogromne korzyści.
Stolica Warmii i Mazur jest dziewiątym miastem, w którym został podpisany list intencyjny w sprawie transplantacji. Urzędnicy, przedstawiciele służb medycznych, oświaty i Kościoła mówili o nowym życiu, jakie daje przeszczep narządów. Zebrani w sali sesyjnej urzędu marszałkowskiego zwracali uwagę na to, jak ważna jest edukacja społeczeństwa. - Bez poruszania tego tematu w szkole, czy na studiach, ta akcja może się nie udać - mówił ks. Wojciech Kułak. - Edukacja może przynieść oczekiwane owoce, czyli dobre zdrowie potrzebujących.
Olsztyn jest jedyną stolicą województwa, w której nie ma ośrodka transplantologii. Przeszczepianie nerek ma być przeprowadzane w Szpitalu Wojewódzkim od 2013 r. Na razie są tam jedynie pobierane narządy, które są przewożone do klinik w Warszawie i innych dużych ośrodków. W ramach rządowego projektu "Partnerstwo dla transplantacji", na dużą skalę będzie rozprowadzany dokument wielkości karty kredytowej, tzw. oświadczenie woli. To informacja dla lekarzy, że dana osoba zgadza się na pośmiertne przekazanie organów. Zdaniem lekarzy i urzędników ta mała karta ułatwi rozmowy z rodzinami zmarłych na temat transplantacji narządu. - Nie będzie wtedy wątpliwości, czy dana osoba życzyłaby sobie przeszczepienia narządów, czy nie - mówi prof. Rowiński.
Jedną z osób, które podpisały oświadczenie woli, był ks. Wojciech Kułak, kapelan ze Szpitala Miejskiego w Olsztynie. - Moją decyzją kierował szacunek i miłość do człowieka. Jedyną szansą dla wielu osób jest transplantacja. Żeby to było możliwe, to muszą być dawcy. Dlatego ja się na to godzę.
Również Irena Kierzkowska, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego posiada taką kartę. - Dzisiaj podpisałam oświadczenie woli. Jeżeli moja nerka może przydać się komuś, kto wymaga pomocy, a ja nie będę jej już potrzebowała, to po co ma się marnować? Będziemy promować tę akcję w szpitalu.
Akcja będzie nagłaśniana także w szkołach, placówkach medycznych, lokalnych samorządach, festynach, piknikach i innych wydarzeniach społecznych. Wszystko po to, żeby dotrzeć do jak największej liczby osób. - Podpisałam oświadczenie woli, ponieważ uważam, że transplantacja jest bardzo dobrą metodą leczenia - mówi Jolanta Szulc, wicemarszałek województwa. - W ten sposób możemy pomóc tym, dla których medycyna nie jest w stanie już nic zrobić.
Jednym z mieszkańców Olsztyna, który żyje dzięki przeszczepowi wątroby, jest Cezary Kozłowski, naukowiec z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. O tym, że jest ciężko chory, dowiedział się w 1996 r. Miał wtedy niewiele ponad 30 lat. W 2001 r. został zakwalifikowany do przeszczepu. Zapisał się też do Stowarzyszenia Pomocy Ludziom z Uszkodzoną Wątrobą "Życie po przeszczepie", które skupia chorych po transplantacjach pomagających czekającym na przeszczep. Sam Kozłowski na operację czekał kilka lat. Zabieg na szczęście się udał. - Tu chodzi o życie człowieka - mówi dziś Kozłowski. - To jest największy dar, jaki można zrobić w stosunku do drugiego człowieka i wyrazem miłości do bliźniego. Niektórzy podchodzą do transplantacji, że człowiek, który umarł, nadal żyje. Dzięki temu po przeszczepie normalnie się funkcjonuje. Ludzie pracują, zakładają rodziny, a kobiety rodzą dzieci.
Stolica Warmii i Mazur jest dziewiątym miastem, w którym został podpisany list intencyjny w sprawie transplantacji. Urzędnicy, przedstawiciele służb medycznych, oświaty i Kościoła mówili o nowym życiu, jakie daje przeszczep narządów. Zebrani w sali sesyjnej urzędu marszałkowskiego zwracali uwagę na to, jak ważna jest edukacja społeczeństwa. - Bez poruszania tego tematu w szkole, czy na studiach, ta akcja może się nie udać - mówił ks. Wojciech Kułak. - Edukacja może przynieść oczekiwane owoce, czyli dobre zdrowie potrzebujących.
Olsztyn jest jedyną stolicą województwa, w której nie ma ośrodka transplantologii. Przeszczepianie nerek ma być przeprowadzane w Szpitalu Wojewódzkim od 2013 r. Na razie są tam jedynie pobierane narządy, które są przewożone do klinik w Warszawie i innych dużych ośrodków. W ramach rządowego projektu "Partnerstwo dla transplantacji", na dużą skalę będzie rozprowadzany dokument wielkości karty kredytowej, tzw. oświadczenie woli. To informacja dla lekarzy, że dana osoba zgadza się na pośmiertne przekazanie organów. Zdaniem lekarzy i urzędników ta mała karta ułatwi rozmowy z rodzinami zmarłych na temat transplantacji narządu. - Nie będzie wtedy wątpliwości, czy dana osoba życzyłaby sobie przeszczepienia narządów, czy nie - mówi prof. Rowiński.
Jedną z osób, które podpisały oświadczenie woli, był ks. Wojciech Kułak, kapelan ze Szpitala Miejskiego w Olsztynie. - Moją decyzją kierował szacunek i miłość do człowieka. Jedyną szansą dla wielu osób jest transplantacja. Żeby to było możliwe, to muszą być dawcy. Dlatego ja się na to godzę.
Również Irena Kierzkowska, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego posiada taką kartę. - Dzisiaj podpisałam oświadczenie woli. Jeżeli moja nerka może przydać się komuś, kto wymaga pomocy, a ja nie będę jej już potrzebowała, to po co ma się marnować? Będziemy promować tę akcję w szpitalu.
Akcja będzie nagłaśniana także w szkołach, placówkach medycznych, lokalnych samorządach, festynach, piknikach i innych wydarzeniach społecznych. Wszystko po to, żeby dotrzeć do jak największej liczby osób. - Podpisałam oświadczenie woli, ponieważ uważam, że transplantacja jest bardzo dobrą metodą leczenia - mówi Jolanta Szulc, wicemarszałek województwa. - W ten sposób możemy pomóc tym, dla których medycyna nie jest w stanie już nic zrobić.
Jednym z mieszkańców Olsztyna, który żyje dzięki przeszczepowi wątroby, jest Cezary Kozłowski, naukowiec z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. O tym, że jest ciężko chory, dowiedział się w 1996 r. Miał wtedy niewiele ponad 30 lat. W 2001 r. został zakwalifikowany do przeszczepu. Zapisał się też do Stowarzyszenia Pomocy Ludziom z Uszkodzoną Wątrobą "Życie po przeszczepie", które skupia chorych po transplantacjach pomagających czekającym na przeszczep. Sam Kozłowski na operację czekał kilka lat. Zabieg na szczęście się udał. - Tu chodzi o życie człowieka - mówi dziś Kozłowski. - To jest największy dar, jaki można zrobić w stosunku do drugiego człowieka i wyrazem miłości do bliźniego. Niektórzy podchodzą do transplantacji, że człowiek, który umarł, nadal żyje. Dzięki temu po przeszczepie normalnie się funkcjonuje. Ludzie pracują, zakładają rodziny, a kobiety rodzą dzieci.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć