Janusz Cichoń, czy Lidia Staroń? Kto z PO na prezydenta

Tomasz Kurs
09.09.2010 , aktualizacja: 09.09.2010 15:06
A A A Drukuj
W przyszłym tygodniu PO ma zgłosić kandydata w wyborach prezydenckich. Olsztyńscy politycy postawili na Janusza Cichonia, choć on sam nie jest entuzjastą tego pomysłu. Może go zastąpić Lidia Staroń

Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja G
Lokalni działacze PO stawiają na byłego prezydenta. - Przedstawimy kandydata do 15 września, zapowiada szef struktur powiatowych Jan Tandyrak i dodaje: - Kampania z Januszem Cichoniem na pewno byłaby merytoryczna, a nie hałaśliwa.

Jest jeszcze jeden powód wsparcia dla posła przez partyjne struktury. - To obawa przed Lidią Staroń. Posłanka w przypadku startu chciała mieć bowiem wpływ na listy wyborcze do rady miasta. Tego jednak obecne władze PO się boją - tłumaczy nam jeden z polityków PO.

Na dodatek posłanka zdystansowała się też od sposobu, w jaki na początku kwietnia wybrano szefostwo olsztyńskiej Platformy, dlatego wsparcie dla Cichonia nie dziwi.

Choć on sam z rezerwą wypowiada się o ewentualnym starcie: - Działacze namawiają mnie, wykonują przyjazne gesty, przekonują. Podchodzę do tego z ostrożnością, bo jestem świadomy odpowiedzialności, która wiąże się z taką funkcją - mówi polityk. - Na pewno nie wystartuję też wbrew woli premiera.

Bo to w Warszawie zapadają decyzje dotyczące wyborów prezydenckich w Olsztynie. Wcześniej była co prawda mowa o tym, że kandydata poznamy w demokratycznych prawyborach. Miała to być też okazja do dyskusji programowej i rozmowy o kierunkach rozwoju miasta. Co ciekawe, mimo zapowiedzi, że partia ma mnóstwo dobrych kandydatów, żaden nie został zgłoszony przez olsztyńskie koła Platformy. Zamiast rzeczowej dyskusji i prawyborów były zatem polityczne podchody. - Z tego względu, że będzie prawdopodobnie jeden kandydat - wyjaśnia Tandyrak.

Cichoń ma już doświadczenie w rządzeniu Olsztynem. W latach 1995-1998 z rekomendacji Unii Wolności był wiceprezydentem miasta, a do 2001 r. prezydentem. Ustąpił po tym, jak większość w zarządzie miasta przejęło SLD kierowane de facto przez Czesława Małkowskiego. Cichoń ustąpił, nie chcąc firmować cudzych decyzji. Świadczyło to z jednej strony o odpowiedzialności, ale z drugiej strony przylgnęła do niego łatka polityka mało skutecznego.

Od 2002 do 2006 r. zasiadał w zarządzie województwa. Od 2006 r. działa w Platformie. Z jej listy dostał się do sejmiku, a obecnie jest posłem. W marcu 2009 r. zaproponował, żeby w przyśpieszonej kampanii wystartował szerzej nieznany Krzysztof Krukowski. Pomysł okazał się niewypałem - także na skutek braku wsparcia przez samych polityków PO. To doświadczenie jest jednym z powodów, dla których Cichoń niechętnie myśli o kolejnej kampanii ze sobą w roli głównej.

Lokalni politycy wierzą jednak, że poseł wystartuje, opierając się m.in. na tym, że nie odmówił w stanowczy sposób. Działacze mieli wręczyć mu kartkę, na której mógł jasno napisać, że nie weźmie udziału w wyborach prezydenckich. - Jednak kartka została czysta - opowiadają.

Powstała zatem paradoksalna sytuacja: olsztyńska PO chce przeforsować kandydata niezbyt przekonanego do własnego startu, nie chcąc jednocześnie dopuścić do władzy zdeterminowanej do przeprowadzenia zmian Lidii Staroń.

Z informacji od polityków partii dowiedzieliśmy się, że premierowi bliżej do posłanki, z kolei Cichoń mógłby liczyć na wsparcie Grzegorza Schetyny, sekretarza generalnego i człowieka nr 2 partii.

W przyszłym tygodniu zbierają się w Warszawie władze PO i wtedy zapadną decyzje. - Wcale nie przekreślałbym szans posłanki, wręcz przeciwnie. Warszawa ciągle pamięta o firmowanej przez Cichonia porażce Krzysztofa Krukowskiego - mówi jeden z polityków PO.

Podziel się

  • 58 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów