List czytelniczki: Gdzie są eksponaty z Grunwaldu?

Stefania Olkowska, przewodnik turystyczny z Warmii i Mazur.
22.08.2010 , aktualizacja: 22.08.2010 18:28
A A A Drukuj
Takie pytanie zadają turyści, którzy przyjeżdżają obejrzeć pole bitwy i do Muzeum Bitwy Grunwaldzkiej.

Fot. Przemysław Skrzydło / Agenc
Tradycyjnie wystawa w Muzeum Bitwy Grunwaldzkiej miała charakter stały. Zorganizowana została w wybudowanym i odsłoniętym w 550. rocznicę bitwy pod Grunwaldem muzeum, to jest w roku 1960. I od tego czasu prawie z każdym rokiem ubożała z powodu stopniowego pozbawiania jej coraz to innego eksponatu. Uzupełnienie o nową kolekcją miało miejsce tylko jeden raz, w latach osiemdziesiątych ub. wieku.

Wraz z remontem muzeum przed uroczystościami 600-lecia bitwy miłośnicy historii wiązali ogromne nadzieje z nową wystawą. Liczyli, że będzie ona przede wszystkim bogatsza o nowe eksponaty, atrakcyjniejsza pod względem historycznym, technicznym i artystycznym. Jakże ogromne było ich rozczarowanie, kiedy w czasie obchodów rocznicowych otwarto muzeum i udostępniono wystawę zwiedzającym. Nikt nie przypuszczał, że nowa wystawa będzie jeszcze bardziej uszczuplona (!). Widocznie organizatorzy wystawy wyszli z założenia, że społeczeństwo już wszystko wie o bitwie pod Grunwaldem. I wystarczy kilka eksponatów ustawionych chaotycznie, bez podpisów, które są bardzo potrzebne widzom zwiedzającym muzeum indywidualnie.

Na posadzce przed szklanymi gablotami ustawiono pięć metalowych postumentów, na których znajdują się ekrany projekcyjne. Na poszczególnych ekranach jest wyświetlana następująca tematyka: 1 - Chorągwie krzyżackie i chorągwie polskie; 2 - Szyki bojowe; 3 - Zmiana granic Polski na przestrzeni X i XV wieku; 4 - Bitwa pod Grunwaldem 15.VII.1410 roku; 5 - Bohaterowie Matejkowskiego "Grunwaldu".

Ekrany ustawione są na wysokości wzroku dzieci, dorośli chcąc oglądać emitowany materiał muszą się pochylać. Jednocześnie zobaczyć projekcję z jednego ekranu mogą najwyżej dwie osoby. Obejrzenie jej ze wszystkich pięciu ekranów od początku do końca zajęłoby przypuszczalnie pół dnia. Najczęściej zwiedzający nie mają tyle czasu. Brak jest informacji o czasie wyświetlania projekcji na poszczególnych ekranach. Nie ma możliwości ręcznego sterowania ustawionym ekranem, to jest przyśpieszania, przesuwania obrazów, opóźniania, opuszczania lub zatrzymywania wyświetlanych wiadomości. Projekcjom towarzyszy automatycznie sterowana muzyczka, która spełnia bliżej nieokreślone zadanie i z pewnością nie przeszkadza turystom indywidualnie zwiedzającym wystawę, ale nie ułatwia zwiedzania grupom turystycznym.

W szklanych gablotach zaś umieszczone są cztery niewielkie mapy: 1 - Plemiona pruskie przed podbojem krzyżackim; 2 - Mapa Prus pogańskich Caspara Hennenbergera z 1584 roku; 3 - Siedziby urzędów zakonnych; 4 - Polska i Litwa XV wieku.

Na ostatniej z wymienionych map wyeksponowane jest duże pod względem obszaru Księstwo Litewskie i małe wówczas Królestwo Polskie.

Natomiast umieszczone w gablotach czarne portrety są odwrotnej wielkości. Duży portret króla polskiego Władysława Jagiełły i mały portret księcia litewskiego Witolda. Z przedstawionych powyżej eksponatów nie wypływają żadne edukacyjne wnioski, a przecież każda historyczna wystawa przede wszystkim taką rolę powinna spełniać.

Bardzo cenne pod względem edukacyjnym są eksponaty pochodzące ze starej wystawy. Są to miecze pochodzące z okresu bitwy (chociaż brak jest informacji o okresie i miejscu ich pochodzenia), kopie majestatycznych pieczęci króla Władysław Jagiełły i księcia Witolda, tłoku pieczętnego pieczęci majestatycznej księcia Witolda oraz kopie dokumentów sporządzonych pismem ręcznym: "Roczniki czyli kroniki sławnego Królestwa Polskiego" Jana Długosza; "Kronika konfliktu Władysława króla polskiego" anonimowego autorstwa; Traktat pokojowy między Polską a Zakonem Krzyżackim podpisany w Toruniu 1 lutego 1411 roku; List króla Władysława Jagiełły do królowej Anny z pobojowiska pisany w następnym dniu po bitwie; Akt wykupu jeńców krzyżackich wziętych do niewoli w bitwie grunwaldzkiej.

Uwagę turystów przyciągają kopie średniowiecznych rodzajów broni chociaż wyglądają na porozrzucane i nie posiadają podpisów. Natomiast bardzo czytelnie wyeksponowany jest sztylet Mizerikordie z opisem: "Długie sztylety służyły dobijaniu rannych i konających rycerzy na polu bitwy. Uważano to za akt łaski. Stąd nazwa tej broni. Łac. Misericordia - Miłosierdzie". Szkoda tylko, że projektanci wystawy nie przedstawili tak dokumentalnie innych rodzajów używanych w walce i znajdujących się na wystawie kopii broni.

Kolekcja kopii XVI - XVII-wiecznego uzbrojenia pana Siergieja Nurmatowa z Białorusi mogłaby być uzupełnieniem wystawy, ale znajduje się oddzielnie w sali kinowej i służy bardziej jako element dekoracyjny sali.

Najcenniejszą wśród przedstawionych eksponatów w dalszym ciągu pozostaje kolekcja przedmiotów pochodzących z wykopalisk, prowadzonych przez archeologów pod pieczą pana Romualda Odoja. Żal tylko, że nie jest szczegółowo opisana, a znajdujące się nad nią czarne zdjęcie jest nieczytelne i niezrozumiałe dla przeciętnego widza. Nieczytelna jest również znajdująca się na wystawie czarna kopia obrazu nieznanego malarza z 1713 roku, znajdującego się w Muzeum Okręgowym w Toruniu - "Przybycie Krzyżaków na ziemię chełmińską".

Sala wystawowa nie jest mała, jest jeszcze dużo niewykorzystanego miejsca, pozostaje więc nadzieja, że wystawa będzie uzupełniana i stanie się historyczną atrakcją, którą widzowie będą chcieli obejrzeć nie jeden raz.

Z kolei w wyremontowanej sali kinowej podwyższono posadzkę, przez co kubatura tej sali została zmniejszona, zmniejszono również ilość miejsc siedzących, brakuje ich nawet dla jednej autokarowej grupy. Okrojone i przystosowane do współczesnego ekranu kadry filmu "Krzyżacy" w reżyserii Aleksandra Forda również nie stanowią dla widza nowej atrakcji, ponieważ projekcja naśladuje emisję z małego ekranu.

Mamy nadzieję, że projektanci i wykonawcy remontu Muzeum Bitwy Grunwaldzkiej, jak również projektanci i wykonawcy wystawy w wyremontowanym muzeum nie popadli w samozachwyt, nie są dumni ze swojego dzieła, bo na pochwały widzów będą musieli jeszcze poczekać. Jeszcze jest dużo do zrobienia, nie należy opuszczać rąk, trzeba dalej pracować,

a widzowie na pewno tę pracę docenią.

Krajobraz pól po przeprowadzonych pracach remontowo-budowlanych również się zmienił. Wybudowane dwa nowe obiekty mają podstawową zaletę. Są w nich toalety. Dobudowano je również do wyremontowanego muzeum. Stary asfalt na głównej alejce zamieniono nową kostką granitową. Od czasu do czasu może być również wykorzystany nowo wybudowany amfiteatr. Przy okazji prac remontowo-budowlanych zasypane zostały naturalne odpływy wody i pojawiły się dwa niemałe bajorka.

Wybudowano i ścieżki spacerowe. Szkoda tylko, że nie ma normalnych chodników do sąsiadujących z polami miejscowości, z których mieszkańcy i turyści mogliby bezpiecznie przychodzić pieszo lub przyjeżdżać na rowerach.

W przypadku deszczu turysta nie ma też, gdzie się skryć. Zniknęły stoły i ławki, stare zadaszenie, pod które skrywali się turyści w razie niepogody, a nowego nie wybudowano. Zniknęły również ustawione wzdłuż głównej alejki ławki, na których odpoczywali turyści. Odnosi się wrażenie, że projektantom zabrakło wyobraźni, że są to pola, że pogoda bywa zmienna, że oprócz słoty czy deszczu wieją tu często silne wiatry i bywa zimno.

Podziel się

  • 9 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos