Pięć lat po rewolucji prywatyzacyjnej w przedszkolach
2010-08-05
, aktualizacja: 05.08.2010 19:53
Wystarczyło kilka lat, by jak grzyby po deszczu zaczęły w Olsztynie powstawać placówki prowadzone przez stowarzyszenia i prywatnych przedsiębiorców
ZOBACZ TAKŻE
- Urzędnicy chcą, by więcej 6-latków zaczynało naukę (15-03-11, 18:40)
- Wójcie, zapłać miastu za swoich przedszkolaków (06-09-10, 18:00)
- Miejsca w przedszkolach są. Pozwów nie będzie? (02-09-10, 19:31)
- "Przedszkolny czynsz dla wszystkich". Wzrosną opłaty? (23-08-10, 18:24)
- Po latach miasto postawi przedszkole na Jarotach (17-08-10, 17:44)
- Przedszkola sypią się jak z rogu obfitości (15-08-10, 17:23)
W 2005 r. olsztyńskie przedszkola przeżyły największą zmianę. Po miesiącach negocjacji na prywatyzację zgodziło się pięć spośród 33 ówczesnych przedszkoli miejskich. Początkowo przekształcone miały być niemal wszystkie placówki w Olsztynie. Ale wywołało to burzę w środowisku oświatowym, bo pracownicy dostali ultimatum: albo sprywatyzują się sami, albo ich placówki zostaną oddane prywatnym osobom. A to była prosta droga do zwolnień.
Co zmieniło się od tamtej pory? Co roku wiosną trwa walka o miejsca w przedszkolach miejskich, bo jest ich mniej. Nie ma za to roku, by nie powstało kolejne przedszkole prywatne. Jest w nich nieco drożej niż w miejskich, ale w tej wyższej cenie dzieci mają zapewnione dodatkowe zajęcia, w tym języki obce. Niestety, wciąż rodzice skarżą się na poziom opieki w przedszkolach prywatnych, choć - co oczywiste - nie we wszystkich. Placówki prywatne z powodów oszczędności częściej mają problemy kadrowe, a przedszkolanki zmieniają się nawet w ciągu roku szkolnego. W dodatku rzeczywista oferta różni się od tej, którą przedszkola się reklamują, np. jest tylko jeden język obcy zamiast dwóch, a dzieci nigdy nie spotkały się z logopedą.
W czasie tegorocznego naboru do przedszkoli miejskich przyjętych zostało ponad 2,9 tys. dzieci. Z kwitkiem trzeba było odesłać blisko 700 - ich rodzice szukają teraz sposobów, by jednak znaleźć miejsce w przedszkolu. Jedni piszą odwołania do dyrektorów, inni... szukają znajomości, bo to w Olsztynie wciąż bardzo pomaga.
Na razie sytuacja w miejskich placówkach się nie zmieni. Co prawda pod koniec czerwca ratusz rozpisał przetarg na budowę przedszkola dla 150 dzieci między ul. Grota-Roweckiego a Łyną, o które przez kilka lat starali się mieszkańcy osiedli Generałów i Zacisze, ale to nie wystarczy, by od razu poprawić sytuację.
Wykorzystują to prywatne instytucje, ostatnio Towarzystwo Wiedzy Powszechnej w Olsztynie, które dotychczas prowadziło przy ul. Gałczyńskiego niepubliczny punkt przedszkolny. We wspólnej grupie opiekę mają tam zapewnioną dzieci od 3 do 5 lat. Władze TWP zdecydowały, że punkt przedszkolny przekształcą w przedszkole z prawdziwego zdarzenia. Nazywać się będzie Poziomka. - Widząc, jakie kłopoty mają rodzice najmłodszych dzieci i jakie jest zapotrzebowanie na zapewnienie opieki najmłodszym, postanowiliśmy stworzyć przedszkole - tłumaczy Wiesław Nałęcz z zarządu Towarzystwa Wiedzy Powszechnej w Olsztynie. I dodaje: - Gdyby pozwalały nam warunki lokalowe, z chęcią uruchomilibyśmy kolejną taką placówkę.
Agnieszka Mederska, dyrektor placówki: - Przedszkole będzie miało charakter publiczny, a to oznacza, że nie będziemy już dobrowolnie ustalać wysokości opłat. Czesne będzie zbliżone do obowiązującego w przedszkolach miejskich.
Miesięczny koszt utrzymania dziecka ma wynieść ok. 400 zł. W cenie będzie opieka w godz. 6.30-18.30, a także zajęcia dodatkowe, np. języki obce, tańce, rytmika, logopeda. Agnieszka Mederska dodaje, że zainteresowanie rodziców nowym przedszkolem było tak duże, że nawet nie trzeba było się reklamować. - Wieść o naszych planach rozeszła się pocztą pantoflową. Wciąż są chętni rodzice. Sprawa naboru nie jest do końca zamknięta. Zainteresowani powinni dzwonić po 5 września, gdy będzie wiadomo, jak ostatecznie wygląda nabór - zapowiada dyrektor Poziomki.
W Olsztynie jest około 50 przedszkoli, z czego połowę prowadzi miasto. Reszta to placówki niepubliczne i przedszkola publiczne prowadzone przez różnego rodzaju stowarzyszenia. Radny Waldemar Żakowski, przewodniczący komisji oświaty rady miasta twierdzi, że powstawanie takich placówek niesie ze sobą wiele korzyści. - Znam przypadki, że z braku miejsc w przedszkolach jeden z rodziców musiał rezygnować z pracy, by zająć się dzieckiem. Czym więcej będzie placówek, tym mniej będzie takich niezdrowych sytuacji. Samorząd też powinien być z tego zadowolony, bo musi mniej dokładać do ich funkcjonowania [niż do przedszkoli miejskich - red.] - twierdzi.
Prezydent Piotr Grzymowicz przekonuje, że prywatne przedszkola w coraz bardziej widoczny sposób poprawiają sytuację na rynku. - Prywatni przedsiębiorcy i stowarzyszenia zaczęły zdawać sobie sprawę, że to opłacalne przedsięwzięcie. Liczba miejsc w prywatnych przedszkolach idzie już w setki - mówi prezydent.
grzegorz.szydlowski@olsztyn.agora.pl
Co zmieniło się od tamtej pory? Co roku wiosną trwa walka o miejsca w przedszkolach miejskich, bo jest ich mniej. Nie ma za to roku, by nie powstało kolejne przedszkole prywatne. Jest w nich nieco drożej niż w miejskich, ale w tej wyższej cenie dzieci mają zapewnione dodatkowe zajęcia, w tym języki obce. Niestety, wciąż rodzice skarżą się na poziom opieki w przedszkolach prywatnych, choć - co oczywiste - nie we wszystkich. Placówki prywatne z powodów oszczędności częściej mają problemy kadrowe, a przedszkolanki zmieniają się nawet w ciągu roku szkolnego. W dodatku rzeczywista oferta różni się od tej, którą przedszkola się reklamują, np. jest tylko jeden język obcy zamiast dwóch, a dzieci nigdy nie spotkały się z logopedą.
W czasie tegorocznego naboru do przedszkoli miejskich przyjętych zostało ponad 2,9 tys. dzieci. Z kwitkiem trzeba było odesłać blisko 700 - ich rodzice szukają teraz sposobów, by jednak znaleźć miejsce w przedszkolu. Jedni piszą odwołania do dyrektorów, inni... szukają znajomości, bo to w Olsztynie wciąż bardzo pomaga.
Na razie sytuacja w miejskich placówkach się nie zmieni. Co prawda pod koniec czerwca ratusz rozpisał przetarg na budowę przedszkola dla 150 dzieci między ul. Grota-Roweckiego a Łyną, o które przez kilka lat starali się mieszkańcy osiedli Generałów i Zacisze, ale to nie wystarczy, by od razu poprawić sytuację.
Wykorzystują to prywatne instytucje, ostatnio Towarzystwo Wiedzy Powszechnej w Olsztynie, które dotychczas prowadziło przy ul. Gałczyńskiego niepubliczny punkt przedszkolny. We wspólnej grupie opiekę mają tam zapewnioną dzieci od 3 do 5 lat. Władze TWP zdecydowały, że punkt przedszkolny przekształcą w przedszkole z prawdziwego zdarzenia. Nazywać się będzie Poziomka. - Widząc, jakie kłopoty mają rodzice najmłodszych dzieci i jakie jest zapotrzebowanie na zapewnienie opieki najmłodszym, postanowiliśmy stworzyć przedszkole - tłumaczy Wiesław Nałęcz z zarządu Towarzystwa Wiedzy Powszechnej w Olsztynie. I dodaje: - Gdyby pozwalały nam warunki lokalowe, z chęcią uruchomilibyśmy kolejną taką placówkę.
Agnieszka Mederska, dyrektor placówki: - Przedszkole będzie miało charakter publiczny, a to oznacza, że nie będziemy już dobrowolnie ustalać wysokości opłat. Czesne będzie zbliżone do obowiązującego w przedszkolach miejskich.
Miesięczny koszt utrzymania dziecka ma wynieść ok. 400 zł. W cenie będzie opieka w godz. 6.30-18.30, a także zajęcia dodatkowe, np. języki obce, tańce, rytmika, logopeda. Agnieszka Mederska dodaje, że zainteresowanie rodziców nowym przedszkolem było tak duże, że nawet nie trzeba było się reklamować. - Wieść o naszych planach rozeszła się pocztą pantoflową. Wciąż są chętni rodzice. Sprawa naboru nie jest do końca zamknięta. Zainteresowani powinni dzwonić po 5 września, gdy będzie wiadomo, jak ostatecznie wygląda nabór - zapowiada dyrektor Poziomki.
W Olsztynie jest około 50 przedszkoli, z czego połowę prowadzi miasto. Reszta to placówki niepubliczne i przedszkola publiczne prowadzone przez różnego rodzaju stowarzyszenia. Radny Waldemar Żakowski, przewodniczący komisji oświaty rady miasta twierdzi, że powstawanie takich placówek niesie ze sobą wiele korzyści. - Znam przypadki, że z braku miejsc w przedszkolach jeden z rodziców musiał rezygnować z pracy, by zająć się dzieckiem. Czym więcej będzie placówek, tym mniej będzie takich niezdrowych sytuacji. Samorząd też powinien być z tego zadowolony, bo musi mniej dokładać do ich funkcjonowania [niż do przedszkoli miejskich - red.] - twierdzi.
Prezydent Piotr Grzymowicz przekonuje, że prywatne przedszkola w coraz bardziej widoczny sposób poprawiają sytuację na rynku. - Prywatni przedsiębiorcy i stowarzyszenia zaczęły zdawać sobie sprawę, że to opłacalne przedsięwzięcie. Liczba miejsc w prywatnych przedszkolach idzie już w setki - mówi prezydent.
grzegorz.szydlowski@olsztyn.agora.pl
- 6 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
-
dramatyczna sytuacja
bartlomiej.jasinski
06.08.10, 12:21
Nieprzemyślane decyzje sprzed lat spowodowały tę sytuację. Wiadomym jest, żesą pewne cykle demograficzne, przyszedł niż, ale zaraz nastąpi odbicie wyżudemograficznego z lat 80-tych, wiele »
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć