Pięć lat po rewolucji prywatyzacyjnej w przedszkolach

Grzegorz Szydłowski
2010-08-05 , aktualizacja: 05.08.2010 19:53
A A A Drukuj
Wystarczyło kilka lat, by jak grzyby po deszczu zaczęły w Olsztynie powstawać placówki prowadzone przez stowarzyszenia i prywatnych przedsiębiorców
Teraz TWP prowadzi przy ul. Gałczyńskiego punkt przedszkolny. Za miesiąc będzie to przedszkole z prawdziwego zdarzenia, z trzema grupami wiekowymi dla dzieci od trzech do sześciu lat
Fot. Przemysław Skrzydło / Agenc
Teraz TWP prowadzi przy ul. Gałczyńskiego punkt przedszkolny. Za miesiąc będzie to przedszkole z prawdziwego zdarzenia, z trzema grupami wiekowymi dla dzieci od trzech do sześciu lat
W 2005 r. olsztyńskie przedszkola przeżyły największą zmianę. Po miesiącach negocjacji na prywatyzację zgodziło się pięć spośród 33 ówczesnych przedszkoli miejskich. Początkowo przekształcone miały być niemal wszystkie placówki w Olsztynie. Ale wywołało to burzę w środowisku oświatowym, bo pracownicy dostali ultimatum: albo sprywatyzują się sami, albo ich placówki zostaną oddane prywatnym osobom. A to była prosta droga do zwolnień.

Co zmieniło się od tamtej pory? Co roku wiosną trwa walka o miejsca w przedszkolach miejskich, bo jest ich mniej. Nie ma za to roku, by nie powstało kolejne przedszkole prywatne. Jest w nich nieco drożej niż w miejskich, ale w tej wyższej cenie dzieci mają zapewnione dodatkowe zajęcia, w tym języki obce. Niestety, wciąż rodzice skarżą się na poziom opieki w przedszkolach prywatnych, choć - co oczywiste - nie we wszystkich. Placówki prywatne z powodów oszczędności częściej mają problemy kadrowe, a przedszkolanki zmieniają się nawet w ciągu roku szkolnego. W dodatku rzeczywista oferta różni się od tej, którą przedszkola się reklamują, np. jest tylko jeden język obcy zamiast dwóch, a dzieci nigdy nie spotkały się z logopedą.

W czasie tegorocznego naboru do przedszkoli miejskich przyjętych zostało ponad 2,9 tys. dzieci. Z kwitkiem trzeba było odesłać blisko 700 - ich rodzice szukają teraz sposobów, by jednak znaleźć miejsce w przedszkolu. Jedni piszą odwołania do dyrektorów, inni... szukają znajomości, bo to w Olsztynie wciąż bardzo pomaga.

Na razie sytuacja w miejskich placówkach się nie zmieni. Co prawda pod koniec czerwca ratusz rozpisał przetarg na budowę przedszkola dla 150 dzieci między ul. Grota-Roweckiego a Łyną, o które przez kilka lat starali się mieszkańcy osiedli Generałów i Zacisze, ale to nie wystarczy, by od razu poprawić sytuację.

Wykorzystują to prywatne instytucje, ostatnio Towarzystwo Wiedzy Powszechnej w Olsztynie, które dotychczas prowadziło przy ul. Gałczyńskiego niepubliczny punkt przedszkolny. We wspólnej grupie opiekę mają tam zapewnioną dzieci od 3 do 5 lat. Władze TWP zdecydowały, że punkt przedszkolny przekształcą w przedszkole z prawdziwego zdarzenia. Nazywać się będzie Poziomka. - Widząc, jakie kłopoty mają rodzice najmłodszych dzieci i jakie jest zapotrzebowanie na zapewnienie opieki najmłodszym, postanowiliśmy stworzyć przedszkole - tłumaczy Wiesław Nałęcz z zarządu Towarzystwa Wiedzy Powszechnej w Olsztynie. I dodaje: - Gdyby pozwalały nam warunki lokalowe, z chęcią uruchomilibyśmy kolejną taką placówkę.

Agnieszka Mederska, dyrektor placówki: - Przedszkole będzie miało charakter publiczny, a to oznacza, że nie będziemy już dobrowolnie ustalać wysokości opłat. Czesne będzie zbliżone do obowiązującego w przedszkolach miejskich.

Miesięczny koszt utrzymania dziecka ma wynieść ok. 400 zł. W cenie będzie opieka w godz. 6.30-18.30, a także zajęcia dodatkowe, np. języki obce, tańce, rytmika, logopeda. Agnieszka Mederska dodaje, że zainteresowanie rodziców nowym przedszkolem było tak duże, że nawet nie trzeba było się reklamować. - Wieść o naszych planach rozeszła się pocztą pantoflową. Wciąż są chętni rodzice. Sprawa naboru nie jest do końca zamknięta. Zainteresowani powinni dzwonić po 5 września, gdy będzie wiadomo, jak ostatecznie wygląda nabór - zapowiada dyrektor Poziomki.

W Olsztynie jest około 50 przedszkoli, z czego połowę prowadzi miasto. Reszta to placówki niepubliczne i przedszkola publiczne prowadzone przez różnego rodzaju stowarzyszenia. Radny Waldemar Żakowski, przewodniczący komisji oświaty rady miasta twierdzi, że powstawanie takich placówek niesie ze sobą wiele korzyści. - Znam przypadki, że z braku miejsc w przedszkolach jeden z rodziców musiał rezygnować z pracy, by zająć się dzieckiem. Czym więcej będzie placówek, tym mniej będzie takich niezdrowych sytuacji. Samorząd też powinien być z tego zadowolony, bo musi mniej dokładać do ich funkcjonowania [niż do przedszkoli miejskich - red.] - twierdzi.

Prezydent Piotr Grzymowicz przekonuje, że prywatne przedszkola w coraz bardziej widoczny sposób poprawiają sytuację na rynku. - Prywatni przedsiębiorcy i stowarzyszenia zaczęły zdawać sobie sprawę, że to opłacalne przedsięwzięcie. Liczba miejsc w prywatnych przedszkolach idzie już w setki - mówi prezydent.

grzegorz.szydlowski@olsztyn.agora.pl

Podziel się

  • 6 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

  • dramatyczna sytuacja bartlomiej.jasinski 06.08.10, 12:21

    Nieprzemyślane decyzje sprzed lat spowodowały tę sytuację. Wiadomym jest, żesą pewne cykle demograficzne, przyszedł niż, ale zaraz nastąpi odbicie wyżudemograficznego z lat 80-tych, wiele »