Internauci: Piesi są dyskryminowani z urzędu
26.07.2010
, aktualizacja: 26.07.2010 18:33
Tak uważa wielu internautów po naszym sobotnim artykule. Większość kierowców, co raczej nie dziwi, jest przeciwnego zdania. Ale nie brakuje na forum również opinii, które próbują pogodzić obie strony.
ZOBACZ TAKŻE
- Kierowcy grozi osiem lat za przejechanie pieszego (02-11-10, 18:12)
- Miejscy strażnicy łapali piratów przy Małpim Gaju (02-08-10, 19:32)
- Strażnicy już łapią brawurowo jeżdżących kierowców (01-08-10, 16:46)
- Oto najniebezpieczniejsze zebry, wskazali je czytelnicy (29-07-10, 16:39)
- Akcja Gazety i strażników - kierowco, zwolnij na pasach (27-07-10, 17:33)
- Akcja "Gazety" i straży miejskiej w obronie pieszych (25-07-10, 17:05)
- Stajemy ze strażnikami w obronie praw pieszych (23-07-10, 18:13)
- Oskarżony o śmiertelne potrącenie stanie przed sądem (29-06-10, 19:19)
- Śmierć na pasach. Kierowca potrącił pieszego i uciekł (14-02-10, 17:32)
- Kto ukradł zebrę? Happening w obronie przejścia przy Alfie (18-12-09, 21:57)
W weekendowej "Gazecie" poprosiliśmy czytelników, by przysyłali informacje o niebezpiecznych przejściach przez jezdnię. Od początku roku w Olsztynie zginęły już bowiem trzy osoby w wypadkach drogowych. I wielu uważa, że winni temu są zbyt szybko jeżdżący kierowcy. Dlatego wspólnie ze strażą miejską chcemy zdyscyplinować tych szczególnie brawurowych. Przy najczęściej zgłaszanych miejscach pojawią się strażnicy z przenośnym radarem. Nie chodzi nam tylko o karanie, a bardziej o prewencję, by jadący samochodem, choćby ze strachu przed mandatem, zdjęli nogę z gazu w pobliżu zebry.
Akcja wywołała ożywioną dyskusję na forum "Gazety". Kierowcy zaczęli zrzucać winę za wypadki na pieszych. "Jak świat światem - ludzie włazili i będą włazić pod samochody - pisze Allensteiner. - I nie pomogą znaki, pasy, światła, straże miejskie, radary, a nawet przejścia nadziemne i podziemne, bo Polak potrafi".
Niektórzy, jak Elcia 24, nazywali pieszych wręcz samobójcami. "Miałam ostatnio sytuację, gdzie dla samochodów było światło zielone, ale pieszy i tak przechodził przez pasy. Mało brakowało, zdążyłam jednak wyhamować i pojazd za mną też. Kiedyś podobną sytuację miałam też na skrzyżowaniu ul. Wilczyńskiego z Krasickiego. Piesi przechodzili tam na czerwonym. Młodzi ludzie spieszyli się, bo koledzy byli po drugiej stronie ulicy. Także piesi, zastanówcie się, czy warto?" - apeluje. Zaś Emeryt najchętniej odebrałby przechodniom wszystkie prawa, nawet na pasach. - "Tak jak samochód jest intruzem na chodniku przeznaczonym dla pieszych, tak pieszy jest intruzem na jezdni, która jest przeznaczona dla pojazdów" - podkreśla.
Nie brakowało jednak głosów w obronie niezmotoryzowanych. - "Piesi są w Olsztynie dyskryminowani z urzędu. Jeśli czeka się w 42 stopniach w słońcu przez cztery minuty na każdych światłach ustawianych co kilometr, to nic dziwnego, że w końcu łamią prawo - tłumaczy Głość. - Natomiast kierowcy zauważyli, że są przez Urząd Miasta hołubieni i dają gazu, ile wlezie".
Były też wypowiedzi próbujące pogodzić obie strony. Ol pisze, że przenośny radar nic nie pomoże, ale wręcz rozzłości kierowców. - "Problem tkwi zarówno po stronie kierowców, jak i pieszych. Ci ostatni chcieliby przechodzić na drugą stronę praktycznie w każdym miejscu, a kierowcy, żeby w ogóle nie było przejść. Właściciele samochodów powinni dostosować prędkość do panujących warunków i jechać z wyobraźnią, podobnie zresztą jak piesi".
Zaś Wilku, choć sam jest kierowcą, przytacza, jak niebezpieczny jest brak kultury zmotoryzowanych. - "Od pewnego czasu staram się nie zatrzymywać na dwupasmowych jezdniach przed przejściem dla pieszych, aby kogoś przepuścić - opowiada. - Nagminne jest bowiem, że jadący drugim pasem debile mają w nosie obowiązek zatrzymania się i doprowadzają do skrajne niebezpiecznych sytuacji. Nie chcę mieć kogoś pośrednio na sumieniu - ja zatrzymam się i w ten sposób zachęcę taką osobę do przechodzenia przez jezdnię, a jego walnie ktoś na sąsiednim pasie".
Informacje o proponowanych przejściach do skontrolowania prosimy zgłaszać do "Gazety": redakcja@olsztyn.agora.pl, tel. 194 86, bądź do straży miejskiej sm@strazmiejska.olsztyn.pl lub tel. 986.
Groźne miejsca
Oto najnowsze propozycje czytelników:
** Zgłaszam skrzyżowanie ulic Wilczyńskiego z Janowicza, przy sklepie Stokrotka. Bardzo duże zagrożenie dla pieszych stanowią samochody nadjeżdżające z Pieczewa. Często przekraczają dozwoloną prędkość i nie zatrzymują się przed tym przejściem.
** Proszę o zdyscyplinowanie kierowców pędzących ul. Parkingową od zjazdu z al. Piłsudskiego do skrzyżowania z Żołnierską, którzy w ten sposób próbują ominąć korki na ul. Wyszyńskiego.
Akcja wywołała ożywioną dyskusję na forum "Gazety". Kierowcy zaczęli zrzucać winę za wypadki na pieszych. "Jak świat światem - ludzie włazili i będą włazić pod samochody - pisze Allensteiner. - I nie pomogą znaki, pasy, światła, straże miejskie, radary, a nawet przejścia nadziemne i podziemne, bo Polak potrafi".
Niektórzy, jak Elcia 24, nazywali pieszych wręcz samobójcami. "Miałam ostatnio sytuację, gdzie dla samochodów było światło zielone, ale pieszy i tak przechodził przez pasy. Mało brakowało, zdążyłam jednak wyhamować i pojazd za mną też. Kiedyś podobną sytuację miałam też na skrzyżowaniu ul. Wilczyńskiego z Krasickiego. Piesi przechodzili tam na czerwonym. Młodzi ludzie spieszyli się, bo koledzy byli po drugiej stronie ulicy. Także piesi, zastanówcie się, czy warto?" - apeluje. Zaś Emeryt najchętniej odebrałby przechodniom wszystkie prawa, nawet na pasach. - "Tak jak samochód jest intruzem na chodniku przeznaczonym dla pieszych, tak pieszy jest intruzem na jezdni, która jest przeznaczona dla pojazdów" - podkreśla.
Nie brakowało jednak głosów w obronie niezmotoryzowanych. - "Piesi są w Olsztynie dyskryminowani z urzędu. Jeśli czeka się w 42 stopniach w słońcu przez cztery minuty na każdych światłach ustawianych co kilometr, to nic dziwnego, że w końcu łamią prawo - tłumaczy Głość. - Natomiast kierowcy zauważyli, że są przez Urząd Miasta hołubieni i dają gazu, ile wlezie".
Były też wypowiedzi próbujące pogodzić obie strony. Ol pisze, że przenośny radar nic nie pomoże, ale wręcz rozzłości kierowców. - "Problem tkwi zarówno po stronie kierowców, jak i pieszych. Ci ostatni chcieliby przechodzić na drugą stronę praktycznie w każdym miejscu, a kierowcy, żeby w ogóle nie było przejść. Właściciele samochodów powinni dostosować prędkość do panujących warunków i jechać z wyobraźnią, podobnie zresztą jak piesi".
Zaś Wilku, choć sam jest kierowcą, przytacza, jak niebezpieczny jest brak kultury zmotoryzowanych. - "Od pewnego czasu staram się nie zatrzymywać na dwupasmowych jezdniach przed przejściem dla pieszych, aby kogoś przepuścić - opowiada. - Nagminne jest bowiem, że jadący drugim pasem debile mają w nosie obowiązek zatrzymania się i doprowadzają do skrajne niebezpiecznych sytuacji. Nie chcę mieć kogoś pośrednio na sumieniu - ja zatrzymam się i w ten sposób zachęcę taką osobę do przechodzenia przez jezdnię, a jego walnie ktoś na sąsiednim pasie".
Informacje o proponowanych przejściach do skontrolowania prosimy zgłaszać do "Gazety": redakcja@olsztyn.agora.pl, tel. 194 86, bądź do straży miejskiej sm@strazmiejska.olsztyn.pl lub tel. 986.
Groźne miejsca
Oto najnowsze propozycje czytelników:
** Zgłaszam skrzyżowanie ulic Wilczyńskiego z Janowicza, przy sklepie Stokrotka. Bardzo duże zagrożenie dla pieszych stanowią samochody nadjeżdżające z Pieczewa. Często przekraczają dozwoloną prędkość i nie zatrzymują się przed tym przejściem.
** Proszę o zdyscyplinowanie kierowców pędzących ul. Parkingową od zjazdu z al. Piłsudskiego do skrzyżowania z Żołnierską, którzy w ten sposób próbują ominąć korki na ul. Wyszyńskiego.
- 10 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć