Bronią drzew nad Długim. I bez wycinki może być ścieżka

Grzegorz Szydłowski
27.06.2010 , aktualizacja: 27.06.2010 17:56
A A A Drukuj
Zawiązuje się koalicja obrońców alei wokół Jeziora Długiego, które mają pójść pod topór, bo stoją na trasie ścieżki rowerowej. - Póki drzewa rosną, warto o nie walczyć - mówią ekolodzy
Społecznicy wierzą, że uda się ocalić krajobraz nad jeziorem Długim
Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta
Społecznicy wierzą, że uda się ocalić krajobraz nad jeziorem Długim
Drogowcy rozpisali przetarg na budowę pierwszej w Olsztynie ścieżki, która zostanie poprowadzona ulicą. Dojedziemy nią ul. Nowowiejskiego nad Jezioro Długie i dalej wokół tego akwenu. Tekla Żurkowska, miejski ogrodnik, zwróciła uwagę, że przy okazji tej inwestycji drogowcy chcą wyciąć ponad dwieście drzew rosnących nad brzegiem Jeziora Długiego. A to jej zdaniem zdecydowanie za dużo. Napisaliśmy o tym niewiele ponad tydzień temu.

Po naszej publikacji natychmiast zareagowali forowicze. - Opanujcie się z tymi wycinkami drzew! To ile ta trasa rowerowa ma mieć szerokości?! 10 metrów? - pyta się Olka. A Bumi dodawał: - Olsztyn miał być miastem ogrodem, a staje się betonową pustynią. Mam nadzieję, że mieszkańcy osiedla nad jeziorem nie dopuszczą do dewastacji.

Nie tylko internauci nie mogą pogodzić się z planowaną wycinką. W mieście zawiązuje się koalicja obrońców alei drzew rosnących wokół Jeziora Długiego. Obojętnym na ich los nie zamierza pozostać m.in. Stowarzyszenie Święta Warmia. - To niedopuszczalne - oburza się prezes Bogdan Bachmura. - Jedynym wytłumaczeniem tej bezsensownej dewastacji jest konieczność wydania pieniędzy, które się znalazły na tę inwestycję. Ale to nie może spowodować bezpowrotnego zniszczenia jednego z ładniejszych zakątków miasta.

Święta Warmia zamierza naciskać na drogowców, by skorygowali swoje zakusy. Do akcji włączy się również Stowarzyszenie na rzecz Ochrony Krajobrazu Kulturowego Mazur Sadyba, która zasłynęła z licznych akcji obrony przydrożnych drzew przeznaczonych do wycięcia. - To jakiś absurd - irytuje się Krzysztof Worobiec, prezes Sadyby. - Najlepiej od razu wyciąć wszystkie drzewa rosnące nad tym jeziorem, brzegi wybrukować i wtedy będziemy mieli dopiero rekreację z prawdziwego zdarzenia z pseudobulwarem na czele. Budowa ścieżki rowerowej kosztem drzew jest kompletnie bezsensowna.

Worobiec wierzy w sukces działań, bo przypomina skuteczność poprzednich akcji. A właśnie dzięki Sadybie przed wyburzeniem został uchroniony zabytkowy tartak Raphaelsohnów stojący w zakolu Łyny przy ul. Knosały. - W przypadku ścieżki najpierw przyjrzymy się dokumentacji technicznej planowanej inwestycji i zrobimy wszystko, by móc ją oprotestować, to samo spróbujemy zrobić z rozstrzygnięciem przetargu [termin składania ofert mija w piątek - red.] - zapowiada Worobiec i dodaje, że w obronie drzew jego stowarzyszenie będzie współpracowało ze Świętą Warmią.

Sprawą zainteresowała się również Joanna Kuryło, przewodnicząca rady osiedla nad Jeziorem Długim. - Cieszymy się z zagospodarowania brzegów. Na etapie przygotowań zapoznaliśmy się z dokumentacją. Jednak nie zdawaliśmy sobie sprawy, jakim kosztem zostanie to wykonane - stwierdziła przewodnicząca Kuryło.

Jej zdaniem należy znaleźć takie rozwiązanie, które pogodzi interesy ekologów, drogowców i mieszkańców. - Sądzę, że uda się zachować wiele drzew, bo nie mogę wyobrazić sobie, by brzegi zostały ogołocone. Proszę o to - apeluje Kuryło.

Zbigniew Gustek, wicedyrektor Miejskiego Zarządu Dróg i Mostów, dalej twierdzi, że nie można wykonać inwestycji bez ponoszenia kosztów. - Jeżeli chcemy mieć piękny bulwar nad jeziorem, to trzeba wyciąć drzewa. Jeżeli jednak chcemy zostawić drzewa, to nie będziemy mieli bulwaru. Ze swojej strony mamy niezbędne dokumenty pozwalające na rozpoczęcie prac - mówi drogowiec.

Tekla Żurkowska, ogrodnik miejski, uważa zaś, że ścieżkę można bez problemu poprowadzić tak, by oszczędzić drzewostan. - W przeciwnym razie odsłonięte zostaną bloki stojące przy ul. Artyleryjskiej, a przez to jezioro straci swój klimat - ostrzega. - Pierwszą część ścieżki można odsunąć od drzew i poprowadzić ją po terenie należącym do gminy. Dalej szlak można rozdzielić, tak by ciąg pieszy znalazł się pomiędzy szpalerem drzew, a trasa rowerowa obok nich - mówi.

Żurkowska zwraca uwagę, by na odcinku bliżej bloków poczekać z wycinką, tak by dać "wyciągnąć się" rosnącym tam dębom i lipom, a dopiero wtedy wyciąć topole. Tym samym teren nie zostałby ogołocony. - Póki drzewa rosną, warto o nie walczyć - stwierdziła.

grzegorz.szydlowski@olsztyn.agora.pl

Podziel się

  • 22 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów