Jak zrobić popioły ze ścieków. W Olsztynie już wiedzą

Tomasz Kurs
17.06.2010 , aktualizacja: 17.06.2010 18:40
A A A Drukuj
W czwartek hucznie otwarto suszarnię i spalarnię odpadów w olsztyńskiej oczyszczalni ścieków. Inwestycja miała zostać uruchomiona już dwa lata temu, jednak okazała się prawdziwą drogą przez mękę.

Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta
ZOBACZ TAKŻE
Inwestycja dotyczy w zasadzie każdego z olsztynian, bo jak zauważył Wiesław Pancer, prezes Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji, "każdy mieszkaniec miasta jest także dostawcą odpadów pościekowych". Projektantom chodziło o to, żeby pozbywać się składowanych do tej pory pozostałości po oczyszczonych ściekach. Dzięki spalarni wybudowanej przy ul. Leśnej ilość odpadów zmniejszy się aż 10-krotnie. Do tej pory pozostałości po spalaniu były składowane pod zadaszoną wiatą. - Gdyby przeliczyć gromadzone góry osadów, to rocznie gromadziliśmy 7 pociągów po 50 wagonów - mówił prezes PWiK.

Osady są teraz suszone, granulowane, a potem spalane. Projektanci przewidują jednak, że w przyszłości popioły uzyskane ze spalarni będzie można wykorzystać np. do budowy dróg.

Wytwarzane przy spalaniu ciepło jest wykorzystywane w procesie suszenia kolejnych odpadów. Dzięki temu można będzie zmniejszyć rachunki przedsiębiorstwa za gaz ziemny.

Urzędnicy przekonują, że dzięki ograniczeniu ilości odpadów mniejsza będzie uciążliwość naszej oczyszczalni dla otoczenia.

W czwartek przebywający w oczyszczalni ścieków urzędnicy oraz politycy czuli się jak ryby w wodzie: przemówieniom i wzajemnym gratulacjom nie było końca. Do mikrofonu ustawiła się długa kolejka chętnych, przyjechali radni, parlamentarzyści i goście z Warszawy.

Jednak zanim suszarnia ruszyła, trzeba było przezwyciężyć masę problemów. Pierwsze plany zakładały, że po podpisaniu umowy w kwietniu 2006 r., instalacja zostanie uruchomiona do 31 sierpnia 2008 r. Jednak już na samym początku odwołanie od pozwolenia na budowę opóźniło ją o przeszło pół roku. Potem było jeszcze trudniej. Zawiódł dostawca technologii z Włoch, na którego trzeba było czekać, bo bez niego nie można było wyposażyć zakładu. Pojawiły się też problemy technologiczne i zanim je rozwiązano, znowu minął ponad rok. Wykonawcy tłumaczą, że wiele opóźnień przy projekcie wzięło się z jego nowatorstwa. - To pierwsza w Polsce inwestycja z suszarnią i spalarnią w jednym miejscu - tłumaczy Dariusz Taraszkiewicz z firmy Budimex, która wspólnie z firmą Cadagua SA realizowała inwestycję.

W sierpniu ubiegłego roku okazało się, że instalacja nadal nie działa prawidłowo. Teraz jednak wykonawcy twierdzą, że wszystko działa należycie. Miasto otrzyma dwuletnią gwarancję oraz 3-letnią rękojmię.

Cały skomplikowany technologicznie obiekt obsługuje zaledwie dwóch ludzi na każdej zmianie.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy