Nauczyciele bronią swoich przywilejów i protestują

Marta Bełza
15.06.2010 , aktualizacja: 15.06.2010 17:57
A A A Drukuj
- Skończyły się żarty, nie damy zniszczyć karty - skandowało kilkudziesięciu przedstawicieli oświatowych związków zawodowych pod Urzędem Wojewódzkim.
Do Olsztyna przyjechało kilkudziesięciu przedstawicieli związków zawodowych z regionu.
Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
Do Olsztyna przyjechało kilkudziesięciu przedstawicieli związków zawodowych z regionu.
Pikieta była częścią ogólnopolskiej akcji organizowanej przez NSZZ "Solidarność". Demonstracje miały odbyć się pod urzędami wojewódzkimi w całym kraju oraz pod siedzibą Ministerstwa Edukacji Narodowej w Warszawie.

Do Olsztyna przyjechało kilkudziesięciu przedstawicieli związków zawodowych z regionu, którzy protestowali przeciw proponowanym przez resort zmianom w oświacie. Nauczyciele nie zgadzają się na nowelizację zapisów w Karcie nauczyciela. - "Skończyły się żarty, nie damy zniszczyć karty", "Koniec wypłaty, co nie starcza na opłaty", "Największy cud Platformy to Hall i jej reformy" - skandowali nauczyciele z Ełku, Szczytna, Mrągowa, Olsztyna.

Związkowcy domagają się także, aby rząd podjął z nimi prawdziwy, a nie - jak mówią - pozorny dialog, odstąpienia od obowiązkowych, niepłatnych godzin pracy nauczycieli, podniesienia nakładów na polską edukację i zwiększenia wynagrodzeń do poziomu obowiązującego w Unii Europejskiej. Chcą także wybudowania boisk szkolnych i sal gimnastycznych w każdej szkole oraz zapewnienia uczniom we wszystkich placówkach opieki medycznej, pedagogicznej i psychologicznej. - Proszę pomyśleć o naszych zarobkach - komentował nauczyciel z Iławy. - Jaka kobieta weźmie sobie męża, który będzie przynosił do domu miesięcznie tysiąc złotych? Inny problem jest taki, że nad każdym nauczycielem "wisi" gąszcz ludzi i przepisów.

Pedagodzy nie zgadzają się też z opinią, że nie powinni narzekać, bo pracują trzy godziny dziennie. Zapewniają, że to fikcja, bo znaczną część swoich obowiązków zabierają do domu, co ma frustrować ich rodziny. Związkowcy chcieli przekazać swoje postulaty wojewodzie, ale Marian Podziewski wyjechał do Ełku. Uczestnicy pikiety przyjęli tę wiadomość gwizdami.

- Czekamy na odpowiedź rządu do 30 czerwca - mówi Bożena Kowalska z Solidarności. - Jeżeli jej się nie doczekamy, będziemy protestować inaczej. 5 sierpnia spotyka się sekcja kierownicza "S", aby zadecydować, co dalej. Jesteśmy dobrą grupą zawodową i powinniśmy się wspierać.

Kowalska dodaje, że większość nauczycieli nie należy do związków zawodowych, jednak także powinni protestować przeciw proponowanym zmian. - Inaczej we wrześniu wszyscy obudzimy się z inną Kartą, z innymi obowiązkami i uprawnieniami - wyjaśnia.

Podziel się

  • 38 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów