Skwer przy "szubienicach" rozjeżdżany przez samochody
03.06.2010
, aktualizacja: 03.06.2010 19:07
W miejscu wyciętych koło pomnika drzew i krzewów powinny rosnąć nowe rośliny. Firma zajmująca się zielenią nie zdążyła jednak ich posadzić w terminie i kierowcy zdewastowali trawniki pod pomnikiem. - To wygląda jak chlew - komentuje czytelnik
Władze rozpaliły oczekiwania mieszkańców rzucając hasło miasta ogrodu. Z jednej strony chodziło o rozwój Olsztyna z wykorzystaniem jego naturalnych walorów, jakimi są parki, lasy czy woda, z drugiej o dbałość o tę zieleń. Nic dziwnego, że to hasło padło w Olsztynie na podatny grunt. Ale obserwując to, co się dzieje w mieście, widać, że przyroda jest w głębokiej defensywie. Wciąż wielu mieszkańców nie może zrozumieć, dlaczego tak dużo drzew trzeba było wyciąć w związku z budową ul. Artyleryjskiej - zwłaszcza w rejonie skweru u zbiegu al. Wojska Polskiego i Dąbrowskiego, być może trzeba będzie usunąć kilka drzew z pl. Konsulatu Polskiego.
Kolejny problem to wygląd placu wokół "szubienic". Jeden z czytelników "Gazety" napisał wprost, że nie może się z tym pogodzić. - Na początku marca dokonano tam wycinki drzew. Wedle zapewnień władz była ona konieczna ze względu na stan drzew. Urzędnicy zapewniali, że dokonają nowych nasadzeń - pisze do redakcji. - Tymczasem teren przypomina obecnie pobojowisko: rozryte kołami samochodów ostatnie skrawki zieleni, nad którymi nikt nie ma kontroli. Bardziej przypomina to wiejską orkę niż metropolitarne zapędy naszych speców od betonowania miasta.
Miejsca, gdzie do niedawna rosły drzewa i krzewy, zajmują samochody, które wciskają się w każdy zakamarek placu. Najgorzej wygląda teren za pomnikiem. Kierowcy przejeżdżają przez chodnik przy ul. 22 Stycznia i ustawiają się na trawniku, choć trzeba przyznać, że trawy niewiele już tu zostało. W konfrontacji z kołami samochodów nie miała szans. Po opadach robi się tam głębokie błoto. - Pracuję w pobliżu placu i codziennie dojeżdżam samochodem - pisze do redakcji czytelnik. - Jednak to nie brak miejsc parkingowych w tym rejonie mnie tak boli, jak ta wątpliwa wizytówka miasta, którą dają władze - przez bierność w uporządkowaniu terenu, straż miejska - przez brak działania zmierzającego do karania niszczących otoczenie kierowców, w końcu sami kierowcy - przez całkowity brak kultury osobistej w poszanowaniu dla wspólnej przestrzeni.
Przypomina przy okazji, że straż miejska ma swoją siedzibę tylko dwa skrzyżowania dalej. I nie potrafi powstrzymać niszczenia tego skrawka zieleni. Zapytaliśmy straż miejską, dlaczego pobłaża kierowcom, którzy rozjeżdżają trawniki? Strażnicy twierdzą, że nie są w stanie nic zdziałać. - Mandat możemy wypisać w przypadku, gdy źle parkujący kierowca niszczy trawę lub zieleń - mówi Jarosław Lipiński, zastępca komendanta straży miejskiej. - Tymczasem w tym miejscu jest już tylko błoto. Drogowcy powinni uporządkować teren. Tymczasem drzewa i krzewy usunięto, ale teren nie został zagospodarowany.
Lipiński przypomina, że już w ubiegłym roku straż postulowała na posiedzeniu komisji bezpieczeństwa ruchu drogowego, żeby Miejski Zarząd Dróg ustawił barierki, które uniemożliwiłyby wjazd na skwer za pomnikiem. - Ten sygnał od mieszkańca potwierdza się, że mieliśmy rację. Najpóźniej w poniedziałek zgłosimy ten wniosek na kolejną komisję - mówi zastępca komendanta.
Co prawda w planach były nowe nasadzenia - drzewa, krzewy i mniejsze rośliny, razem 696 szt. - ale do dziś ich się nie doczekaliśmy. - Niestety firma, która miała wykonać nasadzenia, nie dotrzymała terminu wyznaczonego na koniec maja i poprosiła o jego przesuniecie - wyjaśnia Aneta Szpaderska, rzecznik Urzędu Miasta. - Zamierzamy jeszcze w czerwcu zasadzić te gatunki, które o tej porze roku się przyjmą, a sam teren oczywiście wymaga uporządkowania.
Pointa listu czytelnika "Gazety" odnosi się do każdego - do urzędników i do zwykłych mieszkańców. - Centrum miasta wygląda jak chlew, a mieszkańcom, służbom porządkowym i miejskim urzędnikom zdaje się to znakomicie odpowiadać. Myślę mimo wszystko, że jest więcej osób chcących mieszkać w czystym, nowoczesnym, zielonym i przyjaznym otoczeniu - podsumowuje.
Kolejny problem to wygląd placu wokół "szubienic". Jeden z czytelników "Gazety" napisał wprost, że nie może się z tym pogodzić. - Na początku marca dokonano tam wycinki drzew. Wedle zapewnień władz była ona konieczna ze względu na stan drzew. Urzędnicy zapewniali, że dokonają nowych nasadzeń - pisze do redakcji. - Tymczasem teren przypomina obecnie pobojowisko: rozryte kołami samochodów ostatnie skrawki zieleni, nad którymi nikt nie ma kontroli. Bardziej przypomina to wiejską orkę niż metropolitarne zapędy naszych speców od betonowania miasta.
Miejsca, gdzie do niedawna rosły drzewa i krzewy, zajmują samochody, które wciskają się w każdy zakamarek placu. Najgorzej wygląda teren za pomnikiem. Kierowcy przejeżdżają przez chodnik przy ul. 22 Stycznia i ustawiają się na trawniku, choć trzeba przyznać, że trawy niewiele już tu zostało. W konfrontacji z kołami samochodów nie miała szans. Po opadach robi się tam głębokie błoto. - Pracuję w pobliżu placu i codziennie dojeżdżam samochodem - pisze do redakcji czytelnik. - Jednak to nie brak miejsc parkingowych w tym rejonie mnie tak boli, jak ta wątpliwa wizytówka miasta, którą dają władze - przez bierność w uporządkowaniu terenu, straż miejska - przez brak działania zmierzającego do karania niszczących otoczenie kierowców, w końcu sami kierowcy - przez całkowity brak kultury osobistej w poszanowaniu dla wspólnej przestrzeni.
Przypomina przy okazji, że straż miejska ma swoją siedzibę tylko dwa skrzyżowania dalej. I nie potrafi powstrzymać niszczenia tego skrawka zieleni. Zapytaliśmy straż miejską, dlaczego pobłaża kierowcom, którzy rozjeżdżają trawniki? Strażnicy twierdzą, że nie są w stanie nic zdziałać. - Mandat możemy wypisać w przypadku, gdy źle parkujący kierowca niszczy trawę lub zieleń - mówi Jarosław Lipiński, zastępca komendanta straży miejskiej. - Tymczasem w tym miejscu jest już tylko błoto. Drogowcy powinni uporządkować teren. Tymczasem drzewa i krzewy usunięto, ale teren nie został zagospodarowany.
Lipiński przypomina, że już w ubiegłym roku straż postulowała na posiedzeniu komisji bezpieczeństwa ruchu drogowego, żeby Miejski Zarząd Dróg ustawił barierki, które uniemożliwiłyby wjazd na skwer za pomnikiem. - Ten sygnał od mieszkańca potwierdza się, że mieliśmy rację. Najpóźniej w poniedziałek zgłosimy ten wniosek na kolejną komisję - mówi zastępca komendanta.
Co prawda w planach były nowe nasadzenia - drzewa, krzewy i mniejsze rośliny, razem 696 szt. - ale do dziś ich się nie doczekaliśmy. - Niestety firma, która miała wykonać nasadzenia, nie dotrzymała terminu wyznaczonego na koniec maja i poprosiła o jego przesuniecie - wyjaśnia Aneta Szpaderska, rzecznik Urzędu Miasta. - Zamierzamy jeszcze w czerwcu zasadzić te gatunki, które o tej porze roku się przyjmą, a sam teren oczywiście wymaga uporządkowania.
Pointa listu czytelnika "Gazety" odnosi się do każdego - do urzędników i do zwykłych mieszkańców. - Centrum miasta wygląda jak chlew, a mieszkańcom, służbom porządkowym i miejskim urzędnikom zdaje się to znakomicie odpowiadać. Myślę mimo wszystko, że jest więcej osób chcących mieszkać w czystym, nowoczesnym, zielonym i przyjaznym otoczeniu - podsumowuje.
- 34 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Skwer przy "szubienicach" rozjeżdżany przez sam...
danabr
03.06.10, 20:30
Urzędnicy dodają, że z wnioskiem o wycięcie drzew już trzy lata temuzwrócili się drogowcy. Miało to związek z rozbudową Alfy. - Inwestorzobowiązał się wówczas do zasadzenia w ich miejsce »
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć