Drogówka z nieoznakowanej meganki pod lupą śledczych
09.05.2010
, aktualizacja: 09.05.2010 18:43
Policyjna kontrola na krajowej "16" zakończyła się dla kierowcy złamaniem nogi. Prokuratura wszczęła śledztwo, które ma wyjaśnić, czy funkcjonariusze nie przekroczyli swoich uprawnień.
Prokuratura Rejonowa Olsztyn-Północ na początku marca otrzymała zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa polegające na przekroczenia uprawnień przez dwóch policjantów drogówki (pisaliśmy o tym w "Gazecie"). Z pisma, które otrzymali śledczy, wynikało, że do zdarzenia miało dojść pod koniec lutego, na drodze krajowej nr 16.
Kierowca - Polak z czeskim prawem jazdy i tam zameldowany - jechał swoim autem z Olsztyna w stronę Ostródy. Za rogatkami natknął się na nieoznakowane, policyjne renault megane. Jechał spokojnie za funkcjonariuszami przez prawie 10 kilometrów. Gdy policjanci włączyli prawy kierunkowskaz i zjechali do krawędzi jezdni mężczyzna uznał, że może ich wyprzedzić. Manewr skończył jednak już na linii ciągłej. Policjanci nie zatrzymali go od razu. "Koguta" włączyli dopiero kilka kilometrów dalej, koło wsi Podlejki.
Kierowca najpierw odmówił przyjęcia 200-złotowego mandatu. Bronił się, że funkcjonariusze, włączając kierunkowskaz, sprowokowali go do wyprzedzenia.
Policjanci, sprawdzając jego dane, dowiedzieli się jednak, że mężczyzna nie może prowadzić samochodu, bo wcześniej miał polskie prawo jazdy i przekroczył limit 24 pkt karnych. Za to i za przejechanie linii ciągłej chcieli go ukarać mandatem w łącznej wysokości 700 zł.
Gdy kierowca odmówił, funkcjonariusze zapowiedzieli, że go zatrzymają. Wtedy zmienił zdanie. A że jest zameldowany w Czechach, tak jak każdy obcokrajowiec, musiał opłacić mandat gotówką, a nie przelewem, jak kierowcy zameldowani w kraju.
Tu powstał kolejny spór. Funkcjonariusze mieli zażądać najpierw pieniędzy, a dopiero potem dać mandat. Mężczyzna, bojąc się prowokacji i oskarżenia o próbę przekupienia, chciał najpierw dostać pokwitowanie.
Ostatecznie nie doszli do porozumienia. Policjanci przewrócili kierowcę na ziemię, a jeden z nich skuł mu ręce kajdankami. Mężczyzna upadając złamał kość lewej stopy.
Prokurator po zakończeniu postępowania sprawdzającego wszczął śledztwo w tej sprawie. - Podjął taką decyzję z uwagi na istnienie uzasadnionego podejrzenia popełnienia przestępstwa - mówi Jarosław Krzysztoń, szef Prokuratury Rejonowej Olsztyn-Północ. - Zapoznajemy się teraz z materiałami zgromadzonymi w tej sprawie [wśród nich jest m.in. zapis z wideorejestratora z nieoznakowanego radiowozu - red.]. W ciągu dwóch tygodni prawdopodobnie podejmiemy decyzję, czy postępowanie umorzyć, czy też przedstawiać policjantom zarzuty.
Kierowca - Polak z czeskim prawem jazdy i tam zameldowany - jechał swoim autem z Olsztyna w stronę Ostródy. Za rogatkami natknął się na nieoznakowane, policyjne renault megane. Jechał spokojnie za funkcjonariuszami przez prawie 10 kilometrów. Gdy policjanci włączyli prawy kierunkowskaz i zjechali do krawędzi jezdni mężczyzna uznał, że może ich wyprzedzić. Manewr skończył jednak już na linii ciągłej. Policjanci nie zatrzymali go od razu. "Koguta" włączyli dopiero kilka kilometrów dalej, koło wsi Podlejki.
Kierowca najpierw odmówił przyjęcia 200-złotowego mandatu. Bronił się, że funkcjonariusze, włączając kierunkowskaz, sprowokowali go do wyprzedzenia.
Policjanci, sprawdzając jego dane, dowiedzieli się jednak, że mężczyzna nie może prowadzić samochodu, bo wcześniej miał polskie prawo jazdy i przekroczył limit 24 pkt karnych. Za to i za przejechanie linii ciągłej chcieli go ukarać mandatem w łącznej wysokości 700 zł.
Gdy kierowca odmówił, funkcjonariusze zapowiedzieli, że go zatrzymają. Wtedy zmienił zdanie. A że jest zameldowany w Czechach, tak jak każdy obcokrajowiec, musiał opłacić mandat gotówką, a nie przelewem, jak kierowcy zameldowani w kraju.
Tu powstał kolejny spór. Funkcjonariusze mieli zażądać najpierw pieniędzy, a dopiero potem dać mandat. Mężczyzna, bojąc się prowokacji i oskarżenia o próbę przekupienia, chciał najpierw dostać pokwitowanie.
Ostatecznie nie doszli do porozumienia. Policjanci przewrócili kierowcę na ziemię, a jeden z nich skuł mu ręce kajdankami. Mężczyzna upadając złamał kość lewej stopy.
Prokurator po zakończeniu postępowania sprawdzającego wszczął śledztwo w tej sprawie. - Podjął taką decyzję z uwagi na istnienie uzasadnionego podejrzenia popełnienia przestępstwa - mówi Jarosław Krzysztoń, szef Prokuratury Rejonowej Olsztyn-Północ. - Zapoznajemy się teraz z materiałami zgromadzonymi w tej sprawie [wśród nich jest m.in. zapis z wideorejestratora z nieoznakowanego radiowozu - red.]. W ciągu dwóch tygodni prawdopodobnie podejmiemy decyzję, czy postępowanie umorzyć, czy też przedstawiać policjantom zarzuty.
- 8 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień


