Starosta: Ludzie boją się zakazu wstępu do lasu

Magdalena Spiczak-Brzezińska
07.05.2010 , aktualizacja: 07.05.2010 19:04
A A A Drukuj
Nie mamy konkretnych informacji, jakie korzyści, oczywiście poza ekologicznymi, przyniesie mieszkającym tu ludziom utworzenie Mazurskiego Parku Narodowego - mówi Andrzej Nowicki, starosta piski.

Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta
SERWISY
O swoich wątpliwościach opowiada Andrzej Nowicki, starosta piski

Magdalena Spiczak-Brzezińska: Część powiatu piskiego miałaby wejść w skład Mazurskiego Parku Narodowego. Jednak samorządowcy, wśród nich pan, nie chcą, by na ich terenie powstał dodatkowo chroniony obszar. Dlaczego?

Andrzej Nowicki : Obawiam się, że wszystkie obostrzenia, jakie się wiążą z parkiem, zahamują rozwój tego terenu. Na pewno trudniej będzie budować np. infrastrukturę turystyczną.

Ale doświadczenia z innych miejsc, w których są parki narodowe, mówią, że nastąpił tam rozwój turystyki.

To wcale nie jest takie oczywiste. Oglądałem wiele materiałów telewizyjnych, choćby z Wigierskiego Parku Narodowego i ludzie żyjący w otulinie wcale nie są zadowoleni z tego powodu.

A co na to mieszkańcy pana powiatu?

Wielu boi się, że będzie zakaz wstępu do lasu, że będzie można poruszać się tylko po wyznaczonych trasach, a jak ktoś zejdzie metr w prawo czy w lewo, to dostanie karę. A przecież przyjeżdżają tu na grzybobranie ludzie z całej Polski.

I co pan im odpowiada?

Podzielam ich obawy.

Czego jeszcze się pan boi?

Że nikt nie weźmie pod uwagę interesów mieszkańców i inwestorów. Nie można doprowadzić do tego, że będziemy jeszcze bardziej wykluczeni. Bezrobocie w powiecie piskim wynosi już 30 proc., to skutek m.in. upadku przemysłu drzewnego.

Ale Mazury są terenem z wyjątkowo cenną przyrodą. Trzeba je chronić.

Jest tu już kilka form ochrony, które do tego czasu spełniały swoje zadania. To Natura 2000, rezerwaty, Leśne Kompleksy Promocyjne, no i Lasy Państwowe. Najlepszym dowodem że to działa, jest choćby zwiększająca się powierzchnia obszarów leśnych. Leśnicy wycinają drzewa, ale sadzą też nowe.

W tym akurat nie ma nic dziwnego - gdyby wycięli wszystkie, straciliby pracę. Czy ktoś z samorządowcami rozmawiał na temat parku narodowego, próbował rozwiać obawy?

Praktycznie nie było takich spotkań, a na pewno by się przydały. Rozumiem, że o wyjątkową przyrodę mazurską trzeba dbać, ale czy konieczny do tego jest park narodowy? No i czemu sami mamy ponosić wszystkie koszty, jeśli to dobro wspólne.

Apel "Gazety"

Latem zaczęliśmy akcję starań o powołanie Mazurskiego Parku Narodowego. Pod listem otwartym do premiera i ministra środowiska opublikowanym w "Gazecie Wyborczej" i "Tygodniku Powszechnym" podpisali się znani artyści, pisarze, naukowcy. Apel do rządu można podpisać na stronie internetowej www.olsztyn.gazeta.pl.

Podziel się

  • 11 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy