Pat w sprawie parku narodowego nie tylko na Mazurach
23.04.2010
, aktualizacja: 23.04.2010 19:11
Mazurski Park Narodowy nie może powstać od lat. Podobne co na Mazurach trudności z biurokracją i oporem przeciwników mają ludzie, którzy zaangażowali się w powstanie dwóch innych parków w Polsce
ZOBACZ TAKŻE
- Prawnicy doradzą, jak na Mazurach zrobić park narodowy (31-01-11, 17:51)
- Minister środowiska obiecuje: Mazury tuż po Białowieży (11-06-10, 18:59)
- Szef Stowarzyszenia Sadyba: Wojewoda nie ma racji (04-06-10, 16:34)
- Poseł Cichoń ma pomysł na Mazurski Park Narodowy (28-05-10, 18:59)
- Wojewoda: Najpierw infrastruktura potem park narodowy (21-05-10, 19:34)
- Społecznicy ochronili aleje drzew. A co z jeziorami? (14-05-10, 18:45)
- Starosta: Ludzie boją się zakazu wstępu do lasu (07-05-10, 19:04)
- Słonka chrząka, bekas beczy, czyli idzie wiosna (02-04-10, 17:37)
- Władzo, nie zwlekaj z ochroną mazurskiej przyrody (12-03-10, 19:28)
- 2049 rok, czyli przewidujemy co by było, gdyby... (01-01-10, 19:54)
- Park narodowy bez mądrej władzy nie powstanie (13-11-09, 20:51)
SERWISY
Na utworzenie czekają trzy parki narodowe. Oprócz Mazurskiego, także Jurajski na terenie Jury Krakowsko-Częstochowskiej oraz Turnicki na Pogórzu Przemyskim. Choć naukowcy nie mają wątpliwości, że są to wyjątkowe tereny, które trzeba chronić, prace nad ich powołaniem utknęły w miejscu. Tak jak na Mazurach największym problemem jest opór lokalnej społeczności i bierność urzędników, którzy blokują przygotowania.
Pomysł utworzenia Turnickiego Parku Narodowego narodził się w latach 80. Akcję na rzecz parku prowadziła już w latach 90. Pracownia na rzecz Wszystkich Istot. W 2008 roku w siedzibie Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Przemyślu zostało powołane Stowarzyszenie na rzecz Turnickiego Parku Narodowego. Jego celem jest przekazywanie informacji o walorach Gór Turczańsko-Sanockich i lobbowanie wśród samorządowców oraz społeczności lokalnej na rzecz utworzenia parku.
Mijają jednak lata, a projekt parku wciąż pozostaje na papierze. - Można wręcz powiedzieć, że atmosfera wokół przyszłego parku zamiast się poprawić, pogorszyła się - mówi Wojciech Jarosz, prezes Stowarzyszenia. - Sedno problemu jest w tym, że na terenie, który ma być chroniony, mieszkają ludzie. Po pierwsze, trzeba przekonać ich, że ochrona przyrody to dla nich korzyść, a po drugie, że nie stracą miejsc pracy. Problemem jest też opór samorządu i familijno-branżowe powiązania grup, które stracą na utworzeniu parku. Oponentami są leśnicy i przedsiębiorcy, którzy na tym terenie chcą budować hotele oraz pensjonaty. Pomysł parku wsparł co prawda minister środowiska, odbyła się debata na ten temat w Radiu Rzeszów, ale generalnie dominują nastroje ambiwalentne. A nam zaczyna już brakować pomysłów, jak dotrzeć do ludzi. Nie wyjdziemy przecież na ulice z transparentami, bo uznają nas za oszołomów. Trzeba w inny sposób obudzić ich świadomość.
Wydaje się, że krok dalej - mimo sprzeciwu prywatnych właścicieli gruntów i samorządów lokalnych - są przygotowania do utworzenia Jurajskiego Parku Narodowego. Od połowy lat 90. naukowcy przekonywali, że tylko powstanie parku zapobiegnie dewastacji unikatowej przyrody między Zawierciem a Częstochową. W 2007 roku wojewoda śląski powołał zespół złożony z samorządów, leśników, naukowców, przyrodników i urzędników. - Zespół zakończył działalność, wojewoda wysłał do Ministerstwa Środowiska wniosek o utworzenie parku wraz z fakultatywną zgodą gmin na jego powstanie. I co? - mówi prof. Janusz Hereźniak z Uniwersytetu Łódzkiego, który od lat zaangażowany w tę sprawę. - Dokument leży w ministerstwie od 2008 roku i nic się nie dzieje. Próbowaliśmy lobbować przez posłów, ale bez skutku. Ciągle albo nie ma pieniędzy, albo czekaliśmy na zmianę ministra. Aby osiągnąć cel, musi być wola polityczna i środki.
Ci, którzy zaangażowali się w działania na rzecz powstania kolejnych parków narodowych, najlepiej wiedzą, że przeciągające się latami przygotowania mają nieodwracalne skutki dla przyrody. - Niebawem nie będzie czego chronić - ostrzega Janusz Hereźniak. - Chodzi nie tylko o skupiska rzadkich roślin czy zwierząt, ale i krajobraz, który jest dewastowany.
Apel "Gazety"
Latem 2009 roku zaczęliśmy akcję starań o powołanie Mazurskiego Parku Narodowego. Pod listem otwartym do premiera i ministra środowiska opublikowanym w "Gazecie Wyborczej" i "Tygodniku Powszechnym" podpisali się znani artyści, pisarze, naukowcy. Apel do rządu wciąż można podpisać na stronie internetowej www.olsztyn.gazeta.pl.
Pomysł utworzenia Turnickiego Parku Narodowego narodził się w latach 80. Akcję na rzecz parku prowadziła już w latach 90. Pracownia na rzecz Wszystkich Istot. W 2008 roku w siedzibie Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Przemyślu zostało powołane Stowarzyszenie na rzecz Turnickiego Parku Narodowego. Jego celem jest przekazywanie informacji o walorach Gór Turczańsko-Sanockich i lobbowanie wśród samorządowców oraz społeczności lokalnej na rzecz utworzenia parku.
Mijają jednak lata, a projekt parku wciąż pozostaje na papierze. - Można wręcz powiedzieć, że atmosfera wokół przyszłego parku zamiast się poprawić, pogorszyła się - mówi Wojciech Jarosz, prezes Stowarzyszenia. - Sedno problemu jest w tym, że na terenie, który ma być chroniony, mieszkają ludzie. Po pierwsze, trzeba przekonać ich, że ochrona przyrody to dla nich korzyść, a po drugie, że nie stracą miejsc pracy. Problemem jest też opór samorządu i familijno-branżowe powiązania grup, które stracą na utworzeniu parku. Oponentami są leśnicy i przedsiębiorcy, którzy na tym terenie chcą budować hotele oraz pensjonaty. Pomysł parku wsparł co prawda minister środowiska, odbyła się debata na ten temat w Radiu Rzeszów, ale generalnie dominują nastroje ambiwalentne. A nam zaczyna już brakować pomysłów, jak dotrzeć do ludzi. Nie wyjdziemy przecież na ulice z transparentami, bo uznają nas za oszołomów. Trzeba w inny sposób obudzić ich świadomość.
Wydaje się, że krok dalej - mimo sprzeciwu prywatnych właścicieli gruntów i samorządów lokalnych - są przygotowania do utworzenia Jurajskiego Parku Narodowego. Od połowy lat 90. naukowcy przekonywali, że tylko powstanie parku zapobiegnie dewastacji unikatowej przyrody między Zawierciem a Częstochową. W 2007 roku wojewoda śląski powołał zespół złożony z samorządów, leśników, naukowców, przyrodników i urzędników. - Zespół zakończył działalność, wojewoda wysłał do Ministerstwa Środowiska wniosek o utworzenie parku wraz z fakultatywną zgodą gmin na jego powstanie. I co? - mówi prof. Janusz Hereźniak z Uniwersytetu Łódzkiego, który od lat zaangażowany w tę sprawę. - Dokument leży w ministerstwie od 2008 roku i nic się nie dzieje. Próbowaliśmy lobbować przez posłów, ale bez skutku. Ciągle albo nie ma pieniędzy, albo czekaliśmy na zmianę ministra. Aby osiągnąć cel, musi być wola polityczna i środki.
Ci, którzy zaangażowali się w działania na rzecz powstania kolejnych parków narodowych, najlepiej wiedzą, że przeciągające się latami przygotowania mają nieodwracalne skutki dla przyrody. - Niebawem nie będzie czego chronić - ostrzega Janusz Hereźniak. - Chodzi nie tylko o skupiska rzadkich roślin czy zwierząt, ale i krajobraz, który jest dewastowany.
Apel "Gazety"
Latem 2009 roku zaczęliśmy akcję starań o powołanie Mazurskiego Parku Narodowego. Pod listem otwartym do premiera i ministra środowiska opublikowanym w "Gazecie Wyborczej" i "Tygodniku Powszechnym" podpisali się znani artyści, pisarze, naukowcy. Apel do rządu wciąż można podpisać na stronie internetowej www.olsztyn.gazeta.pl.
- 6 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
10 głosów
-
Pat w sprawie parku narodowego nie tylko na Maz...
kobuku12
24.04.10, 13:57
Oczywiście,że należy chronić Mazurskie krajobrazy,chronić gatunkiitd.,należało dbać o to już od wielu lat.Teraz to już-obawiam się-musztarda poobiedzie.Nasze prawo,a także kochana »
Najczęściej czytane24 htydzień




