W hołdzie naszym damom, które tragicznie zginęły

Marta Bełza
16.04.2010 , aktualizacja: 16.04.2010 17:48
A A A Drukuj
W katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem życie straciły wybitne kobiety - aktywistki i liderki życia politycznego. "Kompetentna" to słowo najczęściej powtarzane przez osoby, które je wspominają
Katastrofa pod Smoleńskiem pochłonęła wybitnych przedstawicieli naszego narodu: naukowców, polityków, wojskowych. Zginęły również reprezentantki kobiet w parlamencie: wicemarszałek Senatu Krystyna Bochenek, Grażyna Gęsicka, szefowa klubu PiS, bezpartyjna posłanka Izabela Jaruga-Nowacka, Aleksandra Natalii-Świat, wiceprezes PiS, Jolanta Szymanek-Deresz, posłanka SLD oraz Janina Fetlińska, senator PiS. Na pokładzie samolotu była również prezydentowa Maria Kaczyńska.

W środę na stronie internetowej "Manifa! Olsztyn 2010" olsztyńskie organizacje działające na rzecz równego statusu mężczyzn i kobiet zamieściły komunikat dotyczący katastrofy. - 10 kwietnia w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem zginęła Izabela Jaruga-Nowacka, bezpartyjna posłanka na Sejm RP, wiceprezes Rady Ministrów w latach 2004-2005 i pierwsza Pełnomocniczka Rządu ds. Równego Statutu Kobiet i Mężczyzn - czytamy w oświadczeniu. - Przez wiele lat była liderką i przewodniczącą Ligi Kobiet Polskich, w 2001 r. uhonorowana została nagrodą Tęczowego Lauru za "odwagę w głoszonych poglądach i wsparcie udzielane inicjatywom służącym przełamywaniu nietolerancji i ograniczoności społeczeństwa". Odważnie i konsekwentnie wspierała pielęgniarki, samotne matki, walczyła o legalizację aborcji, głośno mówiła o potrzebie walki z przemocą w rodzinie, wspierała środowiska LGBT [skrót odnoszący się do lesbijek, gejów, osób biseksualnych oraz transseksualnych - red.]. Pragniemy złożyć hołd Zmarłej, niezwykle zasłużonej dla walki o prawa kobiet w Polsce oraz przekazać najszczersze kondolencje dla pogrążonej w smutku i bólu rodzinie.

Izabela Jaruga-Nowacka była czołową działaczką ruchów feministycznych. Angażowała się m.in. w akcję zbierania podpisów pod projektem ustawy dotyczącej parytetu kobiet na listach w wyborach parlamentarnych.

To niejedyna posłanka zawiązana z lewicą, która straciła życie w katastrofie. Wśród pasażerów była także Jolanta Szymanek-Deresz. - Kontaktowałem się z nią jako osobą zarządzającą kampanią wyborczą Jerzego Szmajdzińskiego - wspomina Krzysztof Kacprzycki, szef olsztyńskiego SLD. - Była niezwykle sympatyczna, a przede wszystkim kompetentna i rzeczowa. Spotykam osoby, które miały z nią do czynienia, kiedy była szefową Kancelarii Prezydenta za czasów Aleksandra Kwaśniewskiego. Mają takie same opinie na jej temat. Gdyby w polskim parlamencie było więcej takich osób, wszystko wyglądałoby zupełnie inaczej. To po prostu była dama w każdym calu.

Katarzyna Tobolska z ugrupowania Zieloni 2004 dodaje, że kolejną osobą, której brak na scenie politycznej będzie szczególnie widoczny, jest Grażyna Gęsicka. - To wybitna minister rozwoju regionalnego [w rządzie PiS-u - red.] - tłumaczy. - Za jej czasów resort pracował szczególnie sprawnie, a fundusze unijne doczekały się profesjonalnego zarządzania.

Podobnie podczas poniedziałkowego konwentu powiatów wspominał posłankę Ludwik Ekiert, starosta nidzicki. - To niezwykle inteligentna kobieta, o ogromnej wiedzy na temat funduszy europejskich - mówił samorządowiec.

- Z punktu widzenia środowisk kobiecych nieodżałowaną stratą, poza śmiercią pani Izabeli, na pewno jest odejście pani prezydentowej, która miała nierzadko inne zdanie niż jej mąż w sprawach praw kobiet i umiała środowisko kobiece docenić, uszanować, poprzeć - ocenia Katarzyna Tobolska.

Maria Kaczyńska potrafiła wyrazić swoje zdanie, nawet dotyczące drażliwych społecznie tematów. 8 marca 2007 r. podczas pamiętnego spotkania z dziennikarkami w Pałacu Prezydenckim zaapelowała o niezmienianie ustawy antyaborcyjnej. W 2008 r. wbrew opinii Kościoła poparła zabiegi in vitro i wsparła obrońców Doliny Rospudy. Nigdy nie krytykowała Unii Europejskiej, a tym bardziej polityki zagranicznej męża. - Panią prezydentową poznałam w 2004 roku podczas wyborów do Parlamentu Europejskiego, w których kandydowałam razem z Aleksandrem Szczygło - opowiada posłanka Iwona Arent. - Lech Kaczyński był wtedy prezydentem Warszawy. Przyjechał do Olsztyna, aby nas poprzeć. Potem udaliśmy się w wąskim gronie na obiad na Starym Mieście. Pani prezydentowa była bardzo ciepłą, sympatyczną osobą. Nigdy nie wywyższała się ponad innych. Pamiętam, jak podczas spotkania pan prezydent ubrudził sobie krawat, od razu zareagowała. "Chodź, Leszku, pomogę ci" - mówiła. - Opiekowała się nim. Była żoną niezwykle dbającą o męża, troszczyła się o to, żeby wszystko dobrze wyglądało. Potem widziałyśmy się jeszcze kilka razy. Rok temu w Pałacu Prezydenckim odbyło się spotkanie poświąteczne, na którym były obecne posłanki PiS. Pani prezydentowa podeszła, usiadła obok nas, zaczęła pytać, co u nas słychać, co tam w Sejmie. Była niezwykle bezpośrednia.

Iwona Arent wspomina także posłankę Aleksandrę Natalii-Świat. - Znałyśmy się od 2006 roku, to była moja bardzo dobra koleżanka - opowiada. - Fajna, konkretna, rzeczowa i niezwykle kompetentna osoba. Ale była też bardzo wymagająca. Kiedy trzeba było zaganiała ludzi do pracy. A gdy wypełniła wszystkie obowiązki i był wolny czas lubiła też się bawić. Ola potrafiła bronić swojego zdania. Ostatni raz rozmawiałyśmy w środę wieczorem przed katastrofą. Miałam jechać z pomocą humanitarną do Strefy Gazy. Dyskutowałyśmy o stosunkach palestyńsko-izraelskich, miałyśmy inny pogląd na tę kwestię. Ola długo mnie przekonywała, przywoływała fakty historyczne. I rzeczywiście - w końcu mnie przekonała do swojego zdania. Taka właśnie była.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy