Warmia żegna swoich najlepszych synów
16.04.2010
, aktualizacja: 16.04.2010 17:47
Pochodzący z Lidzbarka Warmińskiego biskup polowy Tadeusz Płoski zostanie w poniedziałek pochowany w katedrze wojskowej w Warszawie, a urodzony w Jezioranach Aleksander Szczygło, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego spocznie na warszawskich Powązkach. Rodzina tragicznie zmarłego ministra chciała, by został złożony do grobu na niewielkim cmentarzu w Węgoju koło Biskupca, w rodzinnych stronach polityka. - Ale jego przyjaciele tak prosili, by został w Warszawie, że nie mogliśmy odmówić - tłumaczy jego siostra. W sobotę rano Aleksander Szczygło wróci na chwilę do Olsztyna. Mieszkańcy będą go mogli pożegnać o godz. 10 w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa. Termin pogrzebu jeszcze w piątek nie był znany
ZOBACZ TAKŻE
- Aleksandr Szczygło spoczął na warszawskich Powązkach (21-04-10, 20:45)
- Polscy emigranci też żyją katastrofą pod Smoleńskiem (15-04-10, 17:52)
- Warmia czy stolica? Gdzie spocznie Aleksander Szczygło (14-04-10, 19:42)
- Hołd dla ofiar. Dla prezydenckiej pary ulica (13-04-10, 16:43)
- Aleksander Szczygło w domu nazywany był Markiem (12-04-10, 20:01)
- Olsztynianie oddają hołd zmarłym w Smoleńsku (12-04-10, 19:56)
- Do księgi kondolencyjnej wpisało sie wielu olsztynian (11-04-10, 18:16)
- Jurka nie ma, spotkanie się odbędzie. Oddamy im hołd (10-04-10, 22:54)
- "Ty masz żonę i dziecko, a ja mam swojego prezydenta" (10-04-10, 15:35)
- Olsztynianie w szoku po tragedii w Smoleńsku (10-04-10, 12:37)
- Biskup wojskową grochówką już nikogo nie poczęstuje (10-04-10, 15:44)
W czwartek o godz. 16.27 na lotnisku Okęcie wylądował wojskowy samolot z trumnami kolejnych 34 ofiar katastrofy pod Smoleńskiem. Wśród nich było ciało bp. Tadeusza Płoskiego i Aleksandra Szczygły. Kilka dni temu na identyfikację zwłok do Moskwy poleciało rodzeństwo związanego z Warmią ministra. Na wiadomości z Rosji niecierpliwie czekały dwie siostry polityka: Krystyna Bieńkowska w domu w Czerwonce i Danuta Szczygło, która wracała do rodzinnej miejscowości z Niemiec. Pani Danuta o tragedii dowiedziała się w sobotę, będąc jeszcze za granicą, gdzie pracuje. - Zadzwonił do mnie mój syn i mówi: "Mamo, czy wiesz, że rozbił się samolot? Zginął prezydent i wujek". Nie mogłam w to uwierzyć. Włączyłam od razu telewizję, TV Polonię i zobaczyłam, że to jednak prawda - opowiada.
W poniedziałek szukała miejsca w autobusie do Polski. Pracodawca zaproponował jej powrót samolotem. Odmówiła. - Teraz to już nigdy nie wsiądę do samolotu - mówi. Do Polski wróciła w środę. Jeszcze na dworcu w Niemczech kupiła wychodzącą tam polską gazetkę, z której dowiedziała się, co wydarzyło się w Smoleńsku. - I z tą gazetą w ręku jechałam przez Niemcy. Nigdzie nie widziałam ani kwiatów, ani zniczy - wspomina.
W czwartek z całym rodzeństwem oczekiwała na brata na Okęciu. - I nie mogłam uświadomić sobie, że jego już nie ma. Dopiero gdy zobaczyłam trumnę z jego nazwiskiem... - przerywa. - Ciągle zadaję sobie pytanie: dlaczego? Oni dołączyli do ofiar Katynia - tak to sobie tłumaczę.
Po czwartkowym powitaniu na lotnisku odbyło się nabożeństwo w katedrze polowej w Warszawie, w czasie którego uczestnicy modlili się w sposób szczególny za Aleksandra Szczygłę i bp. Tadeusza Płoskiego.
Całą rodziną zdecydowali też ostatecznie, że ciało ich brata spocznie na warszawskich Powązkach. Pierwotnie wybrali cmentarz w Węgoju, w ich rodzinnych stronach. Leżą już na nim rodzice Szczygłów. Tłumaczyli, że to najlepsze miejsce dla Aleksandra, bo stąd pochodzi, tutaj chodził do szkoły, do kościoła, a i rodzinie będzie łatwiej zapalić świeczkę na grobie. - Szum ucichnie, a rodzina będzie pamiętała zawsze - mówiła kilka dni temu druga z sióstr polityka, Krystyna Bieńkowska. Jednak pod wpływem namów przyjaciół i współpracowników Aleksandra Szczygły zmielili zdanie. - Tak nas o to prosili, tak namawiali, że nie mogliśmy odmówić - uzasadnia Danuta Szczygło.
Zdecydowało też to, że Aleksander od lat był z Warszawą związany. Miał tam przyjaciół i znajomych, którzy o nim nie zapomną. Poza tym do Warszawy z Czerwonki - gdzie mieszka rodzina polityka - nie jest daleko. - Zawsze możemy wsiąść w autobus i pojechać na grób. Mam też pewność, że tam nikt niczego nie będzie niszczył, bo cmentarz na Powązkach jest pilnowany, a w Węgoju różnie z tym bywało - tłumaczy. Nieraz zastawali na grobach rodziców poprzewracane kwiaty i potłuczone znicze. - Jakby ktoś robił to specjalnie, widząc nazwisko Szczygło - mówi.
Decyzja o zmianie miejsca pochówku nie była łatwa. - Mój 13-letni syn, który był ulubieńcem Aleksandra, aż się popłakał z tego powodu. Musiałam mu tłumaczyć, że wujek ma tam w Warszawie przyjaciół, którzy też chcą, by spoczął na cmentarzu, gdzie leżą wybitni Polacy. Dopiero wtedy zrozumiał - opowiada.
I przypomina, że z Lechem Kaczyńskim Aleksander znał się od początku Solidarności. - Cały czas razem. Lech ciągnął go do Warszawy, chciał mieć blisko siebie. I razem zginęli - kończy pani Danuta.
W sobotę trumna z ciałem ministra Aleksandra Szczygły przyjedzie do Olsztyna. O godz. 10 w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa przy ul. Kopernika odbędzie się uroczyste nabożeństwo. Mszę św. ma koncelebrować arcybiskup senior Edmund Piszcz. Potem trumna wróci do Warszawy. Pogrzeb na Powązkach odbędzie się w przyszłym tygodniu. Dokładna data w piątek po południu nie była jeszcze znana.
Już w poniedziałek odbędzie się pogrzeb biskupa polowego Tadeusza Płoskiego. Uroczystości w katedrze wojskowej przy ul. Długiej w Warszawie zaczną się o godz. 12.
W poniedziałek szukała miejsca w autobusie do Polski. Pracodawca zaproponował jej powrót samolotem. Odmówiła. - Teraz to już nigdy nie wsiądę do samolotu - mówi. Do Polski wróciła w środę. Jeszcze na dworcu w Niemczech kupiła wychodzącą tam polską gazetkę, z której dowiedziała się, co wydarzyło się w Smoleńsku. - I z tą gazetą w ręku jechałam przez Niemcy. Nigdzie nie widziałam ani kwiatów, ani zniczy - wspomina.
W czwartek z całym rodzeństwem oczekiwała na brata na Okęciu. - I nie mogłam uświadomić sobie, że jego już nie ma. Dopiero gdy zobaczyłam trumnę z jego nazwiskiem... - przerywa. - Ciągle zadaję sobie pytanie: dlaczego? Oni dołączyli do ofiar Katynia - tak to sobie tłumaczę.
Po czwartkowym powitaniu na lotnisku odbyło się nabożeństwo w katedrze polowej w Warszawie, w czasie którego uczestnicy modlili się w sposób szczególny za Aleksandra Szczygłę i bp. Tadeusza Płoskiego.
Całą rodziną zdecydowali też ostatecznie, że ciało ich brata spocznie na warszawskich Powązkach. Pierwotnie wybrali cmentarz w Węgoju, w ich rodzinnych stronach. Leżą już na nim rodzice Szczygłów. Tłumaczyli, że to najlepsze miejsce dla Aleksandra, bo stąd pochodzi, tutaj chodził do szkoły, do kościoła, a i rodzinie będzie łatwiej zapalić świeczkę na grobie. - Szum ucichnie, a rodzina będzie pamiętała zawsze - mówiła kilka dni temu druga z sióstr polityka, Krystyna Bieńkowska. Jednak pod wpływem namów przyjaciół i współpracowników Aleksandra Szczygły zmielili zdanie. - Tak nas o to prosili, tak namawiali, że nie mogliśmy odmówić - uzasadnia Danuta Szczygło.
Zdecydowało też to, że Aleksander od lat był z Warszawą związany. Miał tam przyjaciół i znajomych, którzy o nim nie zapomną. Poza tym do Warszawy z Czerwonki - gdzie mieszka rodzina polityka - nie jest daleko. - Zawsze możemy wsiąść w autobus i pojechać na grób. Mam też pewność, że tam nikt niczego nie będzie niszczył, bo cmentarz na Powązkach jest pilnowany, a w Węgoju różnie z tym bywało - tłumaczy. Nieraz zastawali na grobach rodziców poprzewracane kwiaty i potłuczone znicze. - Jakby ktoś robił to specjalnie, widząc nazwisko Szczygło - mówi.
Decyzja o zmianie miejsca pochówku nie była łatwa. - Mój 13-letni syn, który był ulubieńcem Aleksandra, aż się popłakał z tego powodu. Musiałam mu tłumaczyć, że wujek ma tam w Warszawie przyjaciół, którzy też chcą, by spoczął na cmentarzu, gdzie leżą wybitni Polacy. Dopiero wtedy zrozumiał - opowiada.
I przypomina, że z Lechem Kaczyńskim Aleksander znał się od początku Solidarności. - Cały czas razem. Lech ciągnął go do Warszawy, chciał mieć blisko siebie. I razem zginęli - kończy pani Danuta.
W sobotę trumna z ciałem ministra Aleksandra Szczygły przyjedzie do Olsztyna. O godz. 10 w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa przy ul. Kopernika odbędzie się uroczyste nabożeństwo. Mszę św. ma koncelebrować arcybiskup senior Edmund Piszcz. Potem trumna wróci do Warszawy. Pogrzeb na Powązkach odbędzie się w przyszłym tygodniu. Dokładna data w piątek po południu nie była jeszcze znana.
Już w poniedziałek odbędzie się pogrzeb biskupa polowego Tadeusza Płoskiego. Uroczystości w katedrze wojskowej przy ul. Długiej w Warszawie zaczną się o godz. 12.
- 1 komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć