Cała katedra modliła się za ofiary katastrofy TU 154

man
10.04.2010 , aktualizacja: 10.04.2010 23:27
A A A Drukuj
To miała być msza za Jana Pawła II w 5. rocznicę śmierci.

Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta
W soboty na mszy w olsztyńskiej katedrze o godz. 19 jest zazwyczaj ok. 50 wiernych. Wiadomo było, że wczoraj (10 kwietnia) na pewno będzie więcej, bo ten wieczór miał być w głównej świątyni miasta dniem modlitw w intencji zmarłego w 2005 roku Ojca Świętego. Piąta rocznica jego śmieci minęła 2 kwietnia, ale że przypadła w Wielki Piątek, jeden z najważniejszych dni w kościele, nie można było wtedy upamiętnić papieża Polaka. Przy tej okazji na pewno nie obyłoby się też bez wspomnienia rocznicy zbrodni katyńskiej.

Ale księża modlitwą musieli objąć nie tylko papieża, nie tylko ofiary zbrodni w lesie w Katyniu, ale także tych, którzy zginęli na lotnisku pod Smoleńskiem. Informacja o tym, że msza papieska będzie mszą w intencji ofiar katastrofy szybko rozeszła się po Olsztynie. Kościół wypełniły setki wiernych. - Dziś rano zostaliśmy dogłębnie wstrząśnięci wiadomością o rozbiciu samolotu prezydenckiego z delegacją. Polecajmy Bogu tamte i dzisiejsze ofiary Katynia. Bożej opiece polecajmy naszą ojczyznę - mówi ks. Andrzej Lesiński, proboszcz katedry na początku mszy.

Homilię wygłosił abp Wojciech Ziemba, metropolita warmiński, który zaczął ją słowami Apokalipsy: "Przestań się lękać". W kazaniu nawiązywał nieustannie do śmierci papieża Polaka i sobotniej tragedii. - 2 kwietnia 2005 roku, przed pięciu laty jakby zatrzymał się czas. Dziś podobnie czas się zatrzymał. Utraciliśmy prezydenta państwa z małżonką i bliskimi osobami - mówił.

Parę chwil poświęcił biskupowi polowemu Tadeuszowi Płoskiemu, który pochodził z Lidzbarka Warmińskiego, studiował w seminarium duchownym w Olsztynie, a potem - choć został biskupem polowym w Warszawie - wciąż był związany z Olsztynem. Nic dziwnego, że księża z metropolii warmińskiej przeżyli jego śmierć szczególnie: był kolegą, którego znali ze studiów i potem z pracy. - Wychował się na tej ziemi, byliśmy dumni z jego pracy - wspominał abp Ziemba. - Oddał życie wśród bliskich sobie żołnierskich mogił.

A msze skończył słowami: - Pan Bóg daje różne znaki. I duże, i małe. Znak katyński to znak ofiary. Znak Jana Pawła II to znak wielkiego ducha ludzkiego. Znak śmierci [ofiar katastrofy] oczekuje na interpretację. Trzeba go jeszcze odczytać.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów