Film o Grunwaldzie będzie, ale już po bitwie
07.04.2010
, aktualizacja: 07.04.2010 17:56
Nie będzie edukacyjnego filmu o wojnie polsko-krzyżackiej na 600. rocznicę bitwy. Władze samorządowe i twórcy nie doszli do porozumienia. Obraz powstanie prawdopodobnie później i pokaże m.in. obchody rocznicy.
ZOBACZ TAKŻE
- Grunwald to pole do popisu. Jak je zagospodarować? (10-02-10, 18:33)
- Jaki film o Grunwaldzie? Na razie wiadomo tylko, że drogi... (08-02-10, 19:21)
- Czy w tym roku pod Grunwaldem będą tylko Polacy? (24-01-10, 17:17)
- Zamieszanie z obchodami bitwy pod Grunwaldem (11-01-10, 18:55)
- Małopolska wysyła pod Grunwald precelki (26-11-09, 17:09)
- Gołdap, odprawy do Rosji na europejską skalę (27-07-09, 19:26)
Pomysł był taki, żeby zrobić edukacyjną produkcję dla szkół i turystów. Samorząd i Państwowy Instytut Sztuki miały wysupłać na ten cel niemal 800 tys. zł. Film zgodnie z sugestią Instytutu miał zrobić reżyser z Krakowa, który zapowiadał, że będzie to "produkcja w stylu BBC".
Zapowiedzi zapowiedziami, ale władze samorządowe (wkład województwa wynosił 300 tys. zł) nie chciały wykładać pieniędzy w ciemno. Dlatego przy Centrum Edukacji i Inicjatyw Kulturalnych powstał zespół: historyk Stanisław Achremczyk, Krzysztof Stachowski, dyrektor CEiIK-u, a także Andrzej Fabisiak, wicedyrektor Teatru im. S. Jaracza. Komisja miała zaakceptować kształt produkcji, zanim zostaną przekazane pieniądze.
Szybko okazało się, że oczekiwania reżysera i samorządowców rozminęły się. Rozmowy rozpoczęły się w drugiej połowie 2009 r., ale jeszcze w lutym tego roku nie było uzgodnionej wersji scenariusza. Reżyser chciał przygotować dokument w oparciu o materiały zgromadzone przy okazji kręcenia większej produkcji poświęconej historii zakonu krzyżackiego. Nasi domagali się natomiast skondensowanej, ale dość szczegółowej historii konfliktu polsko-krzyżackiego w latach 1409-1411, oraz tego, by firm promował historię regionu. Na dodatek okazało się, że w przesłanym z Krakowa konspekcie są błędy rzeczowe. - Nie można na przykład mylić nazw miejscowości albo mówić, że twierdza w Olsztynie była zamkiem krzyżackim - wyliczał nam prof. Stanisław Achremczyk.
Reżyser dziwił się z kolei skrupulatności historyków na tak wczesnym etapie i ostrzegał, że jeśli tak dalej pójdzie, to film nie powstanie na rocznicę. Chodziło m.in. o brak czasu na wykonanie skomplikowanych animacji w technice 3D.
Pisaliśmy wtedy, że w takich okolicznościach dzieło może nie powstać. Teraz wiadomo już, że go nie będzie. Kiedy wydawało się, że jest porozumienie co do treści, filmowcy uznali, że już jest za późno. - Wysłaliśmy w lutym propozycję umowy. Filmowcy milczeli, a potem stwierdzili, że rezygnują ze współpracy - opowiada Krzysztof Stachowski.
Reżyser Krzysztof Talczewski twierdzi, że wszystko było "śmiertelnym nieporozumieniem". - Grzecznościowo zgodziłem się na udostępnienie już posiadanych materiałów. Jednak takie wymagania można mieć nie w lutym 2010 roku, ale przynajmniej rok wcześniej. Filmy rocznicowe trzeba robić z wyprzedzeniem - mówi. - Szalenie mi przykro że tak się stało. Starałem się, ale to była tylko strata czasu. Była szansa, wynajęte studia, ale teraz już nie ma o czym mówić.
Chyba nasi urzędnicy też odetchnęli, że uwolnili się od współpracy z krakowskim artystą. Teraz myślą o planie B: - Nie mogliśmy wydawać pieniędzy na "gniota" i dlatego tak pilnowaliśmy scenariusza - wyjaśnia Stachowski. - Teraz możemy ogłosić własny konkurs na film.
Zamiast projekcji na rocznicę dostaniemy być może film o jubileuszu, oczywiście już po obchodach rocznicy zwycięstwa w 1410 r. - To jeden z pomysłów które rozważamy w zamian - wyjaśnia wicemarszałek województwa Jolanta Szulc. - Jest to lepsze rozwiązanie niż wydawanie pieniędzy na siłę i na ostatnią chwilę. Przy okazji otrzymamy film, który przedstawia to, czego przed rocznicą nie dałoby się pokazać.
Krzysztof Talczewski przygotowuje natomiast własny film o zakonie krzyżackim. - I mam nadzieję, że na lipiec będzie gotowy - mówi reżyser.
Zapowiedzi zapowiedziami, ale władze samorządowe (wkład województwa wynosił 300 tys. zł) nie chciały wykładać pieniędzy w ciemno. Dlatego przy Centrum Edukacji i Inicjatyw Kulturalnych powstał zespół: historyk Stanisław Achremczyk, Krzysztof Stachowski, dyrektor CEiIK-u, a także Andrzej Fabisiak, wicedyrektor Teatru im. S. Jaracza. Komisja miała zaakceptować kształt produkcji, zanim zostaną przekazane pieniądze.
Szybko okazało się, że oczekiwania reżysera i samorządowców rozminęły się. Rozmowy rozpoczęły się w drugiej połowie 2009 r., ale jeszcze w lutym tego roku nie było uzgodnionej wersji scenariusza. Reżyser chciał przygotować dokument w oparciu o materiały zgromadzone przy okazji kręcenia większej produkcji poświęconej historii zakonu krzyżackiego. Nasi domagali się natomiast skondensowanej, ale dość szczegółowej historii konfliktu polsko-krzyżackiego w latach 1409-1411, oraz tego, by firm promował historię regionu. Na dodatek okazało się, że w przesłanym z Krakowa konspekcie są błędy rzeczowe. - Nie można na przykład mylić nazw miejscowości albo mówić, że twierdza w Olsztynie była zamkiem krzyżackim - wyliczał nam prof. Stanisław Achremczyk.
Reżyser dziwił się z kolei skrupulatności historyków na tak wczesnym etapie i ostrzegał, że jeśli tak dalej pójdzie, to film nie powstanie na rocznicę. Chodziło m.in. o brak czasu na wykonanie skomplikowanych animacji w technice 3D.
Pisaliśmy wtedy, że w takich okolicznościach dzieło może nie powstać. Teraz wiadomo już, że go nie będzie. Kiedy wydawało się, że jest porozumienie co do treści, filmowcy uznali, że już jest za późno. - Wysłaliśmy w lutym propozycję umowy. Filmowcy milczeli, a potem stwierdzili, że rezygnują ze współpracy - opowiada Krzysztof Stachowski.
Reżyser Krzysztof Talczewski twierdzi, że wszystko było "śmiertelnym nieporozumieniem". - Grzecznościowo zgodziłem się na udostępnienie już posiadanych materiałów. Jednak takie wymagania można mieć nie w lutym 2010 roku, ale przynajmniej rok wcześniej. Filmy rocznicowe trzeba robić z wyprzedzeniem - mówi. - Szalenie mi przykro że tak się stało. Starałem się, ale to była tylko strata czasu. Była szansa, wynajęte studia, ale teraz już nie ma o czym mówić.
Chyba nasi urzędnicy też odetchnęli, że uwolnili się od współpracy z krakowskim artystą. Teraz myślą o planie B: - Nie mogliśmy wydawać pieniędzy na "gniota" i dlatego tak pilnowaliśmy scenariusza - wyjaśnia Stachowski. - Teraz możemy ogłosić własny konkurs na film.
Zamiast projekcji na rocznicę dostaniemy być może film o jubileuszu, oczywiście już po obchodach rocznicy zwycięstwa w 1410 r. - To jeden z pomysłów które rozważamy w zamian - wyjaśnia wicemarszałek województwa Jolanta Szulc. - Jest to lepsze rozwiązanie niż wydawanie pieniędzy na siłę i na ostatnią chwilę. Przy okazji otrzymamy film, który przedstawia to, czego przed rocznicą nie dałoby się pokazać.
Krzysztof Talczewski przygotowuje natomiast własny film o zakonie krzyżackim. - I mam nadzieję, że na lipiec będzie gotowy - mówi reżyser.
- 7 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień


