O parku narodowym na Mazurach trzeba zacząć krzyczeć

Marta Bełza
26.03.2010 , aktualizacja: 26.03.2010 18:16
A A A Drukuj
Warmińscy ekolodzy aktywnie zabiegają o zachowanie krajobrazu kulturowego. Organizują widowiskowe akcje, które przynoszą nie tylko rozgłos, ale i efekt. Zwolennicy ochrony Mazur na razie jedynie apelują, a to widać za mało, żeby przekonać urzędników do działania.
Aleje drzew to jeden z najbardziej charakterystycznych elementów krajobrazu kulturowego Warmii. Często jednak słychać niepokojące opinie, że należy je wyciąć, bo zagrażają kierowcom. Z takimi argumentami polemizują lokalni ekolodzy. Organizują liczne akcje, które mają zmienić świadomość mieszkańców. Jednym z ich bardziej spektakularnych przedsięwzięć był "Całun Warmiński". Owinęli przydrożne drzewa w żałobne bawełniane płótna przy drodze z Olsztyna do Jonkowa oraz w parku obok Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Inny pomysł to "Karnawał drzew", czyli cykl imprez zorganizowanych przez stowarzyszenia ekologiczne i artystyczne z gminy Jonkowo. Mają one wesprzeć społeczników, którzy przygotowali projekt uchwały mający ustanowić pomnikami przyrody aleje w ich okolicy.

Okazuje się, że takie głośne akcje przynoszą nie tylko rozgłos, ale i skutki. W działania ekologów z Warmii włączyła się światowa organizacja ekologiczna Greenpeace, która zaapelowała na swojej stronie o wysyłanie do urzędników listów przeciw wycince drzew. W ciągu dwóch dni tylko na skrzynkę sekretariatu powiatu olsztyńskiego i starosty przyszło ponad 3 tys. e-maili. Wycinki na terenie gminy Jonkowo zostały wstrzymane.

Działania warmińskich ekologów stały się tak głośne, że zaczęli wzorować się na nich obrońcy przyrody z innych części Polski. W styczniu mieszkańcy województwa lubuskiego owinęli przydrożne drzewa białymi zasłonami, by zaprotestować przeciwko planom ich wycinki. Zainspirował ich właśnie pomysł warmińskich obrońców alei.

Walka o Mazury rozgrywa się znacznie spokojniej. Zwolennicy utworzenia Mazurskiego Parku Narodowego napisali list otwarty do premiera i ministra środowiska z apelem o ochronę terenów cennych przyrodniczo. Podpisało się pod nim mnóstwo znakomitości: znani artyści, poeci, pisarze, naukowcy, dziennikarze. W tym gronie są m.in. Andrzej Wajda, Wisława Szymborska, Krzysztof Penderecki, Olga Lipińska, Wojciech Malajkat, a z Olsztyna Kazimierz Brakoniecki, współzałożyciel Wspólnoty Kulturowej "Borussia", rektor UWM Józef Górniewicz, pisarz Erwin Kruk. Zwolennicy parku publikowali swoje przemyślenia w "Gazecie" i "Tygodniku Powszechnym". Zdaje się jednak, że apelowanie to zbyt delikatna metoda, aby przekonać zarówno władze samorządowe, jak i ministerstwo do podjęcia konkretnych działań w sprawie utworzenia parku. Od publikacji listu minęło kilka miesięcy. W tym czasie przedstawiciele resortu środowiska zadeklarowali jedynie, że pochylą się nad koncepcją objęcia części Mazur ścisłą ochroną, ale dopiero po tym, jak doprowadzą do poszerzenia granic Białowieskiego Parku Narodowego. Władze samorządowe nadal jednoznacznie nie zadeklarowały, czy popierają inicjatywę. Urząd Marszałkowski ograniczył się do ogłoszenia konkursu na wykonanie analizy, która pokaże, jakie skutki przyniesie utworzenie Mazurskiego Parku Narodowego. Ochrona terenów cennych przyrodniczo jest odsuwana w czasie. Konsultacje nie są prowadzone i wciąż nie wiadomo, kiedy miałyby się rozpocząć. Sprawa ochrony Mazur pokazuje, że w nawet tak oczywistych kwestiach nie wystarczy rozmawiać i apelować. Trzeba więc zacząć krzyczeć, organizować akcje, happeningi, bo o Mazurskim Parku Narodowym robi się coraz ciszej i możemy nigdy nie doczekać się jego utworzenia.

Podziel się

  • 20 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy