Wybory władz w Olsztynie podzieliły Platformę

Tomasz Kurs
26.03.2010 , aktualizacja: 26.03.2010 18:16
A A A Drukuj
Niespodzianki nie było. Jan Tandyrak, znany restaurator i były radny został szefem struktur powiatowych PO. Część działaczy protestuje i żąda powtórzenia zjazdu.

Fot. Przemyslaw Skrzydlo / AG Lidia Staroń
Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
Lidia Staroń
W czwartkowy wieczór dostał 64 głosy. To wystarczyło, by pokonać Krzysztofa Krukowskiego, byłego kandydata do fotela prezydenta miasta, którego poparło 50 działaczy. Wynik Krukowskiego i tak jest sporym zaskoczeniem, bo wydawało się, że żaden z konkurentów nie będzie w stanie nawet zbliżyć się do poparcia, na jakie może liczyć Jan Tandyrak. - Skoncentrujemy się na wygraniu najbliższych wyborów samorządowych. Chcemy przedstawić wizję miasta, a także stworzyć grupę ekspercką w oparciu o różne środowiska, w tym o uczelnię, architektów, biznes - mówi nowy przewodniczący. - Naszym głównym przeciwnikiem politycznym jest PiS.

O tym, że Jan Tandyrak szykuje polityczny powrót, pisaliśmy na początku marca. W latach 2006-2009 był najbardziej wpływowym radnym PO w Olsztynie. W lipcu 2009 r. musiał się jednak rozstać z radą miasta. Wojewoda uznał, że radny jako współwłaściciel restauracji nie mógł - bo to rodzi konflikt interesów - korzystać z ogródków letnich, leżących na gruncie miasta. Mimo że odszedł z rady miasta i tak mówiło się o jego rosnących wpływach w partii.

Głosowanie w PO ma dodatkowe podteksty. Część polityków tej partii twierdzi, że niektóre koła partyjne uaktywniły się dopiero na czas wyborów, a w nich ludzie, którzy liczą, że teraz łatwiej im będzie załatwić swoje interesy. W takich okolicznościach dwa tygodnie temu z kierowania strukturami powiatu niespodziewanie zrezygnował Tomasz Głażewski, były wiceprezydent. Być może chciał się zdystansować wobec tego, co się dzieje w jego partii przed wyborami? Na dodatek grupa popierająca Tandyraka nie zadowoliła się stanowiskiem przewodniczącego. Zdominowała także wybory delegatów, którzy niedługo wybiorą władze regionalne PO. Poparcia nie uzyskał chociażby prof. Wojciech Maksymowicz, który mówił głośno o potrzebie odnowy w lokalnej Platformie i był uważany za jednego z głównych kandydatów na szefa PO w regionie. Taki wynik najlepiej pokazuje, jak podzieliła się Platforma. - W partii liczą się tylko interesy, a nie ciekawe programy - mówi jeden z rozgoryczonych działaczy PO.

Choć olsztyńska Platforma wybory ma już za sobą, nie znaczy to, że Tandyrak może być spokojny. Odwołanie od wyników głosowania zapowiedziała posłanka Lidia Staroń. Ten wniosek ma poprzeć kilkudziesięciu działaczy Platformy, którzy twierdzą, że w czasie wyborów doszło do błędów. - Wiele osób nie zostało zawiadomionych na czas o terminie głosowania i zabrakło sprawozdania poprzednich władz powiatowych - wyjaśnia parlamentarzystka. - Te wybory nie były demokratyczne i będziemy wnosili o powtórzenie zjazdu.

Najsilniejsza partia na politycznej scenie postawiła w Olsztynie na znane twarze. Zamiast nowego otwarcia i nowych pomysłów wycinani są ci, którzy mogą stanowić alternatywę dla starych wyjadaczy. Taki wizerunek woli olsztyńska Platforma.

Podziel się

  • 123 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy