Młodzi siatkarze dostają szansę. Obiecał im prezydent
19.03.2010
, aktualizacja: 19.03.2010 18:25
Pojawiła się nadzieja, że jedyna klasa siatkarska w olsztyńskich podstawówkach nie przestanie istnieć, mimo decyzji urzędników. - Dyrekcja SP 30 powinna poprawić błędy we wniosku o przeprowadzenie naboru - deklaruje prezydent.
ZOBACZ TAKŻE
- Los młodych siatkarzy nadal niepewny (12-03-10, 19:27)
- Krytykują Szmita za cięcie "utalentowanych uczniów" (11-03-10, 18:56)
- Siatkówka nie dla uczniów podstawówki. "Za młodzi" (10-03-10, 19:34)
Los unikalnej w mieście sportowej klasy jest zagrożony, bo urzędnicy nie zgodzili się, aby odbył się do niej kolejny nabór. Uczniowie mogą się zapisywać do tej klasy co trzy lata, dlatego pracownicy magistratu zakwestionowali jej istnienie. Negatywną opinię wydał wydział edukacji oraz biuro sportu. Za likwidacją klasy był też wiceprezydent Jerzy Szmit, który stwierdził, że w podstawówce jest za wcześnie, aby przeprowadzić selekcję i stwierdzić, które dzieci są uzdolnione. Pisaliśmy o tym w zeszłym tygodniu.
Jednak ostateczną decyzję w tej sprawie podejmie prezydent, który spotkał się w piątek z przedstawicielami szkoły. Piotr Grzymowicz tłumaczy, że wniosek złożony przez szkołę zawiera szereg błędów i nie jest zgodny z przepisami Ministerstwa Sportu regulującymi działalność klas sportowych i zaleceniami ratuszowych wydziałów. - Nie ma w nim zapisu o istnieniu klasy sportowej w statucie szkoły, nie ma opisu, na jakiej zasadzie ma się odbywać współpraca z klubami sportowymi, które powinny sprawować nadzór, nie ma określonych warunków rekrutacji - wymienia prezydent. - Klasy sportowe nie mogą być tworzone tylko z uczniów z rejonu szkoły. Informacja o ich istnieniu musi być rozpowszechniona w całym Olsztynie tak, aby wybrać tych najlepiej predysponowanych. Nie ma też określonych skutków finansowych, jakie poniesie miasto, kiedy taka klasa będzie działać.
To tylko niektóre z uchybień, które zdaniem urzędników popełnili autorzy wniosków. Piotr Grzymowicz wyznaczył dyrekcji podstawówki siedem dni na poprawienie podania. Jeżeli do tego czasu zostaną wyeliminowane wszystkie błędy, prośba szkoły zostanie ponownie rozpatrzona. - Na pewno będziemy poprawiać wniosek - deklaruje Paweł Loret, nauczyciel WF, który opiekuje się klasą siatkarską. - Wygląda na to, że wszystko jest na dobrej drodze.
Jednak ostateczną decyzję w tej sprawie podejmie prezydent, który spotkał się w piątek z przedstawicielami szkoły. Piotr Grzymowicz tłumaczy, że wniosek złożony przez szkołę zawiera szereg błędów i nie jest zgodny z przepisami Ministerstwa Sportu regulującymi działalność klas sportowych i zaleceniami ratuszowych wydziałów. - Nie ma w nim zapisu o istnieniu klasy sportowej w statucie szkoły, nie ma opisu, na jakiej zasadzie ma się odbywać współpraca z klubami sportowymi, które powinny sprawować nadzór, nie ma określonych warunków rekrutacji - wymienia prezydent. - Klasy sportowe nie mogą być tworzone tylko z uczniów z rejonu szkoły. Informacja o ich istnieniu musi być rozpowszechniona w całym Olsztynie tak, aby wybrać tych najlepiej predysponowanych. Nie ma też określonych skutków finansowych, jakie poniesie miasto, kiedy taka klasa będzie działać.
To tylko niektóre z uchybień, które zdaniem urzędników popełnili autorzy wniosków. Piotr Grzymowicz wyznaczył dyrekcji podstawówki siedem dni na poprawienie podania. Jeżeli do tego czasu zostaną wyeliminowane wszystkie błędy, prośba szkoły zostanie ponownie rozpatrzona. - Na pewno będziemy poprawiać wniosek - deklaruje Paweł Loret, nauczyciel WF, który opiekuje się klasą siatkarską. - Wygląda na to, że wszystko jest na dobrej drodze.
- 3 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień


