Rodzice wolą szkołę od przedszkola. "Bo taniej"
12.03.2010
, aktualizacja: 12.03.2010 19:30
W poniedziałek rozpoczyna się nabór do miejskich przedszkoli i podstawówek. Wygląda na to, że w tym roku w szkolnych ławach zasiądzie znacznie więcej sześciolatków. - Bo za szkołę nie trzeba płacić - wyjaśnia dyrektorka SP 32
ZOBACZ TAKŻE
- Po latach miasto postawi przedszkole na Jarotach (17-08-10, 17:44)
- W przedszkolach komplet. 6-latki niechętne do nauki (23-04-10, 19:18)
- Sprawdzają, jak upchnąć 6-latki w szkołach (21-11-08, 19:54)
Olsztynianie, których dzieci pójdą w tym roku do przedszkola lub podstawówki prowadzonej przez Urząd Miasta, muszą zarejestrować się na stronie internetowej www. nabor.pcss.pl/olsztyn. - Formuła zapisów jest identyczna jak w zeszłym roku - informuje Adam Szkolnik z miejskiego wydziału edukacji. - Wszystko zaczyna się 15 marca. Rodzice znajdą niezbędne informacje na stronie, są tam też podania i formularze, które należy wypełnić.
W portalu można poczytać o placówkach, do których chcą zapisać swoją pociechę, m.in. ile jest w niej miejsc, jakie zajęcia dodatkowe są prowadzone czy jaki program jest realizowany przez nauczycieli i opiekunów.
Bitwa o przedszkola
Jak co roku największa bitwa stoczy się wśród starających się o miejsce w przedszkolu. Pierwszeństwo w przyjmowaniu do publicznych placówek mają dzieci samotnych rodziców. Następne w kolejności są maluchy, których rodzice pracują. Przywileje mają też te, których rodzeństwo już chodzi do tego przedszkola, a także dzieci rodziców, u których orzeczono znaczny lub umiarkowany stopień niepełnosprawności, całkowitą niezdolność do pracy oraz niemożność samodzielnej egzystencji oraz dzieci z rodzin zastępczych. Zgodnie z rządową reformą dotyczącą obniżenia wieku szkolnego, miejsca muszą znaleźć się też dla pięciolatków.
Każdego roku po zakończeniu naboru, rodzice utyskują, że w olsztyńskich przedszkolach jest znacznie mniej miejsc niż chętnych. Urzędnicy z wydziału edukacji przypominają, że prawie 2 tys. dzieciaków może uczęszczać na zajęcia w niepublicznych placówkach, za które jednak trzeba zapłacić więcej. W tym roku była obawa, że liczba miejsc w prywatnych ochronkach zmniejszy się o 250. Budynek przy ul. Artyleryjskiej, w którym pomieszczenia dzierżawiło przedszkole "Skrzaty" został wystawiony przez Agencję Mienia Wojskowego na sprzedaż. Właściciele prosili miasto o odkupienie nieruchomości, jednak nie było na to pieniędzy. Teraz poinformowali, iż przedszkole zostanie przeniesione do budynku oddalonego od dotychczasowej siedziby zaledwie o kilkanaście metrów. - Miejsce pozostaje to samo - w sąsiedztwie malowniczego parku i przestronnego placu zabaw - mówi Marzena Berezecka, dyrektorka przedszkola. "Skrzaty" uruchamiają także dodatkowy oddział na Jarotach, gdzie jest dużo młodych małżeństw z dziećmi. Nowa placówka przygotowana jest na przyjęcie 50 maluchów.
Więcej sześciolatków idzie do szkoły
Przed poważnym dylematem stają także rodzice sześciolatków. Muszą zdecydować, czy chcą posłać swoje dziecko do przedszkola czy do pierwszej klasy podstawówki. W zeszłym roku tylko 60 maluchów zasiadło w szkolnych ławach. - Teraz mamy tylko trzech sześciolatków w pierwszej klasie, ale zainteresowanie rodziców wskazuje, że w przyszłym roku szkolnym ta liczba powinna być znacznie większa - opowiada Ewa Kamecka, dyrektorka SP 32 przy ul. Wicherta. - Z rozmów wynika, że nie wszyscy rodzice mają świadomość z czym to się wiąże i mają ogromny dylemat. Boją się, czy ich dziecko sobie poradzi. Nie wiedzą, iż w nowej podstawie programowej próg wymagań jest obniżony. Przychodzą do szkoły często całymi rodzinami, rozmawiamy z nimi i staramy się pomóc w podjęciu decyzji.
Ewa Kamecka tłumaczy, że ważnym czynnikiem są też względy ekonomiczne. Podstawówka w przeciwieństwie do przedszkola jest darmowa, a dzieci mogą liczyć na opiekę świetlicową po lekcjach. Pani dyrektor zapewnia, że w pierwszej klasie poradzi sobie każdy normalnie rozwijający się sześciolatek. - Nie ma na co czekać, tym bardziej że za dwa lata i tak będzie to obowiązkowe - przekonuje.
W portalu można poczytać o placówkach, do których chcą zapisać swoją pociechę, m.in. ile jest w niej miejsc, jakie zajęcia dodatkowe są prowadzone czy jaki program jest realizowany przez nauczycieli i opiekunów.
Bitwa o przedszkola
Jak co roku największa bitwa stoczy się wśród starających się o miejsce w przedszkolu. Pierwszeństwo w przyjmowaniu do publicznych placówek mają dzieci samotnych rodziców. Następne w kolejności są maluchy, których rodzice pracują. Przywileje mają też te, których rodzeństwo już chodzi do tego przedszkola, a także dzieci rodziców, u których orzeczono znaczny lub umiarkowany stopień niepełnosprawności, całkowitą niezdolność do pracy oraz niemożność samodzielnej egzystencji oraz dzieci z rodzin zastępczych. Zgodnie z rządową reformą dotyczącą obniżenia wieku szkolnego, miejsca muszą znaleźć się też dla pięciolatków.
Każdego roku po zakończeniu naboru, rodzice utyskują, że w olsztyńskich przedszkolach jest znacznie mniej miejsc niż chętnych. Urzędnicy z wydziału edukacji przypominają, że prawie 2 tys. dzieciaków może uczęszczać na zajęcia w niepublicznych placówkach, za które jednak trzeba zapłacić więcej. W tym roku była obawa, że liczba miejsc w prywatnych ochronkach zmniejszy się o 250. Budynek przy ul. Artyleryjskiej, w którym pomieszczenia dzierżawiło przedszkole "Skrzaty" został wystawiony przez Agencję Mienia Wojskowego na sprzedaż. Właściciele prosili miasto o odkupienie nieruchomości, jednak nie było na to pieniędzy. Teraz poinformowali, iż przedszkole zostanie przeniesione do budynku oddalonego od dotychczasowej siedziby zaledwie o kilkanaście metrów. - Miejsce pozostaje to samo - w sąsiedztwie malowniczego parku i przestronnego placu zabaw - mówi Marzena Berezecka, dyrektorka przedszkola. "Skrzaty" uruchamiają także dodatkowy oddział na Jarotach, gdzie jest dużo młodych małżeństw z dziećmi. Nowa placówka przygotowana jest na przyjęcie 50 maluchów.
Więcej sześciolatków idzie do szkoły
Przed poważnym dylematem stają także rodzice sześciolatków. Muszą zdecydować, czy chcą posłać swoje dziecko do przedszkola czy do pierwszej klasy podstawówki. W zeszłym roku tylko 60 maluchów zasiadło w szkolnych ławach. - Teraz mamy tylko trzech sześciolatków w pierwszej klasie, ale zainteresowanie rodziców wskazuje, że w przyszłym roku szkolnym ta liczba powinna być znacznie większa - opowiada Ewa Kamecka, dyrektorka SP 32 przy ul. Wicherta. - Z rozmów wynika, że nie wszyscy rodzice mają świadomość z czym to się wiąże i mają ogromny dylemat. Boją się, czy ich dziecko sobie poradzi. Nie wiedzą, iż w nowej podstawie programowej próg wymagań jest obniżony. Przychodzą do szkoły często całymi rodzinami, rozmawiamy z nimi i staramy się pomóc w podjęciu decyzji.
Ewa Kamecka tłumaczy, że ważnym czynnikiem są też względy ekonomiczne. Podstawówka w przeciwieństwie do przedszkola jest darmowa, a dzieci mogą liczyć na opiekę świetlicową po lekcjach. Pani dyrektor zapewnia, że w pierwszej klasie poradzi sobie każdy normalnie rozwijający się sześciolatek. - Nie ma na co czekać, tym bardziej że za dwa lata i tak będzie to obowiązkowe - przekonuje.
- 4 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień
- Sąsiedzi rodziny z Węgorzewa: Kolor ...
- Wściekła na Manor: brudna pościel, tapety ...
- Basen UWM tańszy od miejskiej Aquasfery. ...
- Naprawdę ekstremalna dyscyplina sportu ...
- Prohibicja na studniówce, wódka do zlewu. ...
- TOP 7 najbardziej bezmyślnych przykładów ...
- Ojciec spacerował z dzieckiem. Zabił go ...



