Drwale tną aleje jak szaleni. Zajmie się nimi policja

Grzegorz Szydłowski
12.03.2010 , aktualizacja: 12.03.2010 19:25
A A A Drukuj
Służby ochrony środowiska mają dość samowoli drogowców, którzy bez opamiętania usuwają aleje drzew. - Kto ich powstrzyma? - pyta się jeden z pasjonatów przyrody, który opisał cenną aleję, a drogowcy ją właśnie wycięli
Droga z Morąga do Małdyt
Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
Droga z Morąga do Małdyt
Wycinki drzew są potrzebne, by przebudowywać drogi. Tak tłumaczą drogowcy, fachowcy od bezpieczeństwa na drogach, wielu kierowców. Jednak wojewódzkie służby ochrony środowiska alarmują, że coraz częściej drwale tną jak chcą. Inspektorzy Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska zostali zmuszeni nawet do złożenia na policję zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa przez drogowców, którzy kilka dni temu wycięli kilkadziesiąt wiekowych dębów na trasie z Bartoszyc do Kętrzyna. - Nie dość, że były to wartościowe drzewa, to na dodatek były siedliskiem pachnicy dębowej, owada chronionego prawem unijnym - podkreśla Maria Mellin, dyrektor RDOŚ w Olsztynie. - Wstrzymaliśmy w środę wywóz wyciętych drzew, by uchronić pachnicę przed całkowitym zniszczeniem. To jedyne, co nam się udało zrobić.

Urzędnicy z dyrekcji przyznają, że nie są w stanie wyłapać wszystkich samowolek związanych z wycinką drzew. Na szczęście coraz częściej informują ich o tym mieszkańcy. Tak było niedawno w okolicy Olecka, gdzie drogowcy wycięli ok. 200 drzew przy gruntowej drodze Krupin-Markowskie. RDOŚ o tym nie wiedział, a powinien. Jeden z mieszkańców w dramatycznym liście zaalarmował wojewódzkie służby ochrony środowiska o zniszczeniu alei. Przy drodze rosły klony, jesiony, lipy i jedna sosna, wszystkie w wieku 80-130 lat. - Zajmując się krajoznawstwem, zaprojektowałem tędy szlak turystyczny, który został oznakowany i opisany w publikacjach krajoznawczych - napisał. - Była aleja i zniknęła, pozostały gałęzie i kikuty pni.

Łupem drogowców w tej alei padło także historyczne drzewo zasadzone na pamiątkę plebiscytu na Mazurach w 1920 r. Kilka lat temu udało się je uratować przez drwalami. Tym razem nie. - Drzewa wycięto tak szybko, że wracając tą drogą po kilku godzinach już nie zobaczyłem ani drzewa, ani nawet pni czy gałęzi. Czy pieniądze z kasy państwa i Unii Europejskiej mają służyć do zniszczenia mazurskich pejzaży? Kto powstrzyma szalonego drwala? - pyta retorycznie. I poprosił RDOŚ o ratunek dla ginących przydrożnych alei.

Maria Mellin twierdzi, że samowolka drogowców wynika ze świadomego nieprzestrzegania procedur. Tymczasem, zanim coś wytną, powinni na początek poznać walory historyczne i przyrodnicze drzew, które chcą usunąć, potem przygotować raport oddziaływania inwestycji na środowisko. - Nie jesteśmy przeciwni przebudowie dróg, bo to potrzebne inwestycje. Jednak trzeba to robić z głową. Wtedy zawsze dojdziemy do kompromisu, tak jak było w przypadku drogi z Węgorzewa do Srokowa [RDOŚ nie zgodził się na wycięcie cennej alei, więc władze gminy nakazały drogowcom szukać innego wariantu trasy, tak, by drzew nie usuwać - red.] - mówi dyrektor.

Pod topór w najbliższym czasie ma iść w regionie blisko 12 tys. drzew. Najwięcej, bo ok. 2,8 tys. sztuk, w tym dęby wzdłuż drogi Orneta-Lidzbark. Nie mniej, bo 2,3 tys. sztuk, ma zniknąć z trasy Pasłęk-Orneta. Służby ochrony środowiska zamierzają też walczyć o 1,3 tys. drzew przy trasie Małdyty-Morąg.

Tomasz Szczyglewski, dyrektor Zarządu Dróg Wojewódzkich, tłumaczy, że wycinki drzew związane są z planowanymi inwestycjami drogowymi, na które pieniądze dała Unia Europejska. - Tymczasem działania ekologów i protestujących przeciwko wycinkom drzew mogą zagrażać wykorzystaniu tych środków - zaznacza. I przypomina, że zgodnie z przepisami drzewa nie mogą rosnąć w odległości mniejszej niż 3 metry od drogi.

Ale tu się pojawia konflikt interesów, bo aleje drzew są cenne i krajobrazowo, i przyrodniczo. Te wartości chronią przepisy unijne. - Jeżeli drogowcy nie zrozumieją, że trzeba przestrzegać tych przepisów, to sprawą wycinek zajmie się w końcu Komisja Europejska, która cofnie dotacje przyznane na inwestycje drogowe - uważa Maria Mellin.

grzegorz.szydlowski@olsztyn.agora.pl

Senator broni alei

Prof. Ryszard Górecki wystąpił w piątek na posiedzeniu Senatu RP z oświadczeniem, w którym sprzeciwia się bezmyślnej wycince przydrożnych drzew. - Zezwalając na wycinkę drzew pomija się kwestię ochrony walorów krajobrazowych, kulturowych i przyrodniczych - tak ważnych w regionie Warmii i Mazur. Dlatego będę się starał, aby Ministerstwo Środowiska podjęło wszelkie możliwe działania, poczynając od najprostszych, jak akcje informacyjne i uświadamiające. Jeśli organom wydającym decyzje o wycince będzie towarzyszyła świadomość ekologiczna, znikną moje obawy o ochronę alei i drzew przydrożnych w naszym regionie - powiedział m.in. olsztyński senator.

NIK kwestionuje cięcia

Zastrzeżenia do prowadzonych wycinek miała również Najwyższa Izba Kontroli. W raporcie opublikowanym dwa lata temu inspektorzy NIK-u stwierdzili, że nikt nad nimi nie panuje. Na czarnej liście znalazł się m.in. Powiatowy Zarząd Dróg z Mrągowa. W kontrolowanym czasie tamtejsi drogowcy wystąpili o wydanie zgody na wycinkę ponad 1,1 tys. drzew. Konieczność usunięcia 99 proc. z nich uzasadnili zagrożeniem bezpieczeństwa ruchu. Kontrola wykazała jednak, że zaledwie 331 drzew należało wyciąć z tego powodu.

Podziel się

  • 135 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów

  • Pani Mellin... danabr 12.03.10, 22:19

    Pani Maria Mellin "uważa...", "twierdzi..." - to czytamy po raz któryś zrzędu.To chyba trochę za mało ! Może wreszcie zacznie Pani w tej sprawie działać jak przystało z racjiprzyjętych »

  • Drwale tną aleje jak szaleni. Zajmie się nimi p... privus 12.03.10, 23:06

    Panie Worobiec. Znamy już te ataki personalne w miejsce ustosunkowania się doproblemu. Retorykę i ataki ad personam proszę zamienić na przekonujące argumenty. »

  • Drwale tną aleje jak szaleni. Zajmie się nimi p... brutt 15.03.10, 22:14

    to wszystko są działania na pokaz. nim ruszy machina legislacyjna nie będziejuż czego bronić. Ale wtedy z czystym sumieniem będzie można powiedzieć że"bronilimśmy ale sie nie dało".Oto »