Sadyba: To nie drzewa przeszkadzają w modernizacji dróg

pisze Krzysztof Worobiec*
10.03.2010 , aktualizacja: 10.03.2010 19:39
A A A Drukuj
Krzysztof Hołowczyc na konferencji prasowej zwołanej 5 marca br. w Muzeum Przyrody (!?) w Olsztynie stwierdził, że "musimy skończyć z podziałami na tych, którzy kochają drzewa, i tych, którzy chcą je wycinać". To nie znaczy wcale, że nagle pokochał drzewa, bo dodał, że są one "szalenie niebezpieczne", zarzucając na dodatek, iż to z powodu protestów ekologów i lokalnych środowisk w obronie przydrożnych alei "nie wykorzystamy szansy modernizacji dróg za unijne pieniądze". To nieprawda! Wiemy od lat, że autostrady i dobre, nowoczesne drogi w Polsce powstają w ślimaczym tempie. Przyczyną tego stanu nie są protesty ekologów, lecz bałagan organizacyjny, biurokracja czy złe przetargi (zaskarżane najczęściej przez tych, którzy je przegrali), różnego rodzaju naciski, ale głównie brak pieniędzy. Unijne fundusze na inwestycje są i Unia może je dać - ale jak to zwykle bywa - nic za darmo, bo ten, kto daje, stawia też warunki. Zgodnie z ogłoszoną kilka dni temu przez Komisję Europejską strategią rozwoju do 2020 roku jednym z priorytetów Unii jest gospodarka ekologiczna, brak jest w niej natomiast rozwoju dróg (co "wywołało zaniepokojenie Warszawy"). Nie jest nowością, że priorytetem Unii jest ochrona środowiska, w tym bioróżnorodności (aleje są ich cennymi ostojami).

Krzysztof Hołowczyc twierdzi, że "drzewa zabijają". Statystki mówią coś innego: zabija brawura (niedostosowanie prędkości do warunków jazdy), arogancja (wyprzedzanie na trzeciego, wymuszanie pierwszeństwa etc.) i głupota (prowadzenie po alkoholu lub narkotykach). Niekiedy zabija nieszczęśliwy splot wydarzeń, ale to nie jest do przewidzenia lub powstrzymania (dlatego niewinni ludzie giną w wyniku trzęsień ziemi, powodzi, spadających skał etc). Same drzewa nie zabijają, dlatego nie ma sensu nawoływać do ich usuwania, lecz do faktycznej poprawy bezpieczeństwa na jezdni. To można osiągnąć poprzez edukację kierowców.

Co ciekawe: w Polsce Fundacja Kierowca Bezpieczny nawołuje do wycinania drzew, a w Niemczech automobilklub ADAC zainicjował akcję... „Ratujmy aleje”. To właśnie organizacja skupiająca miliony kierowców samochodowych, od lat zajmująca się badaniem stanu bezpieczeństwa na drogach, przeprowadzając tzw. crashtesty (badania skutków najechania pojazdu na inny pojazd lub przeszkodę), zajmująca się edukacją kierowców i wydająca miesięcznik „Motorwelt”, przestrzegała kierowców: „Kto swój pojazd skieruje na drzewo, ten musi się liczyć z dużym potencjałem energii kinetycznej, która w momencie uderzenia zamieni się w energię deformującą, co wiąże się z poważnymi skutkami dla ciała i życia pasażerów. Skuteczną strategią zapewnienia bezpieczeństwa nie jest prosta formuła: wyciąć wszystkie drzewa z poboczy dróg, lecz podjęcie szeregu działań zapewniających bezpieczeństwo. Do takiego pakietu działań zalicza się: odpowiednia technika jazdy, prędkość, stan pojazdu. Niebezpieczne miejsca na drodze muszą być rozpoznane i » rozbrojone «, a nowoczesne urządzenia zapewniające bezpieczeństwo, takie jak barierki energochłonne, powinny zapewnić dodatkową ochronę.”

Konsekwencją takiej logiki jest edukowanie kierowców i zalecanie ostrożności, dlatego w swoich wydawnictwach ADAC pisało: "Poruszając się po alejach, wszyscy jesteśmy zobligowani do szczególnej ostrożności." Dlatego są ograniczenia dozwolonej prędkości do 80 km na godzinę, zwłaszcza tam gdzie drzewa rosną zbyt blisko skraju drogi. Poza tym prędkość jazdy musi być dostosowana do szybko zmieniających się warunków oświetlenia drogi. Dzięki takim działaniom we wschodnich landach ocalono specyfikę krajobrazu (podobnego do warmińsko-mazurskiego) z dużą ilością wzniesień, z krętymi, wąskimi drogami i alejami, a jednocześnie doprowadzono do znacznego ograniczenia liczby wypadków oraz spadku o 2/3 ofiar śmiertelnych.

Dokładnie w tym samym czasie, gdy w Olsztynie Fundacja Kierowca Bezpieczny zwołała konferencję prasową, w Lidzbarku Warmińskim samorządowcy powiatów lidzbarskiego, olsztyńskiego i bartoszyckiego, przedstawiciele władz wojewódzkich i rządu oraz organizacji pozarządowych dyskutowali, jak chronić aleje, jednocześnie dbając o poprawę bezpieczeństwa na drogach. Powstała grupa robocza, która korzystając z opisanych wyżej doświadczeń naszych zachodnich sąsiadów, chce przygotować pilotażowy program (finansowany z unijnych dotacji): "Chcemy wykonywać szereg zabiegów sanitarnych, wybudować, gdzie należy bariery ochronne, przeprowadzić cały pakiet działań ekologicznych" - powiedział Krzysztof Wolfram, prezes Fundacji Zielone Płuca Polski. Celem tych działań jest pokazanie, że można zachować aleje, poprawić bezpieczeństwo oraz skorzystać z unijnych dotacji, bo najwyższa pora skończyć ze zwalaniem winy na drzewa, a poważnie zająć się problemem.

* Prezes Stowarzyszenia na rzecz Ochrony Krajobrazu Kulturowego Mazur "Sadyba"

Podziel się

  • 57 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów