Dyrektor skansenu: nie jesteśmy symbolem zacofania
09.03.2010
, aktualizacja: 09.03.2010 18:29
Dziś w dyskusji o rozwoju regionu słychać język czasów Nowej Huty, z wielkimi socjalistycznymi budowami, dwupasmowymi szerokimi drogami prowadzącymi do nowoczesności - mówi dyrektor muzeum w Olsztynku.
ZOBACZ TAKŻE
- Mazury: Cud nie tylko natury (29-08-11, 17:00)
- Olsztynecki skansen w rękach barbarzyńców. Na tydzień (04-08-10, 18:00)
- Poseł Cichoń ma pomysł na Mazurski Park Narodowy (28-05-10, 18:59)
- Hołowczyc: Wycinajmy drzewa. Nie możemy być skansenem (05-03-10, 19:11)
- Będzie marszałkowska analiza parku narodowego (03-03-10, 20:28)
Ostatnio regularnie słyszymy ostrzeżenie, że Warmia i Mazury staną się skansenem. Mówią tak przede wszystkim przeciwnicy Mazurskiego Parku Narodowego i przydrożnych alei. Ostatnio do grona straszących skansenem dołączył znany kierowca Krzysztof Hołowczyc, gdy przekonywał do wycinania drzew przy drogach.
Według różnych słowników mianem skansenu określamy muzeum pod gołym niebem, a tylko potocznie coś zacofanego. Ale właśnie to potoczne znacznie trafiło - jak widać - na podatny grunt, choć mamy w Olsztynku jeden z najpiękniejszych i najstarszych parków etnograficznych w Polsce.
ROZMOWA O SKANSENIE
Tomasz Kurs: Nie lepiej zdjąć z szyldu nazwę „skansen”, skoro to takie zacofane? Często musi się pan tłumaczyć, że skansen to nie tylko stare garnki i chałupy?
Marian Juszczyński, dyrektor skansenu w Olsztynku: Właśnie, że nie. Dla pełnego blokowisk miasta skansen daje okazję, by wejść w świat natury i ciągłości kultury. Świadomi ludzie doskonale o tym wiedzą. Nie boją się skansenu i dostrzegają jego bogactwo.
Przez ostatni rok wielu ludzi, w tym znanych, wyjątkowo często straszyło nas skansenem. Mówią, że zostaniemy nim, jeśli nie będą wycinane przydrożne drzewa albo gdy powstanie na Mazurach park narodowy.
- W tej absurdalnej logice drzewa są sprawcami wypadków. Ale jeśli zagrażają bezpieczeństwu kierowców, to tak samo jak przejścia dla pieszych, skrzyżowania i inne przeszkody. Jak widać, nic nie znaczy fakt, że na poszerzonych drogach, gdzie już wycięto drzewa, liczba wypadków wcale się nie zmniejsza. Niedawno niemiecki turysta mówił, że u nas jest pięknie, ale boi się jeździć drogami. On nie skarżył się na drzewa, lecz dziury, nierówne nawierzchnie, zapuszczone pobocza.
Choć kierowana przez pana placówka należy do najładniejszych w Polsce, lokalni politycy, jak widać, kojarzą skansen negatywnie.
- Zapraszam ich zatem do skansenu. Niech pokażą, co ich zdaniem jest tutaj symbolem zacofania. Bo przecież nie tradycja i kultura, którą tu pokazujemy. Już szybciej są nim dziurawe drogi, których nie potrafimy wyremontować. Niestety, świat niektórych ludzi obejmuje zaledwie szerokość jezdni i jej pobocze, a nie cel, do którego ta droga prowadzi. To właśnie ten sposób myślenia nie odpowiada wyzwaniom współczesności i to oni są zacofani.
Dlaczego więc straszą skansenem?
- To zapis pewnej mentalności. Kojarzą skansen z mieszkańcem wsi Taplary z "Konopielki", z łapciami na nogach, z biedą. To język czasów Nowej Huty albo filmów w stylu "Czterdziestolatka". Z wielkimi socjalistycznymi budowami, dwupasmowymi drogami do "nowoczesności". W tym myśleniu środowisko naturalne traktowane jest jako balast. Nic dziwnego, że dla nich jakaś tam Natura 2000 i oceny środowiskowe to przeszkody, przez które nic nie da się zbudować. Minie sporo czasu, zanim się przekonają, że przyroda oraz park narodowy to ekonomia i za parę lat największy nasz biznes.
Jeśli skansen nie jest symbolem zacofania to co nim jest? A co jest nowoczesne?
- Synonimem nowoczesności dla wielu jest dziś hipermarket. Historyczna architektura i krajobraz kulturowy są wokół nas i nie można tego rozmienić na styropianową i betonową nowoczesność. Jeśli decydenci tego nie zrozumieją, to kiedyś pozostanie nam oglądanie tego świata jedynie w skansenie w Olsztynku.
Napisz:
Czy przeciwnicy skansenu są nowocześni?
e-mail: redakcja@olsztyn.agora.pl
telefon: 194 86
Według różnych słowników mianem skansenu określamy muzeum pod gołym niebem, a tylko potocznie coś zacofanego. Ale właśnie to potoczne znacznie trafiło - jak widać - na podatny grunt, choć mamy w Olsztynku jeden z najpiękniejszych i najstarszych parków etnograficznych w Polsce.
ROZMOWA O SKANSENIE
Tomasz Kurs: Nie lepiej zdjąć z szyldu nazwę „skansen”, skoro to takie zacofane? Często musi się pan tłumaczyć, że skansen to nie tylko stare garnki i chałupy?
Marian Juszczyński, dyrektor skansenu w Olsztynku: Właśnie, że nie. Dla pełnego blokowisk miasta skansen daje okazję, by wejść w świat natury i ciągłości kultury. Świadomi ludzie doskonale o tym wiedzą. Nie boją się skansenu i dostrzegają jego bogactwo.
Przez ostatni rok wielu ludzi, w tym znanych, wyjątkowo często straszyło nas skansenem. Mówią, że zostaniemy nim, jeśli nie będą wycinane przydrożne drzewa albo gdy powstanie na Mazurach park narodowy.
- W tej absurdalnej logice drzewa są sprawcami wypadków. Ale jeśli zagrażają bezpieczeństwu kierowców, to tak samo jak przejścia dla pieszych, skrzyżowania i inne przeszkody. Jak widać, nic nie znaczy fakt, że na poszerzonych drogach, gdzie już wycięto drzewa, liczba wypadków wcale się nie zmniejsza. Niedawno niemiecki turysta mówił, że u nas jest pięknie, ale boi się jeździć drogami. On nie skarżył się na drzewa, lecz dziury, nierówne nawierzchnie, zapuszczone pobocza.
Choć kierowana przez pana placówka należy do najładniejszych w Polsce, lokalni politycy, jak widać, kojarzą skansen negatywnie.
- Zapraszam ich zatem do skansenu. Niech pokażą, co ich zdaniem jest tutaj symbolem zacofania. Bo przecież nie tradycja i kultura, którą tu pokazujemy. Już szybciej są nim dziurawe drogi, których nie potrafimy wyremontować. Niestety, świat niektórych ludzi obejmuje zaledwie szerokość jezdni i jej pobocze, a nie cel, do którego ta droga prowadzi. To właśnie ten sposób myślenia nie odpowiada wyzwaniom współczesności i to oni są zacofani.
Dlaczego więc straszą skansenem?
- To zapis pewnej mentalności. Kojarzą skansen z mieszkańcem wsi Taplary z "Konopielki", z łapciami na nogach, z biedą. To język czasów Nowej Huty albo filmów w stylu "Czterdziestolatka". Z wielkimi socjalistycznymi budowami, dwupasmowymi drogami do "nowoczesności". W tym myśleniu środowisko naturalne traktowane jest jako balast. Nic dziwnego, że dla nich jakaś tam Natura 2000 i oceny środowiskowe to przeszkody, przez które nic nie da się zbudować. Minie sporo czasu, zanim się przekonają, że przyroda oraz park narodowy to ekonomia i za parę lat największy nasz biznes.
Jeśli skansen nie jest symbolem zacofania to co nim jest? A co jest nowoczesne?
- Synonimem nowoczesności dla wielu jest dziś hipermarket. Historyczna architektura i krajobraz kulturowy są wokół nas i nie można tego rozmienić na styropianową i betonową nowoczesność. Jeśli decydenci tego nie zrozumieją, to kiedyś pozostanie nam oglądanie tego świata jedynie w skansenie w Olsztynku.
Napisz:
Czy przeciwnicy skansenu są nowocześni?
e-mail: redakcja@olsztyn.agora.pl
telefon: 194 86
- 34 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
13 głosów
-
Dziadu z torebka nudzisz
ostrogotek
09.03.10, 20:49
Twinki Winki czy jakos tam teletubisiowo, nudzisz strasznie i ciagle to samo jak z katarynki. Może przejdź na ine podwórka, tam gdzie się jeszcze nie znudziłes.»
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć
