Uliczna wojna o tulipany na Dzień Kobiet

tk
07.03.2010 , aktualizacja: 07.03.2010 18:02
A A A Drukuj
Straż miejska już dostała pierwsze zgłoszenia o nielegalnym handlu kwiatami. Zarobić chcą wszyscy, nawet ci, którzy nie mają wymaganych zezwoleń.
Święto kobiet to dla kawiaciarzy prawdziwe żniwa. Już kilka dni wcześniej na ulicach pojawiają się stoiska. Wielu handlujących nie ma jednak wymaganych przez miejską uchwałę zezwoleń od właścicieli terenu.

Rok temu tylko w weekend strażnicy zanotowali 40 interwencji. Wówczas patrole jeździły w zasadzie od stoiska do stoiska.

Nie jest tajemnicą, że okazyjni sprzedawcy tulipanów są solą w oku kwiaciarzy, którzy handlują zgodnie z przepisami, płacąc podatki. - Oni też chcieliby więcej zarobić przy takich okazjach To od nich dostajemy zgłoszenia o nielegalnych handlarzach - wyjaśnia Grzegorz Szczęsnowicz, naczelnik służb patrolowo-interwencyjnych straży miejskiej.

- Dlatego nie możemy przymykać oka na nielegalnych handlarzy. Właśnie w trosce o uczciwych sprzedawców - dodaje Jarosław Lipiński, zastępca komendanta straży miejskiej.

Za nielegalny handel grozi mandat od 20 do 500 złotych. - Oczywiście babcia handlująca kilkoma kwiatkami jest przez nas pouczana, jednak ktoś, kto rozkłada mnóstwo tulipanów na polowym łóżku i na dodatek zaśmieca teren wokół, na taką pobłażliwość nie będzie mógł liczyć - mówi Szczęsnowicz.

Podziel się

  • 8 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów