Jan Tandyrak niemal pewnym kandydatem do kierowania PO

Tomasz Kurs
07.03.2010 , aktualizacja: 07.03.2010 17:59
A A A Drukuj
Pod koniec marca dowiemy się, kto zostanie szefem PO w powiecie olsztyńskim. Jednak według działaczy partii karty już są rozdane i Tomasza Głażewskiego zastąpi na tym stanowisku znany olsztyński restaurator
Jan Tandyrak
Fot. Przemysław Skrzydło / Agenc
Jan Tandyrak
Tandyraka wskazywano jako szarą eminencję, która pociąga za sznurki w radzie miasta, jako jeden z najbliższych współpracowników byłego wiceprezydenta Tomasza Głażewskiego. W lipcu zeszłego roku musiał jednak rozstać się z radą za prowadzenie działalności gospodarczej na majątku gminy. Wojewoda uznał, że radny nie mógł jako współwłaściciel restauracji korzystać z ogródków letnich leżących na gruncie należącym do miasta. Tandyrak szykuje się teraz do wielkiego powrotu i przejęcia władzy w olsztyńskiej PO.

W mieście funkcjonuje pięć kół Platformy. Działacze wybrali już nowych przewodniczących, a także delegatów, którzy będą decydować o obsadzie zarządu i szefa powiatowej organizacji PO. Kiedy poznamy nowego przewodniczącego partii w powiecie? - Wybory odbędą się pod koniec miesiąca - mówi Tomasz Głażewski, obecny szef zarządu powiatu PO i zapowiada: - Nie mam zamiaru ponownie ubiegać się o to stanowisko.

Czy zastąpi go były radny? - Jestem politykiem. Jeśli partia postawi na mnie, to spróbuję udźwignąć ten ciężar - mówi Jan Tandyrak.

Wiele wskazuje, że tak właśnie się stanie i uznawany za głównego rozgrywającego w radzie miasta polityk powróci do gry o wysoką stawkę. W tym momencie niespodzianką dla działaczy PO byłoby, gdyby szefem struktur powiatu został ktoś inny.

Niektórzy mają jednak za złe Tandyrakowi, że buduje swoje poparcie wśród delegatów kosztem partyjnych standardów. Podobnie jak w ubiegłych latach nie obyło się bez kontrowersji. - Niektóre z kół uaktywniły się dopiero w czasie wyborów, gdy trzeba decydować o wyborze władz. Takie rzeczy nie powinny mieć miejsca - ubolewa jeden z polityków Platformy. - Popierają go ci, którzy chcą po przejęciu władzy w mieście załatwić coś dla siebie. Chodzi np. o środowiska związane z biznesem.

Politycy PO twierdzą także, że i sam Tandyrak ostatnio znowu zaczął intensywnie działać. - Teraz sztab miejskiej PO znajduje się w Malta Cafe [restauracja, której prowadzeniem niedawno się zajął - red.]. Tam powstają plany, jak atakować prezydenta Piotra Grzymowicza - zdradza nam jeden z członków tej partii. Chodzi m.in. o ostatnie ostre wystąpienia sprzeciwiające się zagospodarowaniu Jeziora Krzywego zamiast podjęcia wysiłku budowy nowej hali sportowej. Firmowała je Halina Ciunel, szefowa klubu PO.

Na ile były radny jest teraz "mózgiem" partyjnych rozgrywek? - Nie wstydzę się swojego zdania. Jeśli ktoś mnie o nie zapyta, to się tym zdaniem dzielę - mówi Tandyrak i dodaje: - Sam rekomendowałem Halinę Ciunel na szefową klubu PO. Sprawdza się na tej funkcji i jest samodzielna niezależnie od tego, z jakich rad by nie korzystała.

Faworyt mówi, że na gratulacje jeszcze za wcześnie. - Myślę, że mam dużą rzeszę zwolenników, ale zdanie innych też trzeba uszanować - wyjaśnia,

Jako kontrkandydat w walce o powiat wymieniany jest m.in. Sławomir Matczak polityk, który zastąpił Tandyraka w radzie miasta. On sam nie chce jednak o tym mówić. - To są wewnętrzne sprawy Platformy - zasłania się Matczak

Tymczasem Jan Tandyrak mówi już swoich o planach na przyszłość. - Chciałbym zmienić wizerunek partii, a najważniejszym zadaniem jest przedstawienie mocnego kandydata na prezydenta Olsztyna.

Nie chce jednak zdradzać kolejnych posunięć. Niektórzy wskazują, że celuje znowu w radę miasta. - Ale z niej już raz wyleciał i trudno będzie przekonać wyborców do takiego kandydata - dodaje anonimowo jego kolega z partii.

Inni twierdzą z kolei, że były radny myśli o parlamencie.

Podziel się

  • 45 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy