Pierwsza olsztyńska "Manifa". W jedności kobiet siła

Marta Bełza
07.03.2010 , aktualizacja: 07.03.2010 17:30
A A A Drukuj
"Bez kobiety nie ma planety", "Nasz los nasz głos" - to tylko niektóre z haseł skandowanych przez uczestników pierwszej olsztyńskiej "Manify", która przyciągnęła kilkadziesiąt osób protestujących przeciw dyskryminacji

Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja G
Akcja rozpoczęła się w niedzielę o godz. 12. Inicjatorami przemarszu pod hasłem "Wolność, równość, siostrzeństwo" było kilka stowarzyszeń: Warmińska Biblioteka Wolnościowa, Kofe(m)ina, Młodzi Socjaliści, Zieloni 2004, Fundacja Inicjatyw Kobiet Aktywnych, Kampania Przeciw Homofobii i Partia Kobiet. Kilkanaście minut przed imprezą nawet organizatorzy nie byli pewni, czy wzbudzi zainteresowanie. Na miejscu spotkania było więcej dziennikarzy i przedstawicieli organizacji, niż mieszkańców miasta, którzy chcieliby zamanifestować swoje poparcie dla kobiet. Jednak panie i ich zwolennicy okazali się wyjątkowo punktualni. W południe na moście Jana stawiło się kilkadziesiąt osób. - Hasło "Walczymy o prawa kobiet" nie wydaje mi się do końca słuszne - tłumaczyła 62-letnia olsztynianka, która przyszła na Manifę. - My te prawa już mamy, ale musimy nauczyć się je egzekwować. Ja nigdy nie czułam się dyskryminowana, ale to wciąż powszechne zjawisko. Myślę, że wszystko zależy od pozycji społecznej i świadomości.

Mężczyźni także postanowili wesprzeć kobiety w tym wyjątkowym dniu. - Popieram ich postulaty, w końcu mamy demokrację i wszystkim należą się równe prawa - tłumaczył jeden z nich.

Katarzyna Tobolska z Zielonych 2004 przypominała, że w tym roku przypada setna rocznica święta kobiet. - W tym wyjątkowym roku stowarzyszeniom udało się zewrzeć szyki i razem zorganizować pierwszą taką imprezę w naszym mieście - mówiła do zebranych. - Witamy Olsztyn w Europie!

Kobiety głośno krzyczały, czego się domagają. Lista postulatów była długa. Wśród nich prawo do aborcji, wprowadzenie edukacji seksualnej czy upowszechnianie antykoncepcji. Panie chcą również utworzenia większej ilości bezpłatnych przedszkoli, takich samych pensji jak mężczyźni, ustanowienia prawa, które będzie chronić przed ekonomiczną dyskryminacją w rodzinie, obecności przedstawicielek swojej płci na listach wyborczych.

Ale uczestnicy "Manify" mówili też o prawach dla innych mniejszości i grup społecznych, np. apelowali o prawo dziedziczenia dla partnerów tej samej płci czy podwyżki dla pielęgniarek. Entuzjazm wzbudziły nawoływania, aby odwołać ze stanowiska Elżbietę Radziszewską, pełnomocnika rządu ds. równego traktowania i zastąpić ją bardziej kompetentną osobą. - Dosyć tego, żeby za naszymi plecami decydowali o nas politycy i biskupi - komentowała Katarzyna Tobolska. "Nasz głos, nasz los", "Bez kobiety nie byłoby planety", "Solidarne kobiety popierają parytety", "Chcemy zdrowia nie zdrowasiek" - to tylko niektóre z licznych haseł skandowanych przez tłum.

Uczestnicy Manify przeszli przez Stare Miasto, aleję Piłsudskiego na plac Solidarności. Tam utworzyli krąg, który miał przypominać o tym, że najważniejsza jest współpraca, a w jedności jest siła. - Chcemy zredefiniować ten plac, żeby stał się placem Solidarności Kobiet - tłumaczyła Sandra Ejsymont z Kampanii przeciw Homofobii.

Barwny korowód wzbudził zainteresowanie przechodniów. Niektórzy zatrzymywali się, aby robić zdjęcia, dopytywali, czego domagają się uczestnicy demonstracji. - Chodźcie z nami, kobietami - zachęcali ich maszerujący.

Jednak nie wszyscy rozumieli, po co organizować podobną manifestację. - Do domu dzieci rodzić - radził przejeżdżający rowerzysta. Inny przechodzień przypominał, że o tej godzinie w niedzielę powinno się być w kościele, a nie krzyczeć na ulicach.

Mimo podobnych uwag organizatorzy są zadowoleni, że pierwsza olsztyńska Manifa spotkała się z tak dużym odzewem. Wierzą, że w przyszłym roku impreza przyciągnie jeszcze więcej mieszkańców.



Podyskutuj o prawach kobiet w Gazeta Cafe

Wszystkich, którzy chcą porozmawiać o sytuacji kobiet i o tym, czy w Olsztynie potrzebny jest pełnomocnik ds. równego statusu płci, zapraszamy na środową debatę w Gazeta Cafe przy ul. Kołłątaja 21. Wezmą w niej udział m.in. wicemarszałek Urszula Pasławska i prezydent Piotr Grzymowicz. Początek o godz. 17.

Podziel się

  • 55 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy