I po reformie oświaty. Przynajmniej na kilka miesięcy

Marta Bełza
19.02.2010 , aktualizacja: 19.02.2010 17:58
A A A Drukuj
Zmiany w olsztyńskim szkolnictwie zostają odłożone. Nie będzie zwolnień, a dzieci pozostaną w swoich szkołach. Ratusz zapewnia jednak, że nie rezygnuje z reorganizacji, a cięcia wydatków mają dotyczyć wszystkich placówek
Jerzy Szmit i Piotr Grzymowicz
Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta
Jerzy Szmit i Piotr Grzymowicz
Plan przewidywał połączenie od 1 września kilku szkół w zespoły oraz likwidację części z nich. Zgodnie z założeniami zostałaby zredukowana liczba etatów pracowników obsługi i administracji. Miało to przynieść ok. 1 mln zł oszczędności, które byłyby przeznaczone na inne cele edukacyjne, m.in. na zajęcia logopedyczne dla dzieci w wieku od 4 do 7 lat.

Urzędnicy ogłosili projekt redukcji wydatków w oświacie pod koniec listopada. Jednak plany urzędników nie spodobały się rodzicom i pracownikom szkół, których miały dotknąć zmiany. Najgwałtowniej zaprotestowali mieszkańcy Gutkowa. Uczniowie tamtejszego Gimnazjum nr 15 mieli zostać przeniesieni do odległej o 5 km placówki przy ul. Konopnickiej. W budynku zostałaby podstawówka i przedszkole. Po tym sprzeciwie prezydent Piotr Grzymowicz na początku grudnia poinformował, że szkoła zostaje w dotychczasowym miejscu. Mimo to wzburzenie nie ustawało - protestowały kolejne szkoły wspierane przez rodziców i rady osiedla. W styczniu radni przegłosowali uchwałę o zamiarze likwidacji SP 32 i SP 33 oraz włączeniu ich administracyjnie do SP 34.

W piątek władze miasta ogłosiły, że szkoły, których miały dotyczyć zmiany, będą funkcjonować na tych samych zasadach co dotychczas. Jednak urzędnicy zastrzegali, że zmiana decyzji nie jest równoznaczna z rezygnacją z reformy. - Po dyskusji z radami osiedli, radami rodziców, nauczycielami doszliśmy do wniosku, że restrukturyzacja jest potrzebna - poinformował Piotr Grzymowicz. - Uznaliśmy, że będziemy kontynuować reformę. Z tym, że musi zostać rozszerzona i objąć wszystkie placówki w mieście. Wszyscy uczestnicy rozmów wskazywali bowiem na to, że nasz projekt nie jest kompleksowy.

Władze miasta tłumaczą, że zmiany tak czy inaczej zostaną wprowadzone, gdyż miejska oświata jest za droga w utrzymaniu. Ponad 250 mln zł zapisane w budżecie na oświatę to aż 48,5 proc. bieżących wydatków Olsztyna. Większość jest przeznaczana na płace, a tylko 19 proc. na remonty czy zakupy szkolnych pomocy.

Dlatego władze miasta zapowiadają, że w marcu rozpoczną konsultacje dotyczące przyszłości olsztyńskiej edukacji, do których zapraszają przedstawicieli rodziców, nauczycieli, związkowców. Ratusz zamówił już u wrocławskiej firmy analizę dotyczącą organizacji szkół podstawowych i gimnazjalnych. Materiał ma być poddany publicznej dyskusji, a dopiero potem zapadną decyzje.

Tomasz Branicki, prezes olsztyńskiego oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego, zgadza się, że projekt modernizacji musi objąć wszystkie placówki, inaczej wywoła protesty podobne do tych, które obserwowaliśmy przez ostatnie miesiące. - Reformę warto przygotować przed 2012 rokiem, kiedy obowiązkiem szkolnym zostaną objęte wszystkie sześciolatki - mówi związkowiec. - To spowoduje znaczny ruch w kadrze nauczycielskiej, bo więcej pedagogów będzie potrzebnych w podstawówkach - mówi.

Barbara Franusz, dyrektor Gimnazjum nr 6 przy ul. Jagiellończyka, które miało zostać włączone do Zespołu Szkół Sportowych przy ul. Gietkowskiej, z ulgą przyjęła informację o tym, że władze miasta zmieniły zdanie. Deklaruje, że jest gotowa usiąść do rozmów z urzędnikami i przedstawicielami środowisk oświatowych. - Tak powinno być od początku - komentuje. - Tylko w taki sposób można do czegoś dojść. Wtedy obraz oświaty będzie całościowy, a projekt zmian bardziej racjonalny.

Jerzy Szmit jest przekonany, że program oszczędności, który obejmie wszystkie placówki, zostanie zaakceptowany przez olsztynian. - Moja wiara w to jest głęboka - mówi. - Jeżeli uważacie, że stworzyliśmy zły projekt, to usiądźmy wspólnie i przygotujmy lepszy. Nie może być tak, że ktoś się sprzeciwia na zasadzie "nie, bo nie".



Komentarz Marty Bełzy

Olsztyńskie szkoły są drogie w utrzymaniu? Zgoda. Brakuje pieniędzy na remonty? Prawda. Miejska edukacja wymaga reformy? Z tym zgadzają się chyba wszyscy. Jednak nie dziwi krytyka, która spadła na urzędników za sposób, w jaki chcieli przeprowadzić zmiany. Tym bardziej że projekt dotyczył środowiska szkolnego, które nie lubi rewolucji. Wszelkie próby reformy szkół budzą też ogromne emocje wśród rodziców. Dlatego, aby przekonać ich do swoich planów, trzeba mieć poważne argumenty. Tymczasem projekt cięć wydatków na miejską oświatę spadł na wszystkich jak grom z nieba. Nikt nie uprzedzał dyrektorów, pracowników szkół ani rodziców, że muszą przygotować się na zmiany. Nikt też nie mógł odkryć, jakim kluczem kierowali się urzędnicy wybierając szkoły, których miała dotknąć reforma. Pracownicy ratusza zapowiedzieli zmiany, a dopiero potem zaczęli rozmawiać z rodzicami i pedagogami.

Teraz wszystko wraca do normy, czyli rozmów i konsultacji. I tak trzeba było działać od początku. Pozwoliłoby to oszczędzić ludziom niepotrzebnych nerwów. A tak, wygląda jakby ratusz wystraszył się protestujących. Szkoda, że kilka miesięcy zostało straconych i konieczne reformy znów trzeba odłożyć przynajmniej o rok.

Podziel się

  • 51 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów