Karnawał w obronie drzew na ostatki w Starym Kawkowie
14.02.2010
, aktualizacja: 14.02.2010 17:43
Król Zapust, warmiński lajkonik Szemel i inni goście odwiedzili remizę w Nowym Kawkowie. Było to nie tylko widowisko na zakończenie karnawału, ale i podziękowanie dla mieszkańców tej warmińskiej wsi za poparcie akcji ochrony przydrożnych drzew
ZOBACZ TAKŻE
- Karnawał dla ochrony przydrożnych drzew (24-01-10, 17:23)
- Warmia pokazuje Lubuskiemu, jak bronić przydrożne aleje (12-01-10, 17:53)
- Pod Jonkowem niemal wszyscy chcą chronić aleje drzew (10-12-09, 19:35)
To już kilkunastoletnia tradycja, że na zapusty uczestnicy warsztatów w ramach Innej Szkoły Teatralnej przy Teatrze Węgajty, przygotowują widowisko. Składają się na nie krótkie etiudy, w których występują postaci w maskach i przebierańcy. W tym roku zostało ono pokazane w remizie straży pożarnej w Nowym Kawkowie jako część Karnawału Drzew, czyli cyklu imprez zorganizowanego przez stowarzyszenia ekologiczne i artystyczne z gminy Jonkowo. Mają one wesprzeć społeczników, którzy przygotowali projekt uchwały mający ustanowić pomnikami przyrody aleje w okolicy.
W sobotni wieczór dźwięki wesołej muzyki zwoływały na zabawę mieszkańców wsi. Przybyli uformowali barwny korowód z pochodniami i hałasując ruszyli przez wieś. Wśród przebierańców był znany z poprzednich widowisk zapustowych radośnie brykający koń Szemel (tę zabytkową maszkarę znaleziono przed laty na strychu domu w Węgajtach), czy nieco zagubiony w zimowym krajobrazie bociek, a także nowe postaci związane z akcją ratowania przydrożnych alei. Niektórzy przebrali się za drzewa, przyozdabiając strój gałęziami czy zielonymi wstążkami albo wkładając maski z kory. Była też postać urzędnika, który cały czas rozmawiał przez komórkę i zamawiał pilarzy do wycięcia przydrożnych drzew albo dopytywał się, co to za nielegalne zgromadzenie.
Po przemarszu dookoła wsi pochód wrócił do remizy gdzie rozpoczęło się ostatkowe przedstawienie. Maszkary i postaci w maskach odgrywały krótkie scenki, zabawiając publiczność. Zapusty na Warmii i Mazurach były kiedyś jednym z głównych świąt roku i symbolizowały przemianę starego w nowe, odradzanie związane z nadejściem wiosny. Teatr Węgajty do miejscowej tradycji włącza nawiązania z różnych stron świata m.in. do żydowskiego widowiska purimowego. Nie zabrakło też aktualnych odniesień - aktorzy wołali do publiczności: "My się tu bawimy i drzewa chronimy", albo "Wejdźcie do piwnicy, szukajcie pachnicy [chroniony owad żyjący w dębach - red.]".
Mieszkańcy Nowego Kawkowa i innych wsi z gminy Jonkowo chcą, by drzewa rosnące przy szczególnie cennych krajobrazowo drogach były objęte dodatkową ochroną. Kilka miesięcy temu grupa społeczników zaczęła zbierać podpisy pod projektem uchwały, która ustanowi pomnikami przyrody aleje z Jonkowa do Kamerek Wielkich, Węgajt i z Szałstr do Wołowna. To ochroniłoby je przed wycinką. Okazało się, że niemal wszyscy poproszeni o poparcie inicjatywy zgadzają się. - Sami byliśmy zdziwieni, aż tak przychylnym przyjęciem - mówi Łukasz, młody prawnik z Nowego Kawkowa, jeden z pomysłodawców akcji. - Poparło nas 80-90 proc. mieszkańców wsi, w których okolicach miałyby znajdować się aleje - pomniki przyrody.
Jest wśród nich m.in. Jan Dowgielewicz, sołtys Nowego Kawkowa. - Te drzewa to nasz charakter - tłumaczy. - Są wysokiej klasy zabytkiem, dziedzictwem i bardzo ważną częścią krajobrazu, więc trzeba traktować je z szacunkiem - należy przede wszystkim pielęgnować, a nie wycinać. Oczywiście można to zrobić, gdy drzewo jest w bardzo złym stanie i istnieje poważna groźba, że przewróci się podczas wiatru. Ale to powinny być decyzje podejmowane w konkretnych przypadkach. By zwiększyć bezpieczeństwo na warmińskich drogach, wystarczy zmniejszyć prędkość, nie trzeba wycinać alei.
Wolontariusze zebrali ponad 500 podpisów i na początku lutego złożyli projekt uchwały do gminy. - Teraz zostanie zaopiniowany przez prawników, być może urzędnicy skonsultują też projekt z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska. A prawdopodobnie w marcu czeka nas głosowanie w radzie gminy - tłumaczy Łukasz.
W sobotni wieczór dźwięki wesołej muzyki zwoływały na zabawę mieszkańców wsi. Przybyli uformowali barwny korowód z pochodniami i hałasując ruszyli przez wieś. Wśród przebierańców był znany z poprzednich widowisk zapustowych radośnie brykający koń Szemel (tę zabytkową maszkarę znaleziono przed laty na strychu domu w Węgajtach), czy nieco zagubiony w zimowym krajobrazie bociek, a także nowe postaci związane z akcją ratowania przydrożnych alei. Niektórzy przebrali się za drzewa, przyozdabiając strój gałęziami czy zielonymi wstążkami albo wkładając maski z kory. Była też postać urzędnika, który cały czas rozmawiał przez komórkę i zamawiał pilarzy do wycięcia przydrożnych drzew albo dopytywał się, co to za nielegalne zgromadzenie.
Po przemarszu dookoła wsi pochód wrócił do remizy gdzie rozpoczęło się ostatkowe przedstawienie. Maszkary i postaci w maskach odgrywały krótkie scenki, zabawiając publiczność. Zapusty na Warmii i Mazurach były kiedyś jednym z głównych świąt roku i symbolizowały przemianę starego w nowe, odradzanie związane z nadejściem wiosny. Teatr Węgajty do miejscowej tradycji włącza nawiązania z różnych stron świata m.in. do żydowskiego widowiska purimowego. Nie zabrakło też aktualnych odniesień - aktorzy wołali do publiczności: "My się tu bawimy i drzewa chronimy", albo "Wejdźcie do piwnicy, szukajcie pachnicy [chroniony owad żyjący w dębach - red.]".
Mieszkańcy Nowego Kawkowa i innych wsi z gminy Jonkowo chcą, by drzewa rosnące przy szczególnie cennych krajobrazowo drogach były objęte dodatkową ochroną. Kilka miesięcy temu grupa społeczników zaczęła zbierać podpisy pod projektem uchwały, która ustanowi pomnikami przyrody aleje z Jonkowa do Kamerek Wielkich, Węgajt i z Szałstr do Wołowna. To ochroniłoby je przed wycinką. Okazało się, że niemal wszyscy poproszeni o poparcie inicjatywy zgadzają się. - Sami byliśmy zdziwieni, aż tak przychylnym przyjęciem - mówi Łukasz, młody prawnik z Nowego Kawkowa, jeden z pomysłodawców akcji. - Poparło nas 80-90 proc. mieszkańców wsi, w których okolicach miałyby znajdować się aleje - pomniki przyrody.
Jest wśród nich m.in. Jan Dowgielewicz, sołtys Nowego Kawkowa. - Te drzewa to nasz charakter - tłumaczy. - Są wysokiej klasy zabytkiem, dziedzictwem i bardzo ważną częścią krajobrazu, więc trzeba traktować je z szacunkiem - należy przede wszystkim pielęgnować, a nie wycinać. Oczywiście można to zrobić, gdy drzewo jest w bardzo złym stanie i istnieje poważna groźba, że przewróci się podczas wiatru. Ale to powinny być decyzje podejmowane w konkretnych przypadkach. By zwiększyć bezpieczeństwo na warmińskich drogach, wystarczy zmniejszyć prędkość, nie trzeba wycinać alei.
Wolontariusze zebrali ponad 500 podpisów i na początku lutego złożyli projekt uchwały do gminy. - Teraz zostanie zaopiniowany przez prawników, być może urzędnicy skonsultują też projekt z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska. A prawdopodobnie w marcu czeka nas głosowanie w radzie gminy - tłumaczy Łukasz.
- 18 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć