Cuda mazurskiej przyrody najlepiej poznawać zimą

Magdalena Spiczak-Brzezińska
12.02.2010 , aktualizacja: 12.02.2010 18:09
A A A Drukuj
Przyroda zapada w zimowy sen, ale nie zasypiają wszyscy. Teraz jest idealny czas, by wybrać się do lasu i zabawić się w tropiciela zwierzęcych śladów.
Odcisk lotek bielika.
Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
Odcisk lotek bielika.
By przekonać niezdecydowanych, dlaczego warto chronić Mazury, od czasu do czasu przypominamy, co jest tak cennego w mazurskich lasach. Gdyby turysta, który latem odwiedził Krainę Wielkich Jezior, wybrał się na zimową wycieczkę po okolicy, prawdopodobnie doznałby szoku. Zaśnieżone lasy, ludzi prawie w ogóle i wszechogarniająca cisza. Ale ten spokój to tylko pozory. W gąszczu wciąż toczy się życie. Uważny obserwator dostrzeże jego ślady na śniegu. - Ludzie nie zdają sobie nawet sprawy, ile ciekawych rzeczy można zobaczyć, gdy widoku nie zasłaniają liście - tłumaczy przyrodnik Jerzy Kruszelnicki, który także zimą nie rezygnuje ze spacerów po Mazurskim Parku Krajobrazowym.

Wilk grasuje w puszczy

W okolicy Nowej Ukty, nad Jeziorem Mokre i w pobliżu Karwicy można natknąć się na ślady wilka. Rozpozna je nawet niewprawiony tropiciel, bo są większe od tych, które zostawia największy nawet pies i wyraźnie widać wysunięte pazury. - Duże okazy ważą nawet 50 kg, a ich ślad jest wielkości dłoni dorosłego mężczyzny - opowiada Kruszelnicki. - Wilki idą za sobą równym sznurem, po swoich śladach, bez wybiegania w bok. Dopiero, gdy na swojej drodze trafią na przeszkodę, ślad się rozdziela i wtedy się okazuje, że tropimy nie jedno zwierzę, ale dwa lub trzy.

Zimą wilki przechodzą na mięsną dietę, a gdy brakuje żywności, podchodzą nawet bliżej ludzkich siedlisk, gdzie nie gardzą psami. Latem ich menu jest bardziej urozmaicone. Jedzą co popadnie, nawet jagody, trawę, ślimaki.

Na terenie Mazurskiego Parku Krajobrazowego żyje 6-15 okazów. Trudno to dokładnie określić, bo wilki mają naturę wędrowców, więc liczba ta się zmienia. Na wilcze tropy szczególnie łatwo natrafić właśnie pod koniec lutego i w marcu, bo to czas rui.

Rysie marcowanie

Ślady tych dużych kotów są bardziej okrągłe od psich. Na śniegu nie widać pazurów, a mocno odciśnięta jest przede wszystkim poduszeczka. - Tak jak u wilka odcisk rysiej łapy może być wielkości męskiej dłoni - mówi Kruszelnicki. W Puszczy Piskiej mieszka ich teraz 6-10. Większość z nich została przywieziona z Białorusi, bo polskie w latach 80. myśliwi niemal doszczętnie wybili.

Na tropienie rysia najlepiej wybrać się w okolice Ukty lub Mikołajek. Nie trzeba zapuszczać się głęboko w gąszcz. Wystarczy iść leśną drogą w pobliżu Nowego Mostu albo Bobrówka i uważnie obserwować śnieg na poboczu. Jest duża szansa, że ryś zdecydował się przeciąć drogę i zostawił ślady. Ale nie ma co liczyć, że rysia zobaczymy na wolności, bo już z 300 metrów wyczuwa człowieka. Za to w marcu można go usłyszeć. - Samica nawołująca samca wydaje przeraźliwe miauknięcia, które słychać nawet z odległości trzech kilometrów - dodaje Kruszelnicki.

Łoś jak z Alaski

Jeśli ktoś chciałby wypatrzyć ślady łosia, powinien wybrać się nad jezioro Łuknajno koło Mikołajek. W tej okolicy żyje nawet 50 okazów. Zimą opuszczają bagna i przenoszą się w suchsze rejony. Nie są tak płochliwe jak ryś, więc pod wieczór czy wczesnym rankiem można zobaczyć, jak pożywia się wierzbowymi i osikowymi pędami. Często wychodzi też na otwarte pola. Zimą zbiera się w stada liczące nawet 10 osobników. - Niedawno natrafiłem na wyjątkowo okazałego byka - opowiada Kruszelnicki. - Jego poroże wyglądało jak łopaty u amerykańskiego łosia z czołówki słynnego serialu "Przystanek Alaska".

Ślady, jakie zostawia na śniegu, są podłużne i wielkością dorównują męskiej stopie. Ale łosie mają wredny zwyczaj, za który nie lubią ich leśnicy. Obgryzają czubki młodych drzew.

Na wycieczkę warto wybrać się jak najszybciej, bo to już resztki dzikiej przyrody w tej części Mazur. - Powinniśmy więc je chronić, by zachowały się jak najdłużej - dodaje Kruszelnicki. - Presja człowieka jest coraz bardziej widoczna i na dłuższą metę nie będziemy mieli ani wilków, ani rysi, ani całej reszty tego przyrodniczego bogactwa.

Apel Gazety

Latem ub. r. zaczęliśmy akcję starań o powołanie Mazurskiego Parku Narodowego. Pod listem otwartym do premiera i ministra środowiska opublikowanym w "Gazecie Wyborczej" i "Tygodniku Powszechnym" podpisali się znani artyści, pisarze, naukowcy. Warmia i Mazury - mimo niezwykłej przyrody, wyjątkowej w skali Europy, nominowanej w plebiscycie na światowy cud natury - są jednym z ostatnich regionów w Polsce, w których nie ma parku narodowego. Apel do rządu o utworzenie parku narodowego można podpisać na stronie www.olsztyn.gazeta.pl

Podziel się

  • 8 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy