Grunwald to pole do popisu. Jak je zagospodarować?
10.02.2010
, aktualizacja: 10.02.2010 18:33
Tak naprawdę Grunwald to "samograj", trzeba tylko wykorzystać jego możliwości - mówi nowy kierownik Muzeum Bitwy Grunwaldzkiej w Stębarku.
Rozmowa z Szymonem Drejem*
Tomasz Kurs: - Czy Grunwald może jeszcze kogoś zainteresować? Wydaje się, że powiedziano o nim już wszystko.
Szymon Drej: - Zagadek jest nadal dużo. Historycy np. cały czas spierają się o liczebność sił obu stron. Tak naprawdę ciągle niewiele też wiadomo o archeologii tego miejsca. Długosz pisał np. o grobie znaczniejszych rycerzy pochowanych w kościele w Stębarku. Do dziś jednak takiego grobu nie odnaleziono.
Jak więc opowiadać o Grunwaldzie?
- Z jednej strony można spojrzeć na to wydarzenie jako jedną z największych bitew średniowiecznej Europy, z drugiej jak to starcie funkcjonuje w świadomości Polaków, Niemców i Litwinów. Jeśli zapytamy o bitwę, to nadal pokutuje jej obraz nakreślony przez Henryka Sienkiewicza i Jana Matejkę. Wizje to piękne, ale raczej "ku pokrzepieniu serc". Tymczasem zarówno powieść, jak i obraz są tylko artystyczną wizją zmagań na polach Grunwaldu i zupełnie nie oddają rzeczywistości. Inaczej przecież bitwę odbierali Niemcy, skoro tą samą nazwą (drugą bitwą pod Tannenbergiem) określono starcie w Prusach Wschodnich z 1914 roku. Zadaniem muzeum Bitwy Grunwaldzkiej jest rzetelne informowanie o samej wojnie, jej znaczeniu i skutkach.
Czy oglądanie replik zbroi i chorągwi wystarczy, żeby przyciągnąć zwiedzających?
- To już przeszłość. Obecnie jest przygotowywana zupełnie nowa wystawa korzystająca z nowoczesnych technik multimedialnych. Jestem przekonany, że zainteresuje widzów i wprowadzi Grunwald w XXI wiek.
Największą bolączką Grunwaldu jest to, że poza dniem inscenizacji próżno tam szukać wielkich atrakcji. Czy uda się to zmienić?
- Krystalizują się już pomysły, co zrobić, żeby wydłużyć sezon. Związane są m.in. z nową infrastrukturą. Amfiteatr daje np. możliwości organizowania koncertów. Pola Grunwaldzkie to także znakomite miejsce na wszelkie zloty i festyny. Tak naprawdę Grunwald to "samograj", trzeba tylko wykorzystać jego możliwości. Na razie nie chciałbym jeszcze ujawniać konkretów nowych przedsięwzięć. W każdym razie pole do działań jest naprawdę duże.
Co zrobić, żeby przebić się przez konkurencję w postaci powstających właśnie nowoczesnych placówek muzealnych, np. Muzeum II Wojny Światowej czy Żydów Polskich?
- Nie sądzę, żeby te placówki stanowiły konkurencję dla Grunwaldu. Mają zupełnie inną specyfikę i skierowane są do innego odbiorcy. Grunwald to miejsce wyjątkowe. Jest to jedyne w Polsce muzeum pobitewne, poza tym starcie z 1410 roku tkwi w pamięci Polaków, jak chyba żadne inne wydarzenie z naszej historii.
Jak dotrzeć z przekazem do młodego pokolenia?
- Młodzież, wbrew temu, co niektórzy sądzą, coraz bardziej interesuje się przeszłością. Bardzo podoba mi się, jak obecnie w Polsce popularna jest tematyka Powstania Warszawskiego. Piszą o tym utwory zespoły rockowe, powstają komiksy, gry komputerowe, animacje. Dzięki tym działaniom udało się dotrzeć do młodzieży. Takie same działania potrzebne są Grunwaldowi. Coraz większą popularnością cieszą się rozmaite bractwa rycerskie, które pielęgnują etos rycerski, popularyzują wiedzę o średniowieczu odtwarzając nie tylko same bitwy, ale również i dawne obyczaje, a nawet kuchnie. To przyciąga młodych ludzi. Etos rycerski, ze swoimi ideałami odwagi, prawdomówności, honoru jest nam dzisiaj potrzebny bardziej niż kiedykolwiek. I wielu młodych ludzi na szczęście to dostrzega.
* Historyk, autor książki "Święta Warmia", tworzył projekty w ramach Stowarzyszenia Pruthenia i Dom Warmiński.
Tomasz Kurs: - Czy Grunwald może jeszcze kogoś zainteresować? Wydaje się, że powiedziano o nim już wszystko.
Szymon Drej: - Zagadek jest nadal dużo. Historycy np. cały czas spierają się o liczebność sił obu stron. Tak naprawdę ciągle niewiele też wiadomo o archeologii tego miejsca. Długosz pisał np. o grobie znaczniejszych rycerzy pochowanych w kościele w Stębarku. Do dziś jednak takiego grobu nie odnaleziono.
Jak więc opowiadać o Grunwaldzie?
- Z jednej strony można spojrzeć na to wydarzenie jako jedną z największych bitew średniowiecznej Europy, z drugiej jak to starcie funkcjonuje w świadomości Polaków, Niemców i Litwinów. Jeśli zapytamy o bitwę, to nadal pokutuje jej obraz nakreślony przez Henryka Sienkiewicza i Jana Matejkę. Wizje to piękne, ale raczej "ku pokrzepieniu serc". Tymczasem zarówno powieść, jak i obraz są tylko artystyczną wizją zmagań na polach Grunwaldu i zupełnie nie oddają rzeczywistości. Inaczej przecież bitwę odbierali Niemcy, skoro tą samą nazwą (drugą bitwą pod Tannenbergiem) określono starcie w Prusach Wschodnich z 1914 roku. Zadaniem muzeum Bitwy Grunwaldzkiej jest rzetelne informowanie o samej wojnie, jej znaczeniu i skutkach.
Czy oglądanie replik zbroi i chorągwi wystarczy, żeby przyciągnąć zwiedzających?
- To już przeszłość. Obecnie jest przygotowywana zupełnie nowa wystawa korzystająca z nowoczesnych technik multimedialnych. Jestem przekonany, że zainteresuje widzów i wprowadzi Grunwald w XXI wiek.
Największą bolączką Grunwaldu jest to, że poza dniem inscenizacji próżno tam szukać wielkich atrakcji. Czy uda się to zmienić?
- Krystalizują się już pomysły, co zrobić, żeby wydłużyć sezon. Związane są m.in. z nową infrastrukturą. Amfiteatr daje np. możliwości organizowania koncertów. Pola Grunwaldzkie to także znakomite miejsce na wszelkie zloty i festyny. Tak naprawdę Grunwald to "samograj", trzeba tylko wykorzystać jego możliwości. Na razie nie chciałbym jeszcze ujawniać konkretów nowych przedsięwzięć. W każdym razie pole do działań jest naprawdę duże.
Co zrobić, żeby przebić się przez konkurencję w postaci powstających właśnie nowoczesnych placówek muzealnych, np. Muzeum II Wojny Światowej czy Żydów Polskich?
- Nie sądzę, żeby te placówki stanowiły konkurencję dla Grunwaldu. Mają zupełnie inną specyfikę i skierowane są do innego odbiorcy. Grunwald to miejsce wyjątkowe. Jest to jedyne w Polsce muzeum pobitewne, poza tym starcie z 1410 roku tkwi w pamięci Polaków, jak chyba żadne inne wydarzenie z naszej historii.
Jak dotrzeć z przekazem do młodego pokolenia?
- Młodzież, wbrew temu, co niektórzy sądzą, coraz bardziej interesuje się przeszłością. Bardzo podoba mi się, jak obecnie w Polsce popularna jest tematyka Powstania Warszawskiego. Piszą o tym utwory zespoły rockowe, powstają komiksy, gry komputerowe, animacje. Dzięki tym działaniom udało się dotrzeć do młodzieży. Takie same działania potrzebne są Grunwaldowi. Coraz większą popularnością cieszą się rozmaite bractwa rycerskie, które pielęgnują etos rycerski, popularyzują wiedzę o średniowieczu odtwarzając nie tylko same bitwy, ale również i dawne obyczaje, a nawet kuchnie. To przyciąga młodych ludzi. Etos rycerski, ze swoimi ideałami odwagi, prawdomówności, honoru jest nam dzisiaj potrzebny bardziej niż kiedykolwiek. I wielu młodych ludzi na szczęście to dostrzega.
* Historyk, autor książki "Święta Warmia", tworzył projekty w ramach Stowarzyszenia Pruthenia i Dom Warmiński.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień


