Śnieżny tor przeszkód na olsztyńskich ulicach
10.02.2010
, aktualizacja: 10.02.2010 18:32
O zimie najgłośniej się mówi, gdy spóźniają się pociągi, a kierowcy nie mogą przejechać przez zasypane białym puchem drogi. Nie brakuje jednak przykładów na to, że także inne, pozornie drobne utrudnienia, mogą skutecznie obrzydzić tę porę roku
ZOBACZ TAKŻE
- To kierowcy winni, że na osiedlach jest tyle śniegu (11-02-10, 19:21)
- Śnieg zasypał Twoje osiedle? Napisz apel do prezesa (15-02-10, 20:05)
- Czytelnik: Nie karać pieszych za grzechy kierowców (07-04-10, 17:59)
- W Olsztynie trzeba pieszej rewolucji (07-04-10, 18:00)
- Uwaga na trujący śnieg z ulic. Może uczulać (24-02-10, 18:41)
- Toniemy w śniegu, a miasto (chyba) czeka na odwilż (17-02-10, 19:22)
- Jest zima więc musi być śnieg i ślisko. Felieton. (05-02-10, 20:08)
- Miriam sypnęła śniegiem. A to jeszcze nie koniec (03-02-10, 19:22)
- Dlaczego zimą lepiej jeździć rowerem niż samochodem (26-01-10, 20:03)
- Mamy rekordowe mrozy. A to wcale nie koniec (24-01-10, 17:21)
Rzecz jasna, niektóre z niedogodności spowodowane są tzw. trudnościami obiektywnymi. Po prostu jak jest zima, to musi być zimno, a często i śnieżnie. Nie wszystko można uprzątnąć od razu, a poza tym cały śnieg, przy ujemnych temperaturach i tak nie zniknie. Jednak większości z opisanych poniżej kłopotów przy odrobinie dobrej woli można by uniknąć. Oto subiektywna lista zimowych utrudnień, które szczególnie denerwują. Świadomie pominęliśmy tak oczywiste tematy jak oblodzone chodniki, rozjeżdżone błoto czy spadający z dachów śnieg.
Kłopoty z zielonym światłem
Drogowcy zafundowali pieszym przyciski na skrzyżowaniach z sygnalizatorami i cierpliwie tłumaczą, że to dla ich dobra. "Ułatwienie" to szczególnie daje się we znaki zimą. Często bowiem, żeby dotrzeć do przycisku, trzeba pokonać górę ubitego śniegu. Zgarnięte z ulic hałdy białego puchu lądują bowiem zazwyczaj pod sygnalizatorami. Młodsi bądź wysportowani jakoś sobie radzą. Co jednak mają zrobić starsi? Próba dotarcia i przyciśnięcia w takich warunkach czujnika uruchamiającego zielne światło może zakończyć się upadkiem. Pozostaje zatem dylemat: złamać przepis albo nogę...
Wyrzucanie śmieci
Wbrew pozorom też nie jest to proste. Wyrzucenie papierka do żółtych koszy ustawionych wzdłuż ulic to niemalże mission impossible. Od śmietników przechodniów oddzielają zazwyczaj zaspy pozostające po odśnieżaniu chodników. Żeby pozbyć się papierka, trzeba determinacji i poświęcenia. Moja redakcyjna koleżanka kilka dni temu, po wyjściu z autobusu, chciała wyrzucić niepotrzebny bilet. Idąc z centrum miasta do siedziby "Gazety" na starówce, nie udało jej się dostać do żadnego śmietnika. W końcu bilet został w kieszeni. To niejedyne śmieciowe problemy, które mogą nas spotkać zimą. Obok jednej z restauracji przy ul. Kołłątaja stoi betonowy kosz wypełniony po brzegi... śniegiem i lodem. Być może to efekt działań porządkowych obsługi lokalu starającej się oczyścić chodnik. Tylko że po tym zabiegu brakuje miejsca na śmieci.
Zasypane skróty
Zaśnieżone miasto oznacza, że pieszy ma wszędzie dalej. Nawet, jeśli w miarę odśnieżone są główne trakty, to nie dotyczy to mniej uczęszczanych ścieżek. Takie są jedynie wydeptane przez przechodniów. I wcale nie chodzi o jakieś skróty przez pola czy trawniki. Aby przejść od Wysokiej Bramy na Targ Rybny, trzeba nadrobić kilkadziesiąt metrów, bo można poruszać się tylko przetartymi szlakami wyznaczonymi pod kątem prostym.
Koniec spacerów z wózkami
Po prostu nie da się nim przejechać. - Umówiłam się raz z koleżanką i naszymi maluchami na przechadzkę - opowiada mama półrocznego dziecka. - Niosłam syna w chuście umieszczonej pod kurtką, a ona próbowała prowadzić wózek po chodniku. Jeszcze większym wyzwaniem okazało się przejście przez jezdnię i pokonanie hałdy śniegu pozostawionej przez pług. Szybko znajoma stwierdziła, że to nie żaden spacer, ale survival i wróciła do domu. Drugi raz nie dała się namówić na przechadzkę.
Śnieg zalegający na parkingach
Trudno jest zaparkować samochód, jeszcze trudniej potem wyjechać. Czasem śniegu na miejscach postojowych jest tyle, zwłaszcza kiedy zepchnie go z ulicy pług, że trzeba łopatą torować drogę. Zdarza się też, że auto zawiesza się na zamarzniętej hałdzie. Poza tym jest dużo mniej miejsc postojowych, zwłaszcza na poboczach wzdłuż ulic czy chodnikach.
Kłopoty z zielonym światłem
Drogowcy zafundowali pieszym przyciski na skrzyżowaniach z sygnalizatorami i cierpliwie tłumaczą, że to dla ich dobra. "Ułatwienie" to szczególnie daje się we znaki zimą. Często bowiem, żeby dotrzeć do przycisku, trzeba pokonać górę ubitego śniegu. Zgarnięte z ulic hałdy białego puchu lądują bowiem zazwyczaj pod sygnalizatorami. Młodsi bądź wysportowani jakoś sobie radzą. Co jednak mają zrobić starsi? Próba dotarcia i przyciśnięcia w takich warunkach czujnika uruchamiającego zielne światło może zakończyć się upadkiem. Pozostaje zatem dylemat: złamać przepis albo nogę...
Wyrzucanie śmieci
Wbrew pozorom też nie jest to proste. Wyrzucenie papierka do żółtych koszy ustawionych wzdłuż ulic to niemalże mission impossible. Od śmietników przechodniów oddzielają zazwyczaj zaspy pozostające po odśnieżaniu chodników. Żeby pozbyć się papierka, trzeba determinacji i poświęcenia. Moja redakcyjna koleżanka kilka dni temu, po wyjściu z autobusu, chciała wyrzucić niepotrzebny bilet. Idąc z centrum miasta do siedziby "Gazety" na starówce, nie udało jej się dostać do żadnego śmietnika. W końcu bilet został w kieszeni. To niejedyne śmieciowe problemy, które mogą nas spotkać zimą. Obok jednej z restauracji przy ul. Kołłątaja stoi betonowy kosz wypełniony po brzegi... śniegiem i lodem. Być może to efekt działań porządkowych obsługi lokalu starającej się oczyścić chodnik. Tylko że po tym zabiegu brakuje miejsca na śmieci.
Zasypane skróty
Zaśnieżone miasto oznacza, że pieszy ma wszędzie dalej. Nawet, jeśli w miarę odśnieżone są główne trakty, to nie dotyczy to mniej uczęszczanych ścieżek. Takie są jedynie wydeptane przez przechodniów. I wcale nie chodzi o jakieś skróty przez pola czy trawniki. Aby przejść od Wysokiej Bramy na Targ Rybny, trzeba nadrobić kilkadziesiąt metrów, bo można poruszać się tylko przetartymi szlakami wyznaczonymi pod kątem prostym.
Koniec spacerów z wózkami
Po prostu nie da się nim przejechać. - Umówiłam się raz z koleżanką i naszymi maluchami na przechadzkę - opowiada mama półrocznego dziecka. - Niosłam syna w chuście umieszczonej pod kurtką, a ona próbowała prowadzić wózek po chodniku. Jeszcze większym wyzwaniem okazało się przejście przez jezdnię i pokonanie hałdy śniegu pozostawionej przez pług. Szybko znajoma stwierdziła, że to nie żaden spacer, ale survival i wróciła do domu. Drugi raz nie dała się namówić na przechadzkę.
Śnieg zalegający na parkingach
Trudno jest zaparkować samochód, jeszcze trudniej potem wyjechać. Czasem śniegu na miejscach postojowych jest tyle, zwłaszcza kiedy zepchnie go z ulicy pług, że trzeba łopatą torować drogę. Zdarza się też, że auto zawiesza się na zamarzniętej hałdzie. Poza tym jest dużo mniej miejsc postojowych, zwłaszcza na poboczach wzdłuż ulic czy chodnikach.
- 15 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień




