Jaki film o Grunwaldzie? Na razie wiadomo tylko, że drogi...

Tomasz Kurs
08.02.2010 , aktualizacja: 09.02.2010 09:19
A A A Drukuj
Władze województwa i Polski Instytut Sztuki Filmowej wyłożyły 800 tys. zł na film dokumentalny o wojnie polsko-krzyżackiej na 600. rocznicę bitwy, ale ciągle nie ma ostatecznej wersji scenariusza
Jak wygląda inscenizacja bitwy pod Grunwaldem wiedzą wszyscy. Nie możemy się doczekać na scenariusz filmu dokumentalnego, który od tym opowie
Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
Jak wygląda inscenizacja bitwy pod Grunwaldem wiedzą wszyscy. Nie możemy się doczekać na scenariusz filmu dokumentalnego, który od tym opowie
To ma być film edukacyjny przygotowany głównie z myślą o szkołach i turystach, którzy będą go oglądać w wyremontowanym na rocznicę muzeum na polach grunwaldzkich. Początkowo urzędnicy z Olsztyna planowali, że film będzie efektem konkursu na scenariusz. Jednak po konsultacji z PISF, który dołoży pieniądze na film [Urząd Marszałkowski - 300 tys. zł, PISF - 500 tys. zł - red.], stanęło na tym, że do rocznicowego filmu zostaną wykorzystane zdjęcia o historii krzyżackiego zakonu już nakręcone przez filmowców z Krakowa.

Urząd Marszałkowski zabezpieczył się jednak i powołał swoją komisję, której przewodniczy dyrektor Centrum Edukacji i Inicjatyw Kulturalnych. Dopiero jeśli komisja zaakceptuje scenariusz, filmowcy dostaną pieniądze z puli marszałka woj. warmińsko-mazurskiego. - To ma być prosty film pokazujący przyczyny, przebieg polsko-krzyżackiej wojny 1409-1411, w tym oczywiście bitwę pod Grunwaldem, i jej zakończenie - mówi historyk Stanisław Achremczyk.

Jednak wersja, którą oceniała już komisja, pozostawiała wiele do życzenia. Stąd żądanie, żeby poprawić scenariusz. - Nie można na przykład mylić nazw miejscowości albo mówić, że twierdza w Olsztynie była zamkiem krzyżackim. Kilka razy przekazywaliśmy już swoje uwagi - dodaje Achremczyk.

W tym tygodniu komisja spodziewa się ostatecznej wersji scenariusza. Krzysztof Talczewski, reżyser filmu i scenarzysta w rozmowie z "Gazetą" mówi, że nową propozycję już wysłał i że będzie to film "w stylu tych, jakie robi BBC". - Ale to już któraś z kolei próba. Zauważamy słabe przygotowanie merytoryczne autora. Może jesteśmy zbyt wymagający, jednak jeśli już mamy wydać tak duże pieniądze, to nie powinno być takich błędów - mówi Krzysztof Stachowski, dyrektor CEiIK-u.

Czy film powstanie? - Nie umiem w tej chwili odpowiedzieć na to pytanie. Dopiero po prezentacji gotowego filmu zdecydujemy, czy należy go dofinansować - mówi Andrzej Fabisiak, wicedyrektor Teatru im. Stefana Jaracza, który też jest w komisji marszałkowskiej.

Krzysztof Talczewski ma swoje argumenty na usprawiedliwienie, dlaczego prace przy filmie idą tak opornie. Tłumaczy, że nie wie, jakiego filmu oczekują urzędnicy z Olsztyna. - Oczekuję na podpowiedzi i to zamawiający powinni się zwrócić do mnie z sugestiami, a nie na odwrót. Jak na razie muszę się domyślać, co jest interesujące dla regionu, a co nie. Jestem otwarty na wskazówki, ale chciałbym konkretnie wiedzieć, jakie tematy w filmie poruszyć, czy mam opowiadać o zamkach, czy też nie - mówi reżyser. - A błędy? Czy wieś nazywa się Dąbrówna czy Dąbrówno, to będzie weryfikowane na etapie przygotowywania komentarza do filmu.

Terminy zaczynają jednak gonić. - Przygotowanie trójwymiarowych animacji zajmuje dużo czasu, odkładam też wywiady z historykami - dodaje Talczewski. - Ale muszę czekać, bo ciągle nie wiem, jak ten film ma wyglądać.

Wicemarszałek województwa Jolanta Szulc jest dobrej myśli. - Myślę, że twórcy dostosują się do naszych oczekiwań i film zostanie ukończony do rocznicy. Komisja na pewno zadba o nasze interesy. O to, żeby film był na odpowiednim poziomie i dobrze promował województwo.

.

Podziel się

  • 7 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów