Spółdzielnia walczy z dłużnikami, lokatorzy pod zastaw

Grzegorz Szydłowski
08.02.2010 , aktualizacja: 08.02.2010 19:13
A A A Drukuj
Spódzielnia Mieszkaniowa Jaroty zaciska pętlę na szyi dłużników i zaczyna zakładać hipoteki na zajmowane przez nich lokale. - Nie będziemy już martwić się ich losem, bo tylko od nas będzie zależało, kiedy spieniężymy nieruchomość - ostrzega prezes Roman Przedwojski

Fot. Tomasz Waszczuk / Agencja Gazeta
Jaroty próbują w różny sposób uprzykrzyć życie swoim dłużnikom. Spóźniający się z opłatami byli na bieżąco informowani o stanie swoich zaległości, wysyłano do nich wezwania do zapłaty, a nawet kierowano pozwy do sądu.

Ostatnim pomysłem było przesiedlanie dłużników do wspólnych, mniejszych mieszkań. O skuteczności takich działań przekonała się m.in. dłużniczka z wieżowca przy ul. Barcza 5. Widmo przesiedlenia spowodowało, że w ciągu kilku godzin wpłaciła do spółdzielczej kasy zaległości wynoszące kilkadziesiąt tysięcy złotych. Pisaliśmy o tym na początku grudnia zeszłego roku.

- Nasza strategia jest przemyślana. Uderzamy w lokatorów, którzy są w stanie spłacić zadłużenie - mówi Roman Przedwojski, prezes SM Jaroty. I wymyślił nowy sposób na osoby ze stosunkowo niewielkimi długami.

O co chodzi? Władze spółdzielni niepokoi nowe zjawisko. Dłużników z wysokimi zaległościami jest niewielu, rośnie za to grupa osób z niskim długiem do kilku tysięcy złotych. Chcąc zmusić lokatorów do systematycznego uiszczania należności, Jaroty odkrywają kolejne karty i biorą się za dłużników posiadających mieszkania na własność lub spółdzielcze prawo do mieszkania.

Spółdzielnia wyselekcjonowała już pierwszą grupę takich osób. To blisko stu lokatorów. - Te osoby czują się bezkarne. Na dodatek często takie mieszkania są przedmiotem sprzedaży na rynku wtórnym. Tym samym ich właściciele pozbywali się zaległości wobec nas - mówi prezes Przedwojski. - Zakładając przymusową hipotekę, możemy w każdej chwili wszcząć sądową egzekucję zadłużenia.

Prezes Przedwojski nie ukrywa, że zadłużeni spółdzielcy, uwłaszczając się, ułatwiają spółdzielni odzyskanie długów. - Chcąc potwierdzić sobie prawo do własności lokalu, należy założyć sobie hipotekę w księdze wieczystej. Kosztuje to ok. 450 zł. Okazało się, że połowa takich zadłużonych lokatorów sama założyła sobie księgi. Nam pozostaje jedynie zastrzec sobie prawo do tej nieruchomości, również wpisując się do niej - zaciera ręce prezes Przedwojski. - A to spowoduje, że wartość mieszkania wystawionego na sprzedaż zostanie pomniejszona o dług, potencjalny nabywca będzie miał też ograniczone prawo do dysponowania takim lokalem.

Problem z dłużnikami ma również Spółdzielnia Mieszkaniowa Pojezierze. W tym przypadku łączna kwota zaległości wynosi ok. 5 mln zł. - Stosujemy różne metody wobec dłużników, od przypominania o zaległościach na komorniczych wezwaniach kończąc. Najważniejsze, że dzięki temu zadłużenie nie rośnie - mówi Wiesław Barański, prezes Pojezierza.

I przyznaje, że działania szefów Jarot są nowatorskie. - Nie wykluczamy, że skorzystamy z takich rozwiązań i również będziemy zakładać przymusowe hipoteki lokatorom, którzy się uwłaszczyli - zapowiada.

Marek Jasiński z warszawskiego Komitetu Obrony Lokatorów, społecznej organizacji broniącej praw mieszkańców, twierdzi, że obowiązujące prawo stawia spółdzielców w niekorzystnej sytuacji. - Są na straconej pozycji. Wystarczy zadłużenie sięgające kilku miesięcy, a takiego lokatora można pozwać już do sądu. Wykorzystują to administratorzy, podejmując takie działania, jak właśnie w Olsztynie - twierdzi Jasiński.

Zdaniem przedstawiciela komitetu, także sami lokatorzy nie powinni dawać administratorom pola do popisu. - Nie można dopuścić, by dług rósł w nieskończoność, bo na końcu zostanie eksmisja na bruk - stwierdził.

grzegorz.szydlowski@olsztyn.agora.pl

Podziel się

  • 10 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy