Prezydent z marszałkiem spytają ministra o nową halę
01.02.2010
, aktualizacja: 01.02.2010 18:28
Samorząd województwa zachęca władze Olsztyna, żeby przystąpiły do budowy nowej hali widowiskowej. Prezydent i marszałek zamierzają udać się do Warszawy, aby porozmawiać o tym z ministrem sportu.
ZOBACZ TAKŻE
- Ratusz szuka miejsca na nową halę i pieniędzy na budowę (25-08-10, 17:01)
- Awantura o halę. Opozycja atakuje Grzymowicza (10-02-10, 18:34)
- Nowa hala sportowa potrzebna, ale jeziora są wyjątkowe (03-02-10, 19:00)
- List w sprawie inwestycji: Hala ważniejsza niż jeziora (31-01-10, 19:03)
- Co lepsze i ważniejsze: nowa Urania czy nowa plaża (28-01-10, 18:50)
Ratusz wyliczył, że na nową halę sportową potrzeba prawie 160 mln zł. Władze województwa twierdzą, że na ten cel można przeznaczyć 34 mln zł z Regionalnego Programu Operacyjnego, które zostaną z budowy nowej pływalni przy al. Piłsudskiego. Marszałek Jacek Protas był nawet tydzień temu na sesji rady miasta i opowiadał o ewentualnych innych źródłach finansowania budowy hali. Wskazywał na możliwość pozyskania pieniędzy z Ministerstwa Sportu i Turystki. Od początku nie ma jednak zgodności co do skali jej dofinansowania. Marszałek sugerował, że miasto z własnego budżetu może dołożyć nawet mniej niż 50 proc. kosztów inwestycji. Miejscy urzędnicy twierdzą, że tzw. pomoc publiczna nie będzie mogła tego progu przekroczyć.
Zapytaliśmy więc Ministerstwo Sportu, jakie są potencjalne możliwości dofinansowania dla olsztyńskiej hali. Okazuje się, że ministerstwo może dołożyć nawet 50 proc. kosztów, a w przypadku niektórych ważnych inwestycji i więcej (jak mówił marszałek). Jednak tak wysokie dofinansowanie jest wyjątkiem. W Łodzi np. powstała nowoczesna hala za 280 mln zł, z czego ministerstwo dorzuciło tylko 43 mln zł. - W praktyce wsparcie jest dużo niższe niż maksymalne kwoty dofinansowania - mówi Jakub Kwiatkowski, rzecznik Ministerstwa Sportu i Turystyki. W Warszawie nie ma na razie dokumentacji dotyczącej budowy hali w Olsztynie. Oznacza to, że miasto nie stoi nawet w kolejce po pieniądze.
Co ciekawe, organizacja imprezy sportowej rangi mistrzostw świata czy Europy nie jest warunkiem niezbędnym, aby nowa hala otrzymała wsparcie finansowe. - Jednak na pewno sprzyja to znalezieniu się obiektu na liście - dodaje Kwiatkowski.
Piotr Grzymowicz, prezydent Olsztyna jest sceptyczny i woli wydać 34 mln zł, które mają zostać z budowy pływalni na zagospodarowanie jezior. - Budowa hali to ogromne przedsięwzięcie - mówi. - Sprawdzaliśmy, ile podobne obiekty kosztują w innych miastach. W Zielonej Górze np. to 141 mln zł, w Toruniu 120 mln, a w Szczecinie 205 mln zł. Sam projekt nowej hali kosztowałby nas ponad 5 mln zł. Nie możemy wydawać takich pieniędzy, nie mając źródła dofinansowania, bo byłoby to zwyczajne marnotrawstwo.
I dodaje: - Skoro jednak marszałek województwa i radni Platformy tyle mówią o wielkich możliwościach dofinansowania inwestycji, to sprawdzimy to. Zamierzam wspólnie z marszałkiem pojechać do Warszawy, żeby usłyszeć od ministra sportu o możliwych dotacjach. Na dziś jednak nie widzę źródeł finansowania.
Radni PO nie dają za wygraną. - Na pewno nie odpuścimy tego tematu - mówi Halina Ciunel, przewodnicząca klubu radnych Platformy Obywatelskiej. - Czasem trzeba zaryzykować. Według nas hala mogłaby powstać za dużo mniejsze pieniądze, nawet za 100 mln zł. Szacunki miasta są zawyżone. Ratusz nie może jednak liczyć tylko na ministra, bo on nie może dać gwarancji na piśmie. Trzeba lobbować, także w związkach sportowych, naciskać i nalegać. Wówczas budowa hali stanie się możliwa. Przypomnę, że także w przypadku basenu niewiele osób liczyło na dodatkowe pieniądze z ministerstwa [będzie to 19 mln zł - red.].
Ratuszowi urzędnicy twierdzą, że przyjęli odpowiednie szacunki i trudno wybudować będzie nową halę za mniejsze pieniądze niż wspomniane 160 mln zł. - Ma to być obiekt o trzech funkcjach: kulturalnej, sportowej i wystawienniczej. Tylko w takim wypadku będzie można obniżyć koszt jego funkcjonowania. Sama funkcja sportowa byłaby dużo droższa w utrzymaniu - twierdzi Piotr Grzymowicz.
Prezydent ma spotkać się z marszałkiem w czwartek. Wówczas ustalą także termin wspólnego wyjazdu do Warszawy.
Zapytaliśmy więc Ministerstwo Sportu, jakie są potencjalne możliwości dofinansowania dla olsztyńskiej hali. Okazuje się, że ministerstwo może dołożyć nawet 50 proc. kosztów, a w przypadku niektórych ważnych inwestycji i więcej (jak mówił marszałek). Jednak tak wysokie dofinansowanie jest wyjątkiem. W Łodzi np. powstała nowoczesna hala za 280 mln zł, z czego ministerstwo dorzuciło tylko 43 mln zł. - W praktyce wsparcie jest dużo niższe niż maksymalne kwoty dofinansowania - mówi Jakub Kwiatkowski, rzecznik Ministerstwa Sportu i Turystyki. W Warszawie nie ma na razie dokumentacji dotyczącej budowy hali w Olsztynie. Oznacza to, że miasto nie stoi nawet w kolejce po pieniądze.
Co ciekawe, organizacja imprezy sportowej rangi mistrzostw świata czy Europy nie jest warunkiem niezbędnym, aby nowa hala otrzymała wsparcie finansowe. - Jednak na pewno sprzyja to znalezieniu się obiektu na liście - dodaje Kwiatkowski.
Piotr Grzymowicz, prezydent Olsztyna jest sceptyczny i woli wydać 34 mln zł, które mają zostać z budowy pływalni na zagospodarowanie jezior. - Budowa hali to ogromne przedsięwzięcie - mówi. - Sprawdzaliśmy, ile podobne obiekty kosztują w innych miastach. W Zielonej Górze np. to 141 mln zł, w Toruniu 120 mln, a w Szczecinie 205 mln zł. Sam projekt nowej hali kosztowałby nas ponad 5 mln zł. Nie możemy wydawać takich pieniędzy, nie mając źródła dofinansowania, bo byłoby to zwyczajne marnotrawstwo.
I dodaje: - Skoro jednak marszałek województwa i radni Platformy tyle mówią o wielkich możliwościach dofinansowania inwestycji, to sprawdzimy to. Zamierzam wspólnie z marszałkiem pojechać do Warszawy, żeby usłyszeć od ministra sportu o możliwych dotacjach. Na dziś jednak nie widzę źródeł finansowania.
Radni PO nie dają za wygraną. - Na pewno nie odpuścimy tego tematu - mówi Halina Ciunel, przewodnicząca klubu radnych Platformy Obywatelskiej. - Czasem trzeba zaryzykować. Według nas hala mogłaby powstać za dużo mniejsze pieniądze, nawet za 100 mln zł. Szacunki miasta są zawyżone. Ratusz nie może jednak liczyć tylko na ministra, bo on nie może dać gwarancji na piśmie. Trzeba lobbować, także w związkach sportowych, naciskać i nalegać. Wówczas budowa hali stanie się możliwa. Przypomnę, że także w przypadku basenu niewiele osób liczyło na dodatkowe pieniądze z ministerstwa [będzie to 19 mln zł - red.].
Ratuszowi urzędnicy twierdzą, że przyjęli odpowiednie szacunki i trudno wybudować będzie nową halę za mniejsze pieniądze niż wspomniane 160 mln zł. - Ma to być obiekt o trzech funkcjach: kulturalnej, sportowej i wystawienniczej. Tylko w takim wypadku będzie można obniżyć koszt jego funkcjonowania. Sama funkcja sportowa byłaby dużo droższa w utrzymaniu - twierdzi Piotr Grzymowicz.
Prezydent ma spotkać się z marszałkiem w czwartek. Wówczas ustalą także termin wspólnego wyjazdu do Warszawy.
- 38 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Prezydent z marszałkiem spytają ministra o nową...
r4one
01.02.10, 22:10
Grzymowicz tak długo był „drugim” po Czesławie, że teraz już nic nie potrafi załatwić samodzielnie. Sierota po Czesławie Małkowskim?»
Najczęściej czytane24 htydzień




